Jeśli zależy ci na smaku, oszczędności i gotowaniu z głową, koniecznie szukaj w marketach i sklepach z mięsem drobiowym tych niepozornych kawałków. Niby sama skóra i kości, ale tak naprawdę to cenne źródło smaku, aromatu i kolagenu. Ja gotuję na tych „resztach” wywary, a z nich zupy, sosy i dania jednogarnkowe. Nie wyrzucam nawet tego, co po gotowaniu zostaje. W dzieciństwie nauczyłam się bowiem objadać takie wygotowane mięsne resztki do czysta. Wiem, nie każdy lubi chrząstki, skórę i wydłubywanie drobnych kawałków mięsa. Ale dla mnie to rarytasy i przy okazji zdrowa przekąska bez poświęcania na jej szykowanie dodatkowego czasu.

Korpus kurczaka: potencjał po taniości

Korpus kurczaka to nic innego jak kręgosłup, szyjka i klatka piersiowa z odciętymi piersiami. Z pozoru resztki, prawda? Wygląda to niepozornie, wręcz żałośnie, ale to właśnie tam znajduje się najwięcej tego, czego szukamy w dobrej domowej bazie – kości, szpik, resztki mięsa i chrząstek, które podczas gotowania oddają wodzie smak, aromat i kolagen

Ten ostatni, po schłodzeniu, zamienia wywar w galaretowatą esencję, która znakomicie nadaje się do przechowywania i ponownego wykorzystania. A co najlepsze to fakt, że korpusy kosztują grosze. W marketach często sprzedaje się je po kilka złotych, choć cena tych z kurczaków z eko hodowli dochodzi w sklepach mięsnych do kilkunastu złotych. Każdy, kto wie, co dobre, kupuje je i wykorzystuje na wiele sposobów.

Korpus drobiowy nie tylko do rosołu

Najczęściej korpusy trafiają do garnka z marchewką, pietruszką i selerem, i rzeczywiście, rosół z samego korpusu potrafi być genialny. Klarowny, złocisty, pachnący jak u babci. Ale to dopiero początek. Taki wywar możesz wykorzystać:

  • jako bazę do pomidorówki, ogórkowej, krupniku czy barszczu czerwonego,
  • do risotto, kaszotto czy innych jednogarnkowych dań z ryżem,
  • jako podstawę do domowych sosów – grzybowego, koperkowego czy pieczeniowego,
  • do duszenia mięsa i warzyw,
  • do domowych galaretek lub pasztetów.

Wystarczy raz ugotować większą porcję, przecedzić i przelać do słoików lub zamrozić w pojemnikach. Można też zredukować go na wolnym ogniu, uzyskując prawdziwą esencję smaku.

Jak ugotować idealny wywar z korpusu?

Wrzuć 2-3 korpusy do dużego garnka. Zalej zimną wodą tylko tyle, żeby przykrywała mięso. Podgrzewaj powoli i koniecznie zbieraj szumowiny, gdy tylko się pojawią. Gdy wywar zacznie się delikatnie gotować, dodaj włoszczyznę (nie musisz obierać warzyw, wystarczy je dobrze umyć), 2-3 ziarna ziela angielskiego, liść laurowy, kawałek cebuli (najlepiej opalonej nad palnikiem lub suchej patelni) i nieco soli. Gotuj minimum 2 godziny, a jeśli masz czas, nawet 3-4. Im dłużej, tym intensywniejszy smak i lepsza żelatynowa konsystencja po ostudzeniu.

Jeśli trafi ci się promocja, bierz śmiało kilka korpusów i zamroź na później. Zajmują trochę miejsca, to fakt, ale w razie potrzeby możesz szybko przygotować na ich bazie coś pysznego. Świetnie sprawdzają się też do wzbogacania smaku zup jarzynowych lub nawet dań jednogarnkowych na bazie strączków, np. soczewicy czy fasoli.

Korpus to nie odpad, to składnik z potencjałem

Wielu osobom korpus kurczaka kojarzy się z resztką po mięsie, z czymś, co zostaje i ląduje co najwyżej w misce „dla psa”. A to błąd. W tej skromnej części drzemie prawdziwe kulinarne złoto. Nie tylko wydobywa z potraw głębię smaku, ale też pozwala ograniczyć marnowanie jedzenia, zaoszczędzić pieniądze i lepiej wykorzystywać to, co naprawdę jest zdrowe, choć nie wygląda apetycznie.

Nie potrzeba drogich filetów, drobiowych udek ani porcji rosołowej z nazwą premium. Wystarczy korpus za kilka złotych, garść warzyw i cierpliwość, by uzyskać coś, co z powodzeniem może konkurować z „wypasionymi” bulionami.