Któregoś roku w karnawale wpadła do mnie koleżanka, która kilka lat mieszkała w Rzymie. Przyniosła ze sobą siatkę z włoską mąką i zapowiedziała, że zrobimy razem jej ulubione włoskie ciasteczka, którymi Włosi zajadają się przed Wielkim Postem. O dziwo zrobiłyśmy je jedynie z 2 składników, a i tak wyszły smakowite. Od tamtego czasu co roku takie piekę i w mojej rodzinie nikt już nie tęskni za polskimi faworkami.

Co to są chiacchiere?

To nic innego jak włoskie faworki, czyli kruchutkie ciasteczka smażone w głębokim tłuszczu. Są leciutkie, mocno napowietrzone i piecze się je, jak u nas, w karnawale.

Chiacchiere można zjeść w różnych regionach Włoch. Choć receptura jest wszędzie podobna, zmienia się nazwa ciasteczek.  W Rzymie i Lacjum mówi się na nie frappe, w Piemoncie - bugie, w Toskanii - cenci, w Wenecji - galani, a na Sardynii - meraviglias. Różnice dotyczą głównie kształtu i grubości ciasta, ale sedno jest to samo: cienko rozwałkowane i krótko smażone ciasto, aż stanie się kruche i lekkie jak papier.

Historia chiacchiere sięga starożytnego Rzymu. Ich przodkiem były frictilia, czyli smażone paski ciasta rozdawane ludziom podczas Saturnalii, czyli zimowych świąt obfitości i odwróconego porządku społecznego. Po upadku cesarstwa tradycja przeszła do kuchni ludowej i z czasem została przypisana do karnawału, ostatniego okresu obfitego jedzenia przed Wielkim Postem.

Ciekawostka: sama nazwa „chiacchiere” oznacza po włosku „pogawędki” albo „plotki”. To nieprzypadkowe. Ciastka robi się często w większym gronie, co sprzyja rozmowie i pojadaniu - ot, niewinne, słodkie ploteczki.

Przepis na włoskie faworki

Składniki:

  • 2 szklanki mąki pszennej, koniecznie typ 550
  • 200 ml śmietanki (12-18%)

Do posypania:

  • cukier puder

Do smażenia:

  • olej

Sposób przygotowania:

  1. Przesiej mąkę do dużej miski i wlej śmietanę. Wyrabiaj ciasto mikserem przez minimum 5 minut. Powinno zacząć odstawać od miski.
  2. Gdy to nastąpi, przełóż ciasto na blat roboczy i zacznij ugniatać. Rób to przez minimum kolejne 5 minut.
  3. Podsypując delikatnie mąką rozwałkuj ciasto na cieniutki placek.
  4. Wykrawaj z niego paski ciasta o długości ok. 8-10 cm i szerokości 2 cm. Możesz użyć kółka nadającego brzegom kształt fali lub ząbków.
  5. W sporym garnku rozgrzej olej do temperatury 170-180 stopni.
  6. Wrzucaj surowe chiacchiere na gorący olej i smaż na złoto z obu stron.
  7. Wyjmuj ciasteczka i odkładaj na ręcznik papierowy, aby je odsączyć z oleju.
  8. Po wystudzeniu układaj ciasteczka na półmisku, przyprószając je cukrem pudrem.

Klucz do sukcesu, czyli rada praktyczna

Tak jak przy polskich faworkach szalenie ważne jest odpowiednie rozgrzanie oleju. Jeśli nie masz termometru kuchennego, nic nie szkodzi. Zachowaj sobie skrawki ciasta, które go zastąpią. 

Gdy wydaje ci się, że olej jest już gorący, wrzuć skrawek. Jeśli od razu wypłynie i zacznie się smażyć, temperatura jest dobra. Jeżeli ciasto tonie, nie wypływa i nie skwierczy, trzeba jeszcze mocniej podgrzać tłuszcz.