Gotowane buraki przydają mi się w kuchni częściej, niż mogłoby się wydawać. Możesz zetrzeć je do obiadu, pokroić do sałatki, zrobić z nich ćwikłę, wykorzystać do barszczu, chłodnika albo przygotować z nich pastę na kanapki. Dlatego warto ugotować od razu kilka sztuk i trzymać je w lodówce.
W sklepach bez problemu znajdziesz już ugotowane buraki w zgrzewanych próżniowo opakowaniach. To wygodne rozwiązanie, ale domowe dają mi większą kontrolę nad efektem. Zostawiam jędrniejsze do sałatki albo gotuję nieco dłużej - na miękko, jeśli zamierzam je później zetrzeć. Dobrze przygotowane zachowują też wyrazisty kolor i nie są przesadnie miękkie.
Jak ugotować buraki? Najważniejszy ruch wykonuję zaraz po zagotowaniu
Buraki dokładnie myję, ale ich nie obieram. Nie odcinam też niepotrzebnie twardych, włóknistych końcówek, ponieważ naruszenie skórki ułatwia wypływanie soku podczas gotowania. Przekładam warzywa do garnka i zalewam zimną wodą. Powinna przykrywać je mniej więcej na 2-3 cm.
Doprowadzam wodę do wrzenia i właśnie teraz pamiętam o pierwszej ważnej zasadzie: od razu zmniejszam moc palnika. Buraki nie powinny gwałtownie bulgotać w garnku. Spokojne gotowanie pomaga zachować ich intensywny kolor, a miąższ mięknie bardziej równomiernie i nie robi się zbyt szybko papkowaty. Garnek przykrywam, zostawiając niewielką szczelinę. Dodatkowo na litr wody dodaję łyżeczkę soku z cytryny albo octu. To pomaga zachować im ładny kolor.
Solniczkę zostawiam w spokoju. Przyda się dopiero później
Druga ważna zasada dotyczy soli. Nie wsypuję jej do garnka podczas gotowania. Może sprawić, że buraki będą dłużej pozostawały twarde i trudniej będzie uzyskać równomiernie miękki miąższ. Doprawiam je dopiero pod koniec gotowania lub po ugotowaniu - podczas przygotowania konkretnego dania.
Czas gotowania dobieram do wielkości warzyw. Małe buraki potrzebują zwykle około 30-40 minut, średnie 40-60 minut, a naprawdę duże nawet 60-90 minut. Nie trzymam się jednak minutnika za wszelką cenę. Wbijam czubek noża lub widelec w środek buraka. Jeśli wchodzi bez dużego oporu, warzywa są gotowe. Gdy nadal czuć opór, daję im jeszcze kilka minut i sprawdź ponownie. Wybieram buraki podobnej wielkości - by wszystkie doszły w tym samym czasie.
AdobeStock Elenglush
Ten prosty zabieg po gotowaniu ułatwia obieranie
Gotowych buraków nigdy nie zostawiam w gorącej wodzie. Wyjmuję je i od razu przekładam do miski z bardzo zimną, najlepiej lodowatą wodą. W ten sposób przerywam gotowanie. Warzywa pozostawione w gorącej wodzie czy nawet w garnku po odcedzeniu bez tego etapu wciąż dochodzą w środku i miękną.
Hartowanie ma jeszcze jedną praktyczną zaletę. Po krótkiej kąpieli w zimnej wodzie skórka znacznie łatwiej odchodzi. Często wystarczy potrzeć buraka palcami, żeby ją zdjąć bez mozolnego skrobania nożem. Obrane buraki możesz od razu wykorzystać albo po ostudzeniu schować do lodówki. Dzięki temu masz pod ręką domową bazę do kilku różnych dań.


Obserwuj nas na Google














