Na moim lokalnym targu jest prawdziwe zatrzęsienie stoisk i odmian jabłek. Na jednym potrafi być ich ponad 30 - jest w czym wybierać i łatwo „stracić głowę”. Ostatnio kupiłam przepyszną, soczystą, intensywną w smaku koksę górską, która smakuje mi jak jabłka od sąsiada z działki 30 lat temu - dawno już nie czułam nigdzie tego charakterystycznego smaku. Na tym samym stoisku znalazłam też cymesik specjalnie do szarlotki. Wahałam się, bo do tej pory ich nie jadłam, ale sprzedawczyni wręcz kazała mi je wziąć, więc posłuchałam. Pół żartem, pół serio, powiedziałam jej, że wrócę z reklamacją lub z kawałkiem ciasta. I wygląda na to, że „wiszę” jej całą szarlotkę.

Idealne jabłka na szarlotkę inne niż zwykle

Jabłka alwa to polska, a dokładnie skierniewicka odmiana o niewielkich, połyskujących owocach. Ma zwykle mocno zaczerwienioną skórkę - wygląda jak z baśni o Królewnie Śnieżce. Tym, co jednak wyróżnia ją najbardziej, jest biały, słodko-kwaśny, chrupiący miąższ ze szlachetną, orzeźwiającą nutką smakową podobną jak w renecie.

AdobeStock JDziedzic

Smakuje dość „staroświecko”, w dobrym znaczeniu tego słowa - jak jabłko ze starego sadu lub z działki, sprzed lat. Alwy są bardzo aromatyczne, a jeszcze bardziej po upieczeniu - na ciepło ten aromat się pogłębia. Pani Ania z bazarku powiedziała mi, że nie rozpadają się zbyt szybko podczas prażenia i pieczenia - i mogę to potwierdzić. Dzięki temu ciasto nie wychodzi rozwodnione i nie trzeba ratować nadzienia zagęstnikami. Jabłka można zdjąć z ognia w odpowiednim momencie bez obaw o konsystencję nadzienia.

W chłodnym i przewiewnym miejscu bez problemu wytrzymują nawet kilka miesięcy i pani Ania mówi, że podobno z każdym miesiącem są coraz lepsze - tego jeszcze nie zdążyłam sprawdzić. Wiem już jednak, że z powodzeniem mogą szare i złote renety, antonówki czy boskoopy do szarlotki, ale nadają się nie tylko do tego. 

W czym jeszcze sprawdzą się jabłka alwa?

Alwa nadaje się nie tylko do ciast i ciasteczek, ale też do pieczenia w całości - do deserów w starym stylu, w tym nadziewanych jabłek oraz do jabłek w cieście po lubelsku - połówek zawijanych w koszulki z ciasta, zapiekanych z konfiturami w środku. Na przetwory też będą jak znalazł - do dżemów, musów (do szarlotki i nie tylko) oraz na kompoty czy domowe soki. 

Swoje inne oblicze pokażą też w wersji wytrawnej. Pani Ania doradziła mi, by z ogryzków po robieniu szarlotki nastawić ocet - i wydaje mi się to świetnym pomysłem. Będą też super do ukiszenia - takie kiszone jabłka o głębokim smaku i aromacie będą później świetnym, oryginalnym dodatkiem do surówek i sałatek. Pieczone z mięsem czy nawet jedno pojedyncze, wrzucone do bigosu, również uszlachetni jego smak. Na surowo nadają się też do jesiennych sałatek z serem pleśniowym i orzechami.