Byłam w Lidlu tylko po mleko i chleb. Szybkie wejście, szybkie wyjście, nawet nie biorę koszyka – wiadomo, plan idealny. Ale jak to bywa, nogi poniosły mnie w stronę półki z chłodzonymi produktami. A tam znalazłam coś, czego wcześniej nie widziałam. Mała, niepozorna paczka, na niej włoska etykieta i kształt, który od razu przyciągnął wzrok.
Pomyślałam: wezmę na próbę, najwyżej będzie na obiad bez szału. Skończyło się tak, że następnego dnia stałam przy kasie z czterema kolejnymi opakowaniami. Pierożki lunette okazały się strzałem w dziesiątkę na oryginalny posiłek. Mimo że są błyskawiczne, robią efekt „wow”.
Co kryje się pod włoską nazwą lunette?
Na pierwszy rzut oka przypominają coś między ravioli a pierogami. Lunette to włoski makaron nadziewany, którego nazwa oznacza księżycowy kształt. W wersji z Lidla mają okrągłą formę i pofałdowane brzegi. Rzeczywiście mogą kojarzyć się z małymi spodkami kosmicznymi. Stąd też żartobliwe „ufo” – i coś w tym jest, bo takiego smaku trudno się spodziewać po czymś, co wygląda jak zabawka z ciasta.
W środku znajdziesz kremowe nadzienie z gorgonzoli i gruszki. To klasyczne włoskie połączenie – słony, wyrazisty ser i słodki, owocowy akcent. Takie kontrasty świetnie się uzupełniają i sprawiają, że każdy kęs jest ciekawy. W opakowaniu znajduje się 250 g produktu – to porcja idealna na obiad lub lekką kolację dla dwojga.
Fot. Redakcja MojeGotowanie.pl
Jak przygotować włoskie pierożki? Prościej się nie da
To nie jest ten makaron, przy którym musisz długo stać i mieszać. Lunette z Lidla gotujesz jak klasyczne ravioli: wrzuć je do wrzącej, dobrze osolonej wody i gotuj przez 3–4 minuty. Woda powinna lekko bulgotać, ale nie szaleć – delikatne nadzienie może się łatwo rozpaść, jeśli pierożki będą zbyt mocno miotać się w garnku.
Po ugotowaniu wystarczy je delikatnie odcedzić i skropić oliwą albo odrobiną roztopionego masła, żeby się nie posklejały. I to już właściwie wszystko. Zero kombinowania, zero brudnych naczyń.
Jeśli chcesz dodać coś od siebie, możesz na szybko uprażyć garść orzechów włoskich i posypać nimi pierożki przed podaniem. Możesz też sięgnąć po kilka listków rukoli, odrobinę pieprzu cytrynowego albo starty parmezan. Ale nawet bez tych dodatków smak jest kompletny.
Lunette z gorgonzolą i gruszką – pomysły na podanie
Ponieważ nadzienie jest wyraziste i lekko słodkawe, dobrze gra z prostymi sosami. Świetnie pasuje masło szałwiowe – klasyczne, włoskie połączenie, które robi się w kilka chwil: na patelni roztop masło, dodaj kilka listków świeżej szałwii i lekko je podsmaż, aż puszczą aromat. Przelej tym gorącym masłem gotowe lunette – i gotowe.
Inną opcją jest sos śmietanowy z serem pleśniowym, jeśli chcesz podkręcić wytrawny smak nadzienia. Albo po prostu śmietanka 30% z dodatkiem gałki muszkatołowej, pieprzu i kilku kropel soku z cytryny.
Jeśli lubisz balansować smaki, dorzuć na talerz coś kwaśniejszego – np. konfiturę z żurawiny, pieczone buraki albo delikatny winegret. Możliwości jest sporo, ale ważne, żeby nie przesadzić. Nadzienie ma swój charakter i nie warto go zagłuszać.
Gdzie je kupić i ile kosztują?
Lunette z gorgonzolą i gruszką znajdziesz w Lidlu, w ramach włoskiej serii Italiamo. Produkty tej marki pojawiają się cyklicznie, najczęściej przy okazji tygodni tematycznych. Pierożki są w dziale chłodzonym – obok świeżych makaronów, serów i włoskich przysmaków.
Opakowanie 250 g kosztuje 7,99 zł. Nadzienie powstało z użyciem oryginalnej gorgonzoli (z chronioną nazwą pochodzenia), więc można liczyć na jakościowe doznanie kulinarne.
Jeśli planujesz kolację dla gości albo po prostu chcesz mieć coś „na czarną godzinę” w lodówce – warto wziąć od razu więcej. Sama po pierwszym podejściu wróciłam po kolejne paczki.

















