Jeszcze do niedawna też patrzyłam na nią wyłącznie jak na dekorację ogrodu. Duże liście, efektowne kępy i zero skojarzeń z gotowaniem. Dopiero kiedy trafiłam na japońskie przepisy, zaczęłam się zastanawiać, dlaczego u nas prawie nikt nie wykorzystuje jej w kuchni.
W Japonii młode pędy i liście od dawna są traktowane jak sezonowy przysmak. Dodaje się je do tempury, miso, ryżu, lekkich sałatek i dań smażonych na szybko z sezamem oraz sosem sojowym. Najbardziej cenione są młode, zwinięte jeszcze listki, które zbiera się wiosną, zanim staną się twarde. I właśnie wtedy smakują najlepiej.
Funkia, czyli hosta. Co to za roślina i czy naprawdę można ją jeść?
Funkia, nazywana też hostą, to popularna roślina ozdobna, którą pewnie widujesz w wielu ogrodach. Rośnie w gęstych kępach, ma szerokie liście i dobrze czuje się w cieniu. Najczęściej spotkasz odmiany zielone, ale bywają też niebieskawe, żółtawe albo z jasnymi obwódkami. Dla wielu osób to typowa „roślina od rabatek”, którą sadzi się pod drzewami albo przy tarasie. Mało kto wie, że jest jadalna.
Najlepiej rośnie w wilgotnej ziemi i półcieniu. Wiosną wypuszcza młode, ciasno zwinięte liście przypominające szparagi lub tulipany przed rozwinięciem. To właśnie wtedy nadaje się do jedzenia najbardziej. Starsze liście robią się twardsze i bardziej włókniste.
Pierwszy raz spróbowałam młodych liści po krótkim blanszowaniu i naprawdę mnie zaskoczyły. Spodziewałam się czegoś mdłego albo gorzkawego, a dostałam delikatny, świeży smak, który świetnie pasował do sezamu i odrobiny masła. Od tamtej pory patrzę na funkie zupełnie inaczej. Jeśli masz ją w ogrodzie, możliwe, że od lat rośnie ci pod nosem całkiem ciekawe warzywo.
Jak smakuje funkia? Trochę jak szpinak i młoda kapusta
Smak funkii trudno porównać do jednej konkretnej rzeczy, ale najbliżej jej chyba do połączenia młodego szpinaku i delikatnej kapusty. Na surowo młode liście są lekko chrupiące, soczyste i mają świeży, zielony smak. Nie są agresywne ani gorzkie. Właśnie dlatego dobrze odnajdują się w sałatkach.
Kiedy wrzucisz je na chwilę do wrzątku albo podsmażysz na maśle, robią się bardziej miękkie i delikatniejsze. Wtedy przypominają trochę duszony szpinak, ale mają więcej struktury i lekką kapuścianą nutę. Bardzo dobrze chłoną smaki dodatków. Wystarczy odrobina sosu sojowego, czosnku albo sezamu i robi się z tego naprawdę ciekawy dodatek do obiadu.
Najbardziej lubię młode zwinięte liście smażone dosłownie przez minutę na maśle z pieprzem. Smakują wtedy trochę jak połączenie młodej kapusty i zielonych szparagów. Jeśli przesadzisz z obróbką, mogą zrobić się zbyt miękkie, dlatego najlepiej traktować je podobnie jak szpinak. Krótko, szybko i bez komplikowania.
Surowa funkia dobrze łączy się też z kwaśnymi dodatkami. Sok z cytryny, lekki winegret albo jogurtowy sos sprawiają, że smak robi się bardziej wyrazisty.
Jak jeść funkię? Najlepsze sposoby są bardzo proste
Najsmaczniejsze są młode liście zbierane wiosną. Wtedy są delikatne i miękkie. Nie potrzebują wielu dodatków ani skomplikowanej obróbki. Japończycy zwykle stawiają na prostotę i moim zdaniem właśnie wtedy funkia wypada najlepiej.
Możesz jeść ją na kilka sposobów:
- dodaj młode surowe listki do sałatki zamiast szpinaku
- wrzuć je na patelnię z masłem i czosnkiem
- zblanszuj przez kilkanaście sekund i podaj z sezamem
- dodaj do zupy miso albo lekkiego bulionu warzywnego
- usmaż w cieście tempura
- połącz z ryżem i sosem sojowym
- dorzuć do makaronu azjatyckiego
- wykorzystaj jako zielony dodatek do omletu
- wymieszaj z twarożkiem i szczypiorkiem
- dodaj do kanapek zamiast sałaty
Bardzo dobrze sprawdza się też jako szybki dodatek do obiadu. Ja czasem traktuję ją jak młodą kapustę. Kroję liście, wrzucam na patelnię z odrobiną oliwy i duszę dosłownie chwilę. Potem tylko sól, pieprz i kilka kropli cytryny. Nic więcej nie trzeba.

















