Pamiętam dokładnie, jak mama mojej koleżanki, Pani Kasia, robiła nam ten przysmak podczas długich wieczorów z lalkami albo oglądania bajek Disneya na kasetach VHS. Czasem też w tle leciało polskie MTV, a my siedziałyśmy na dywanie i czekałyśmy, aż kolejne płaskie „okienka” napuchną w gorącym oleju. W całym mieszkaniu unosił się zapach tłuszczu, ale wtedy nikomu to nie przeszkadzało. Ciekawie też się na to patrzyło - kilka sekund i z twardej, płaskiej kratki robiła się chrupiąca, leciutka przekąska. Było w tym coś magicznego.
Przysmak Świętokrzyski - tak samo kultowy, jak zapomniany
Aż pewnego dnia, całkiem niedawno w Lewiatanie, na dolnej półce obok popcornu do prażenia, znalazłam Snack - Przysmak Świętokrzyski. Opakowanie kosztuje 4,79 zł i ma 400 g prażynek. Wygląda dokładnie tak, jak je zapamiętałam. Jestem gotowa się założyć, że skład też niewiele się zmienił - nadal jest prosty: mąka pszenna, woda, sól i substancja spulchniająca - węglany sodu. Porównując do współczesnych prażynek i wielu chipsów, skład jest śmiesznie prosty. Zobacz zresztą tutaj:
Redakcja MojeGotowanie.pl Zdjęcie własne
To właśnie ta prostota była kiedyś największą siłą tego produktu. Nie kupowało się gotowej przekąski, tylko coś, co trzeba było przygotować samemu. Rozgrzewało się olej, wrzucało garść i po paru sekundach gotowe. Snack błyskawicznie zwiększał objętość, robił się złocisty i chrupiący. Smakował trochę jak prażynki, tylko miał bardziej charakterystyczną strukturę. Ja jadłam go „po kawałeczku”, odgryzając kratkę niemal równo, linijka po linijce. I pewnie wiele innych osób też.
Getty/iStock Wirestock
W latach 90. przysmak był hitem również na eksport
Mało kto pamięta, że Przysmak Świętokrzyski był kiedyś gigantycznym hitem sprzedażowym. Produkcja przekąski ruszyła w 1988 roku i bardzo szybko okazało się, że to strzał w dziesiątkę. Gdy wiele zakładów miało problemy po transformacji gospodarczej, właśnie ten niepozorny snack pomagał utrzymać produkcję i finanse Spółdzielni Społem na plusie.
Polacy pokochali smażone kratki niemal od razu. Sprzedaż rosła tak szybko jak prażynki w garnku. Zaczęto wysyłać produkt także za granicę. Podobno pod zakładem ustawiały się kolejki tirów zza wschodniej granicy, które czekały na świeżo wyprodukowany towar. Handlarze wracali autobusami wypchanymi paczkami Snacka, bo zainteresowanie było ogromne.
Zapotrzebowanie było tak duże, że zdecydowano nawet ograniczyć produkcję makaronów i uruchomić kolejną linię do produkcji Przysmaku Świętokrzyskiego. To pokazuje skalę popularności tej przekąski. Informacje o tym pojawiły się w albumie wydanym z okazji 100-lecia istnienia Spółdzielni. Co ciekawe, obecny prezes Społem, Adam Jamróz, który związany jest ze spółdzielnią od ponad 35 lat, podkreśla, że smak produktu praktycznie się nie zmienił.
Kilka sekund w garnku i wraca całe dzieciństwo
Przygotowanie jest banalnie proste, ale właśnie ono stanowi połowę zabawy. Producent zaleca rozgrzać olej do około 180 stopni, a następnie wrzucać niewielkie porcje snacków. Po 5-10 sekundach płaskie kratki robią się duże, lekkie i chrupiące.
Redakcja MojeGotowanie.pl Zdjęcie własne
Najlepiej smażyć je małymi partiami, bo błyskawicznie rosną. Potem wystarczy odsączyć je na ręczniku papierowym i można jeść od razu, najlepiej jeszcze ciepłe. Wiele osób doprawiało je tylko solą, inni dodawali paprykę albo ulubione przyprawy. Ale prawda jest taka, że najlepsze były te najprostsze.
I właśnie ten smak robi największe wrażenie po latach. Nie chodzi nawet o samą przekąskę, ale o całe wspomnienie związane z jej przygotowaniem. O siedzenie przy kuchence i patrzenie, jak kolejne kratki zamieniają się w chrupiące „okienka”.
Gdzie znaleźć Przysmak Świętokrzyski? Chowa się na najniższych półkach
Najbardziej zaskoczyło mnie to, że ten produkt właściwie zniknął ze sklepów. Nie widziałam go od bardzo dawna i mam wrażenie, że wiele osób nawet nie pamięta już nawet, że istnieje. Nawet w naszej redakcji wzbudził duże emocje, bo okazało się, że przypomniałam o nim całemu naszemu zespołowi. W moim osiedlowym Lewiatanie leżał na samym dole regału z przekąskami, pod nogami, trochę zapomniany, obok paczek z popcornem. Możliwe jednak, że da się go znaleźć także w innych sklepach, szczególnie sieci Społem i większych marketach typu Auchan.
Redakcja MojeGotowanie.pl Zdjęcie własne
Jeśli pamiętasz smak dzieciństwa z lat 90., ten niepozorny Snack może wywołać sporą falę wspomnień - a wciąż smakuje tak samo dobrze. I co najważniejsze, nadal smakuje dokładnie tak, jak kiedyś, więc to gotowy wehikuł czasu w kulinarną przeszłość.

















