Awokado od lat króluje w polskich kuchniach. Robisz z niego pastę do kanapek, dodajesz do sałatek, blendujesz na koktajl, sos albo chłodnik, a nawet dodajesz do ciast. Problem w tym, że klasyczne owoce bywają kapryśne. Albo są twarde jak kamień, albo w środku czają się brązowe plamy. Do tego obieranie i usuwanie pestki potrafi zniechęcić. Dlatego ta nietypowa, miniaturowa odmiana budzi takie emocje. Nie chodzi tylko o rozmiar. Chodzi o wygodę i zupełnie inne podejście do jedzenia tego owocu.
Na naszym kanale nadawczym znajdziesz niejedną poradę na przechowywanie, obieranie i krojenie awokado – są ważne, ale teraz możesz o nich na chwilę całkiem zapomnieć. W przypadku koktajlowej odmiany się nie przydadzą.
Awokado koktajlowe – co to takiego i skąd się wzięło?
Awokado koktajlowe to niewielka odmiana, która wygląda jak miniatura klasycznego Hass. Ma podłużny kształt i cienką, delikatną skórkę. Wygląda trochę jak mały ogórek. W środku znajdziesz jednolity miąższ, który możesz zjeść w całości. To właśnie ta cecha sprawia, że tyle osób przeciera oczy ze zdumienia.
Wbrew pozorom to nie jest nowinka z laboratorium. Ta odmiana powstaje naturalnie, gdy kwiat awokado nie zostanie zapylony. Owoc rozwija się wtedy bez wykształcenia pestki. W praktyce oznacza to, że roślina tworzy mniejsze, smukłe owoce. W niektórych krajach przez lata traktowano je jako ciekawostkę albo produkt uboczny. Dopiero niedawno zaczęto sprzedawać je jako produkt premium.
Najczęściej spotkasz je w okresie od zimy do wczesnej wiosny. W Polsce można dostać je głównie dzięki sprzedaży internetowej. Jeśli lubisz nowinki kulinarne i testowanie sezonowych produktów, to właśnie jeden z tych owoców, których warto przynajmniej raz spróbować. Szczególnie że jego forma otwiera zupełnie nowe możliwości w kuchni.
Fot. Adobe Stock, Stock Love
Czym różni się od zwykłego awokado?
Na pierwszy rzut oka różnica jest oczywista – rozmiar. Awokado koktajlowe jest znacznie mniejsze i bardziej podłużne. Ale to dopiero początek. Największa zmiana dotyczy tego, jak je przygotowujesz.
W klasycznej wersji przekrajasz owoc wzdłuż, wyjmujesz pestkę, obierasz skórkę albo wydrążasz miąższ łyżką. Tutaj możesz po prostu umyć owoc, odciąć końcówki i pokroić go w plasterki. Nie musisz niczego usuwać ze środka. W praktyce oznacza to mniej bałaganu i mniej odpadów.
Skórka jest cienka i delikatna, dlatego wiele osób zjada ją razem z miąższem. Jeśli jednak trafisz na egzemplarz z nieco twardszą łupinką, możesz ją zdjąć jak w przypadku ogórka.
Kolejna różnica to struktura miąższu. W małych owocach jest on bardzo jednolity, niektórzy uważają, że nawet bardziej kremowy i delikatny niż w standardowym awokado. Rzadziej trafisz na włókna czy ciemne przebarwienia przy pestce, bo jej po prostu nie ma. Dzięki temu każdy plasterek wygląda estetycznie. To duży plus, jeśli przygotowujesz przystawki dla gości i zależy ci na efekcie wizualnym.
Jak wykorzystać awokado koktajlowe w kuchni?
Najprostszy sposób to pokroić owoc w plasterki i dodać do sałatki. Dzięki temu, że nie ma pestki, każdy kawałek jest równy i estetyczny. Świetnie wygląda w połączeniu z rukolą, pomidorkami koktajlowymi i serem feta. Skrop wszystko oliwą i sokiem z cytryny, dopraw solą i pieprzem. Gotowe.
Możesz też potraktować je jak zdrową przekąskę. Umyj, pokrój wzdłuż na ćwiartki, oprósz solą morską i chili. Jeśli lubisz bardziej wyraziste smaki, dodaj kilka kropel sosu sojowego albo odrobinę sezamu.
Ciekawym pomysłem jest wykorzystanie go w całości na grillu. Przekrój owoc wzdłuż, posmaruj oliwą i połóż na ruszcie lub patelni grillowej na kilka minut. Cienka skórka lekko się zarumieni, a miąższ stanie się jeszcze bardziej kremowy. Podaj z jogurtowym sosem z czosnkiem i koperkiem.
Awokado koktajlowe nadaje się też do sushi i wrapów. Nie musisz dopasowywać pasków do długości rolki. Kroisz wzdłuż i układasz w całości. Dzięki temu farsz jest równomierny, a każdy kęs ma podobną strukturę.

















