Najczęściej problem pojawia się przy delikatnych zupach krem. Warzywa po ugotowaniu i zmiksowaniu dają dobrą bazę, ale czasem potrzebują jeszcze czegoś, co połączy wszystkie smaki i nada całości charakteru. Właśnie podczas gotowania jednej z takich zup przypadkiem trafiłam na sposób, który został ze mną na dłużej.
Zabrakło mi śmietany do zupy. Użyłam czegoś zupełnie innego
Gotowałam krem z kalafiora i ziemniaków. Po zmiksowaniu zupa była poprawna, ale zdecydowanie brakowało jej charakteru. Szukałam czegoś, co przełamie łagodny smak warzyw. Śmietany już nie miałam. W lodówce „odkopałam” za to gładki serek kozi i pomyślałam: skoro robiłam już z niego kremowy sos do makaronu, dlaczego nie miałby sprawdzić się w zupie? Wcześniej używałam go głównie do porannych tostów, ale teraz gości w mojej lodówce zdecydowanie częściej - bo kocham zupy i makarony, do których mi się sprawdza.
Użyłam 100 g twarogowego serka koziego z Biedronki. Ma 12 g tłuszczu w 100 g, czyli mniej więcej tyle, ile popularna śmietana 12 proc., ale daje zupełnie inny efekt smakowy. Jest lekko słony, wyrazisty i delikatnie pikantny. Dzięki temu nie tylko zabielił mój krem. Zagęścił go i doprawił jednocześnie. Chodzi o ten serek, ale możesz użyć innego podobnego:
Redakcja MojeGotowanie.pl Zdjęcie własne
To właśnie najbardziej podoba mi się w tym patencie. Zamiast osobno kombinować ze śmietaną, dodatkową porcją ziemniaków czy kolejnymi przyprawami, załatwiam trzy rzeczy jednym składnikiem. Zupa staje się aksamitna, ma jednolity, jasny kolor i nie sprawia już wrażenia wodnistej.
Nie wrzucaj serka prosto do garnka. Najpierw robię z nim jedną rzecz
Serek kozi do zabielenia zupy traktuję podobnie jak śmietanę. Około 100 g przekładam do miseczki, dolewam chochelkę gorącej zupy i energicznie mieszam, aż powstanie zupełnie gładka masa bez grudek. Dopiero wtedy wlewam ją do garnka.
W ten sposób serek zostaje zahartowany i znacznie łatwiej łączy się z całą zupą. Po dodaniu podgrzewam wszystko razem jeszcze przez chwilę i dokładnie mieszam. Nie trzeba długo gotować.
Efekt widać niemal od razu. Konsystencja robi się bardziej kremowa i aksamitna, a kolor jaśniejszy oraz jednolity. Najważniejszy jest jednak smak. Serek kozi wnosi coś, czego brakuje mi w śmietanie, a mascarpone jest dla mnie w takich zupach zbyt łagodne. Tutaj pojawia się przyjemna słoność i charakterystyczna nuta, która potrafi ożywić niemal każdą zupę.
Nie tylko kalafiorowa. Do tych zup serek kozi pasuje mi najbardziej
Po pierwszej próbie zaczęłam sprawdzać ten patent w innych garnkach. Najlepiej działa tam, gdzie zupa jest kremowa albo tradycyjnie zabielana śmietaną.
Dobrym wyborem będzie:
- krem ziemniaczany
- krem z pora
- krem ze szparagów
- krem z brokułów
- krem z cukinii
- krem z buraczków
- krem z dyni
- krem z selera lub pietruszki
- zupa cebulowa w kremowej wersji
- zupa pieczarkowa
- zupa jarzynowa
- zupa koperkowa
- zupa ogórkowa i szczawiowa
- zupa pomidorowa
- zupa grzybowa (to niby się nie łączy, a jednak - wyrazisty serek podbija smak grzybów leśnych)
- barszcz biały
- żurek
Szczególnie ciekawie wychodzą z nim żurek i barszcz biały. Kwaśna baza dobrze dogaduje się z lekko pikantnym, słonym smakiem koziego serka. Dodaję go dokładnie tak samo jak do kremu: najpierw rozprowadzam porcję serka gorącą zupą, a dopiero później przelewam całość do garnka.
Od tamtego kremu z kalafiora i ziemniaków patrzę na kubeczek koziego serka zupełnie inaczej. Nie jest już dla mnie tylko dodatkiem do kanapek czy makaronu. Gdy zupa wychodzi za rzadka, niewyraźna w smaku i potrzebuje zabielenia, twarogowy, gładki serek kozi potrafi załatwić wszystkie trzy problemy naraz.


Obserwuj nas na Google














