„Dziwadełko” z mojej działki to cyclanthera pedata, która tworzy spore i bardzo smaczne owoce. Jeśli lubisz eksperymentować w kuchni, to warzywo może cię zainteresować.
Cyklantera – co to jest?
Cyklantera, nazywana również ogórkiem inkaskim, achochą lub korilą, jest jednorocznym pnączem należącym do rodziny dyniowatych. To „krewniaczka” między innymi ogórków, dyń i cukinii, choć na pierwszy rzut oka jej owoce mogą bardziej przypominać niezbyt kształtną, zieloną paprykę.
Roślina pochodzi z Ameryki Południowej. Kojarzona jest przede wszystkim z terenami Peru, Ekwadoru i Kolumbii, gdzie ma znacznie dłuższą historię niż w naszych ogrodach.
Jeśli chodzi o odmianę cyclanthera pedata, jedną z jej największych zalet są stosunkowo duże owoce, osiągające około 10-15 cm długości. Nadają się do jedzenia na surowo, ale również do smażenia, faszerowania, kiszenia oraz marynowania.
Najbardziej zaskakujący jest jednak sposób, w jaki cyklantera rośnie. To niepozorne warzywo potrafi wypuścić wiotkie pędy osiągające nawet około 5 metrów długości. Pnącze szybko się rozrasta i potrzebuje podpory, po której będzie mogło się wspinać. Ma intensywnie zielone, charakterystycznie powcinane liście, które mogą nieco przypominać liście klonu. Dzięki temu cyklantera jest jednocześnie rośliną użytkową i dekoracyjną. Możesz poprowadzić ją przy ogrodzeniu, pergoli, altanie czy mocnej kratce. Latem tworzy gęstą zieloną zasłonę, a jesienią daje jadalne plony.
W lipcu i sierpniu na pędach pojawiają się niewielkie kremowo-żółte kwiaty. Później rozwijają się z nich zielone, wydłużone owoce. Przy sprzyjającej pogodzie możesz zbierać je przez sporą część jesieni, praktycznie aż do nadejścia przymrozków.
Cyklantera a ogórek. Podobieństwo kończy się na smaku młodych owoców
Cyklantera bywa określana jako dziki albo inkaski ogórek i rzeczywiście należy do tej samej rodziny botanicznej. Jeśli jednak położysz oba warzywa obok siebie, różnice zauważysz bez problemu.
Najciekawszy jest jej smak. Młode owoce cyklantery są delikatne, soczyste i chrupiące. Właśnie na tym etapie najbardziej przypominają świeże ogórki i świetnie nadają się do jedzenia bez obróbki. Z czasem ich smak się zmienia. Dojrzalsze owoce tracą część „ogórkowego” charakteru i nabierają nut kojarzących się z zieloną papryką.
Zmienia się również ich wnętrze. Zwykły ogórek ma miąższ wypełniający praktycznie cały owoc. Cyklantera w miarę dojrzewania tworzy natomiast charakterystyczną pustą przestrzeń i nasiona. To właśnie dlatego większe owoce dobrze nadają się do faszerowania.
Jak wykorzystać owoce cyklantery?
Pierwsze młode owoce najlepiej spróbować na surowo. Pokrojona w cienkie plasterki może trafić do sałatki z pomidorem, cebulą i śmietaną albo jogurtem. Możesz dodać ją również do twarożku ze szczypiorkiem czy położyć na kromce chleba z masłem.
Dobrze łączy się z prostymi składnikami, które prawdopodobnie i tak masz w kuchni: czosnkiem, cebulą, koperkiem, natką pietruszki, pomidorami, serem, jajkami oraz mięsem mielonym.
Starsze owoce potraktuj bardziej jak niewielką paprykę lub cukinię. Po usunięciu nasion możesz napełnić je farszem z mięsa mielonego i ryżu. Dobrze sprawdzi się również nadzienie z kaszy gryczanej, podsmażonej cebuli i pieczarek albo twarogu z ziołami. Nadziane owoce cyklantery możesz zapiec w sosie pomidorowym.
Cyklantera nadaje się również do smażenia. Pokrój ją na kawałki i wrzuć na patelnię z cebulą oraz odrobiną masła lub oleju. Możesz dołożyć cukinię, pomidory i paprykę i w ten sposób przygotować szybkie warzywne danie albo dodatek do mięsa.
Jest jeszcze jeden sposób wykorzystania cyklantery, który szczególnie zainteresuje cię, jeśli co roku zapełniasz spiżarnię domowymi przetworami. Owoce można kisić i marynować. Do słoików możesz wykorzystać zalewę podobną do tej, którą przygotowujesz do ogórków konserwowych, dodając między innymi czosnek, gorczycę, liść laurowy czy ziele angielskie.
Fot. Getty/iStock, svehlik


Obserwuj nas na Google














