Florencja słynie z prostych dań ulicznych. Nie ma tu przekombinowanych receptur ani długiej listy składników. Liczy się produkt i sposób przygotowania. Jednym z najbardziej charakterystycznych przysmaków jest coś, co na pierwszy rzut oka wygląda jak zwykła kanapka z mięsem. W rzeczywistości to danie z długą historią, które wywołuje skrajne emocje. Jedni ustawiają się po nie codziennie, inni kręcą nosem już na samą myśl. Jeśli lubisz poznawać lokalne smaki i nie boisz się podrobów, ta historia może cię zaciekawić.

Czym jest lampredotto i dlaczego może budzić emocje?

Lampredotto to tradycyjna florencka potrawa uliczna przygotowywana z jednego z żołądków wołowych, a dokładniej z trawieńca, czyli tego ostatniego, najdelikatniejszego. Dla wielu osób sama ta informacja wystarczy, by zrezygnować z degustacji. A szkoda, bo odpowiednio przygotowane danie jest miękkie, soczyste i naprawdę smaczne.

Nazwa dania pochodzi od minoga – ryby, która kiedyś licznie występowała w Arno. Ponoć przypominała strukturę flaków wołowych. Dziś minogów w rzece już prawie nie ma, ale kanapka pozostała jednym z symboli miasta.

Lampredotto przez wieki było jedzeniem biedoty. Szlachetne kawałki mięsa trafiały na stoły bogatszych mieszkańców, a podroby sprzedawano tanio na ulicy. Sprytni sprzedawcy, zwani trippai, gotowali je długo w aromatycznym bulionie z warzywami i przyprawami. Dzięki temu nawet twardsze fragmenty stawały się miękkie i nabierały głębokiego smaku.

Dziś sytuacja się odwróciła. Lampredotto jest dumą Florencji. Jedzą je studenci, urzędnicy, turyści i elegancko ubrani mieszkańcy wychodzący z biur. To przykład kuchni „od nosa do ogona”, w której wykorzystuje się całe zwierzę. W Polsce też mamy podobne tradycje – flaki, czernina czy kaszanka nikogo nie dziwią. A jednak wielu gdy słyszy „żołądek wołowy”, czuje pewien opór.

Jak powstaje lampredotto?

Przygotowanie lampredotto zaczyna się od dokładnego oczyszczenia trawieńca. To etap, którego nie widać na ulicznym straganie, ale ma ogromne znaczenie. Żołądek musi być bardzo starannie wypłukany i pozbawiony wszelkich zanieczyszczeń. 

Następnie mięso trafia do garnka z bulionem, razem z marchewką, selerem naciowym, cebulą, natką pietruszki, czasem pomidorami i liściem laurowym. Całość gotuje się powoli przez kilka godzin

Potem kroi się na cienkie paski lub drobną kostkę. I teraz najważniejsze – podanie. Klasyczna wersja to bułka typu rosetta, chrupiąca z zewnątrz i miękka w środku. Sprzedawca często macza jej górną część w gorącym bulionie. Dzięki temu kanapka jest wilgotna i aromatyczna.

Do środka trafia porcja ciepłego mięsa, a na wierzch sos. Najpopularniejszy to salsa verde – z natki pietruszki, czosnku, kaparów, oliwy i czasem anchois. Ma świeży, lekko pikantny smak, który przełamuje delikatność mięsa. Niektórzy wybierają też sos pomidorowy lub ostrą pastę chili.

Fot. Getty/iStock, labetti

Gdzie zjeść najlepsze lampredotto we Florencji?

Jeśli wybierasz się do Florencji, nie szukaj lampredotto w eleganckich restauracjach z białymi obrusami. Owszem, niektóre lokale mają je w menu, ale prawdziwy klimat poczujesz przy ulicznym straganie. To tam ustawiają się miejscowi i to tam zobaczysz wielki gar z parującym bulionem.

Jednym z najbardziej znanych miejsc jest stoisko na Piazza de Cimatori. Od lat przyciąga tłumy. Kiedy podejdziesz do stoiska, zobaczysz zazwyczaj kilka opcji. Możesz wziąć klasyczną kanapkę albo poprosić o porcję na talerzu. Jeśli nie jesz pieczywa, to dobra alternatywa. Mięso podaje się wtedy z sosem, czasem z dodatkiem warzyw.

Najlepiej spróbować tej potrawy w porze lunchu. Wtedy jest najświeższa. Wieczorem niektóre stoiska są już zamknięte. Lampredotto to przede wszystkim jedzenie dnia codziennego, szybkie i konkretne.