Kruche babeczki to smak mojego dzieciństwa i pierwszy wypiek, jaki nauczyłam się robić samodzielnie, chociaż nie należy do najprostszych na świecie. W moim domu zawsze miały jedyne słuszne nadzienie – budyń waniliowy, a stosik karbowanych blaszek był moim największym skarbem.

Do dziś równiutka falbanka maślanego złocistego ciasta przynosi mi zaskakująco dużo satysfakcji, a tzw. rustykalne kształty wzbudzają we mnie niepokój perfekcjonisty. Jest tylko jeden problem – miniaturowe formy do tartaletek trudniej kupić, a niestety ulegają zużyciu. Ale już się tym nie martwię, bo poznałam pewien genialny trik.  

Dlaczego babeczki z kruchego ciasta bywają problematyczne?

Chociaż silikonowe foremki można kupić obecnie praktycznie na każdym rogu, nie są najlepszym wyborem do kruchych spodów. Mają wysokie ranty i zostały zaprojektowane z myślą o muffinach z ucieranego albo biszkoptowego ciasta, które rośnie ponad brzegi. Ponieważ są elastyczne, trudniej dokładnie wylepić je plastyczną masą.

Dodatkowa trudność polega na tym, że nic do nich nie przywiera, więc kruche spody nie mają się czego „złapać” i łatwiej o to, żeby się skurczyły i straciły charakterystyczny kształt. To problematyczne zwłaszcza wtedy, gdy wstępnie się je podpieka bez nadzienia.

Kruche ciasto jest o wiele bardziej kapryśne niż puszysta masa, więc i foremka musi odpowiadać na wszystkie jego potrzeby. Dziś coraz rzadziej przygotowuje się ręcznie tartaletki, bo gotowe muszelki można kupić w sklepach spożywczych. Klasyczne blaszane formy są też trudniej dostępne. Okazuje się, że wszystkie trudności można obejść dzięki akcesorium służącym zwykle do czegoś zupełnie innego.  W dodatku nie trzeba już sięgać po wałek ani bawić się w lepienie kawałek po kawałku. 

Jak przygotować babeczki bez blaszanych foremek?

Gdy przeczytasz, co to za trik, zdziwisz się, że wcześniej nie udało ci się na niego wpaść samemu. A chodzi o wykorzystanie ręcznej wyciskarki do cytryny. Zastosowanie tego prostego narzędzia do przygotowania idealnie karbowanych babeczek możesz obejrzeć na filmiku załączonym poniżej. Technika sprowadza się do następujących kroków:

  1. Umieść zwykłą papierową papilotkę w zagłębieniu wyciskarki. Włóż do niej niewielką kulkę ciasta. Przykryj kawałkiem folii spożywczej.
  2. Zaciśnij wyciskarkę. Ciasto się spłaszczy, zyska od razu odpowiedni kształt, a w dodatku karbowane brzegi od rowków papilotki.  
  3. Rozłóż babeczki na blasze i piecz jak zwykle. Możesz dla bezpieczeństwa umieścić papilotki jeszcze w blaszanej formie z zagłębieniami na muffiny, ale nie jest to niezbędny krok.

Ta technika pozwala nie tylko wykonać piękne babeczki bez specjalnych foremek do tartaletek, ale także ogranicza bałagan w kuchni i nerwowe podsypywanie ciasta mąką. 

Do jakich wypieków wykorzystać ten patent?

Nie ma tu zbyt wiele ograniczeń, chociaż warto pamiętać, że spód najlepiej jest wcześniej lekko podpiec. Inaczej miękkie ciastko w giętkiej papilotce może ustąpić pod ciężarem nadzienia. Dobrze jest też przy tej metodzie postawić na gęste owocowe farsze, a nie na płynne kremy.

Dlatego patent świetnie sprawdzi się przy miniaturowych jabłecznikach z cynamonem lub kruchych ciastkach ze śliwkami, gruszkami lub figami. Przy okazji można iść tropem jesiennych, sezonowych wypieków. 

Fot. Getty/iStock, Merinka

Źródło: instagram.com/tatlimutfagimiz