Na grilla oprócz mięsa można wrzucić również inne rzeczy - i to nie tylko ziemniaki czy cukinię, ale też pieczarki, które dzięki tej metodzie obróbki zyskują intensywny smak - podobnie, jak podczas pieczenia. Pieczarki portobello są zdecydowanie lepszym wyborem na ruszt niż inne. Poza tym w prosty sposób zamienisz je też w pełnowartościowy obiad. Sprawdzają się też do innych typowych, pieczarkowych dań, w tym do zupy, sosów czy do strogonowa - są jeszcze bardziej uniwersalne. Przy nich zwykłe pieczarki bledną, choć niewiele osób ma tego świadomość. Co je wyróżnia, do czego oprócz grilla je kupować i skąd właściwie wzięła się ich nazwa?

Skąd pochodzą pieczarki portobello?

Sukces zawsze ma wielu ojców. Nie inaczej jest w przypadku tych solidnie wyrośniętych grzybów. Do pieczarek portobello, czyli po prostu dobrze wyrośniętych brązowych pieczarek przyznaje się wiele krajów. Nazwa wskazuje na pochodzenie włoskie, a dokładnie sycylijskie, z okolic Korsyki - Portobello to wioska na północy Sardynii. We Włoszech natknąć się można na wiele przepisów na pieczarki portobello, w tym po liguryjsku czy w wersji caprese. Pieczarki portobello uprawia się też w Stanach Zjednoczonych i we Francji - i to już od XVIII wieku.  U nas stały się popularne dopiero niedawno.

W Biedronce pojawiają się przeważnie na początku sezonu grillowego i pozostają aż do jego końca. Obok na półkach dostępna jest też inna duża odmiana pieczarek - z jasnymi kapeluszami, ale portobello mają brązowe kapelusze. Warto o tym pamiętać przy zakupach, bo portobello są od nich lepsze.

AdobeStock barmalini

Czym wyróżniają się grzyby portobello?

Pierwsze, co rzuca się w oczy, to oczywiście ich wielkość. Pieczarki w tej wersji osiągają wysokość do 12 cm, a ich ciemne, brązowe kapelusze z często widocznymi łuskami na wierzchu sięgają nawet 10-15 cm średnicy. Z czasem jeszcze bardziej ciemnieją. 

Gabaryty to jednak nie wszystko. Portobello kusi też głębokim, bardziej wyrazistym, umamicznym i „mięsnym” smakiem, aromatem oraz konsystencją podobna do mięsa. Są one bardziej „gęste” - gryzie się je jak kawałek solidnego steka. Poza tym zachowują kształt i nie tracą objętości podczas pieczenia czy grillowania tak mocno, jak zwykłe pieczarki - dlatego są idealne na dania główne czy na ruszt. Znacznie lepsze niż tradycyjne białe lub brązowe w standardowym rozmiarze.

Do czego najlepsze będą pieczarki portobello?

Pieczarki portobello możesz jeść zarówno na surowo, jak i na ciepło. W wersji włoskiej, po liguryjsku, kapelusze wypełnia się farszem ze zmielonych nóżek grzybów, bułki tartej, dużej ilości posiekanej natki pietruszki, czosnku i papryczki chili, a następnie zapieka. Możesz je też zapiec w opcji caprese, z mozzarellą lub innym serem, pomidorkami koktajlowymi i bazylią. Każde inne nadzienie również się sprawdzi - możesz potraktować je i nadziewać jak paprykę w sezonie. 

Getty/iStock LauriPatterson

Na grilla będą świetne niemal solo, posmarowane oliwą i przekrojonym ząbkiem czosnku, oprószone solą i pieprzem. Tak przygotowane pieczarki grillujemy po ok. 4 minuty z każdej strony - znacznie krócej niż kiełbasę, a efekt jest równie smaczny. Po zgrillowaniu możesz je nadziać np. kawałeczkami sera camembert, który rozpuści się w środku, albo masełkiem czosnkowym lub ziołowym. 

Pieczarki portobello możesz też podać na surowo. Do tego powinny one być jednak jak najświeższe. Pokrój je w cienkie plastry, przełóż plasterkami szynki dojrzewającej, skrop wszystko oliwą, oprósz pieprzem, solą i podaj jako carpaccio. Portobello będą też świetne jako kotlety panierowane z patelni lub jako zamiennik dla mięsa w burgerach - są równie konkretne i mięsiste.