Pamiętasz, jak za dzieciaka zbierało się śmietankę z wierzchu mleka przyniesionego w kankach prosto od krów sąsiadki? Anglicy wykorzystali podobny proces do przygotowania jednego z najpyszniejszych kremów, jakie zna światowa kuchnia. Nazwa clotted cream nie ma swojego polskiego odpowiednika, bo jest to produkt absolutnie wyjątkowy, ale to nie znaczy, że jest egzotyczny czy niedostępny dla przeciętnego smakosza. Zobacz, w jaki sposób powstaje, do czego można go wykorzystać i dlaczego nazywam go kremem 2 w 1.
Czym jest clotted cream?
Jeśli angielska nazwa clotted cream kompletnie nic ci nie mówi, spieszę z wyjaśnieniem. Jest ona dość opisowa, bo sama w sobie jest wskazówką procesu powstawania produktu. Otóż świeże, pełnotłuste mleko delikatnie i długo się podgrzewa w płytkich naczyniach, a następnie odstawia do wystudzenia i schłodzenia. W rezultacie na wierzch wypływa śmietanka w postaci gęstych, maślanych „skrzepów” (clots).
W ten sposób powstaje niezwykle gęsta śmietana o dużej zawartości tłuszczu (minimum 55%). Bez kwaśnego posmaku, za to z lekko orzechowym aromatem. Smakuje doskonale nawet bez żadnego dodatku cukru.
Klasyczna technika związana jest głównie z dwoma hrabstwami – Kornwalią i Devon. Co ciekawe, Anglicy nauczyli się jej od Fenicjan już 2000 lat temu. Niegdyś był to po prostu sposób na przedłużenie trwałości bawolego mleka.
Nazwałam clotted cream po swojemu kremem 2 w 1, ponieważ jest jak krzyżówka masła i bitej śmietany. Jest bardzo treściwy, ale dzięki temu nie trzeba niczego zagęszczać. Doskonale sprawdza się jako dodatek do deserów.
Do czego używa się go w angielskiej kuchni?
Najbardziej tradycyjne wykorzystanie clotted cream to rozsmarowanie go na bułeczkach (scones) i połączenie z dżemem. Bez takiego przysmaku po jednym spróbowaniu trudno wyobrazić sobie popołudniową herbatkę. Kremowy dodatek lekko rozpływa się na ciepłym wypieku i doskonale łączy ze słodko-kwaśnymi przetworami.
Ale to nie koniec, bo clotted cream można także położyć na deserach z kruszonką, jabłecznikach lub puddingach. Będzie piękną dekoracją i dekadenckim uzupełnieniem. Co ciekawe, bywa też, że wzbogaca słone potrawy, takie jak sosy i zupy. Wachlarz jego zastosowań można porównać do dumy włoskiej kuchni, czyli serka mascarpone.
Fot. Getty/iStock, cheche22
Mile widziany gość w polskich przepisach
Chociaż jest to wynalazek brytyjski, można też z łatwością i polotem wykorzystać go w polskiej kuchni. Na przykład dodać do owsianki na śniadanie, serwować ze świeżymi truskawkami zamiast bitej śmietany lub lodów, a nawet użyć do przełożenia tortu – wtedy warto łączyć go z kwaskowymi owocami dla przełamania jego treściwej struktury.
Co ciekawe, clotted cream można także wykorzystać do pieczenia w miejsce masła i mleka lub śmietany. Dzięki takiemu dodatkowi proste ciasto ucierane lub biszkopt wyjdą niezwykle kremowe.
Jeśli lubisz gęste, aksamitne zupy krem zabielane śmietaną lub mascarpone, clotted cream będzie dla ciebie strzałem w dziesiątkę. Z nim dania wychodzą jeszcze bardziej atłasowe.
Skąd wziąć clotted cream?
Niestety clotted cream nie jest produktem łatwo dostępnym w każdym spożywczaku. Można go za to kupić w delikatesach brytyjskich lub w sprzedaży internetowej, zamkniętego w słoiczku. Ale najlepsze, że tak naprawdę da się go przyrządzić samodzielnie.
Bierzesz pół litra śmietanki 36% i wlewasz ją do dużej, płytkiej formy. Wstawiasz do piekarnika nagrzanego do 80°C i zostawiasz na 12 godzin. Po tym czasie na wierzchu powinna się stworzyć gęsta powłoczka.
Wystudź całkowicie całą zawartość formy, a następnie przełóż ją do lodówki na kolejne 12 godzin. Zbierz clotted cream z wierzchu, a rzadki płyn odrzuć. Otrzymaną gęstą śmietanę wymieszaj dokładnie, do uzyskania gładkiej konsystencji.

















