Nie będę udawać: do wszelkich przepisów na faworki podchodzę z rezerwą. Każdy domorosły mistrz kuchni, każda kulinarna gwiazda obiecuje faworki „najlepsze na świecie”, a według mnie o lepsze niż te, które smażyła babcia, bardzo trudno. Ale lubię eksperymentować, więc sięgnęłam po przepis Tomasza Strzelczyka. I muszę przyznać: jego ciasto jest rewelacyjne. Faworki pięknie „bąbelkują” w smażeniu i wychodzą ekstrakruche. Sorry, babciu: te są najlepsze.
Dlaczego warto usmażyć faworki Tomasza Strzelczyka?
Faworki Strzelczyka są bardzo cienkie, wyraźnie napowietrzone, z charakterystycznymi bąbelkami na powierzchni. Po ugryzieniu nie łamią się, a smakowicie kruszą. No i nie miękną w godzinę na talerzu.
Sekret tych ekstrafaworków nie leży w żadnym dziwnym składniku. Wręcz przeciwnie, to receptura prosta, bardzo bliska temu, co robiło się w domach kilkadziesiąt lat temu. Cała magia jednak dzieje się na etapie obróbki ciasta i jego smażenia.
Ciasto jest bardzo zwarte, a nie „wygodne”. Po wyrobieniu stawia opór i dopiero po odpoczynku w lodówce dać się cienko rozwałkować. Dzięki temu podczas smażenia powstają charakterystyczne bąble, które odpowiadają za lekkość i kruchość chrustu.
No i tłuszcz. Musi być dobrze rozgrzany, ale nie dymiący. W zbyt chłodnym faworki nasiąkną olejem, a w zbyt gorącym zrumienią się za szybko, nie zdążą się napowietrzyć i zostaną twarde.
Przepis na faworki Tomka Strzelczyka
Składniki:
- 400 g mąki pszennej
- 8 łyżek kwaśnej śmietany 18%
- 5 żółtek
- 2 łyżki octu (moja zmiana w tym przepisie - przyp. red.)
- 1 łyżeczka olejku waniliowego lub pasty waniliowej
- szczypta soli
Dodatkowo:
- cukier puder do posypania
- olej lub smalec do smażenia
Sposób przygotowania:
- Do dużej miski wsyp mąkę. Wlej do niej śmietanę, ocet, dodaj żółtka, sól i wanilię.
- Całość wymieszaj łyżką, aby składniki wstępnie się połączyły.
- Wyrób ciasto rękami do momentu, aż zrobi się jednolite, gładkie i dość twarde. Poświęć na to czas, nie spiesz się, bo konsystencja ciasta ma tu największe znaczenie.
- Uformuj z ciasta kulę, zawiń w folię spożywczą i wsadź do lodówki na pół godziny. Nie skracaj tego czasu, żeby nie wiem co!
- Wyjmij schłodzone ciasto z lodówki i podziel na mniejsze porcje.
- Wałkuj je kolejno na bardzo cienki placek. Warstwa ciasta ma być niemal przezroczysta.
- Zacznij rozgrzewać w garnku olej.
- Z rozwałkowanego ciasta wykrawaj paski o szerokości 3-4 cm i nacinaj je wzdłuż na niedużym odcinku. Wywiń faworki i odkładaj je na podsypaną mąką stolnicę.
- Sprawdź tłuszcz: jeśli wetkniesz w niego patyczek, powinny wokół niego zacząć tworzyć się bąbelki - to znak, że temperatura jest idealna.
- Wkładaj faworki na rozgrzany tłuszcz i smaż na złoty kolor z obu stron. Nie odchodź od smażenia, bo idzie to piorunem.
- Wyjmuj faworki łyżka cedzakową na ręczniki papierowe, aby odsączyły się z tłuszczu. Gdy wystygną, układaj na talerzu i oprósz cukrem pudrem.

AdobeStock, L.Bouvier
Źródło: Tomasz Strzelczyk, Oddaszfartucha/YouTube

















