Buraki gotuję regularnie, bo przydają mi się do sałatek, surówek, przetworów i domowych wypieków na słodko. Czasem kupuję już ugotowane, sklepowe w próżniowym opakowaniu, ale wolę własne, przyszykowane od A do Z. Zawsze zależy mi, żeby po ugotowaniu były słodkie, aromatyczne i miały głęboki, rubinowy kolor. Zwykle pomagałam sobie odrobiną octu, ale ostatnio musiałam znaleźć inne rozwiązanie. Okazało się nawet lepsze od mojego starego sposobu.
Zabrakło mi octu, więc wrzuciłam do garnka coś innego. Efekt mnie zaskoczył
Ocet zawsze mam w kuchni. Przynajmniej tak mi się wydawało. Zużywa się go przecież powoli, jest wydajny i jedna butelka wystarcza na długo. Kiedy więc jakiś czas temu zabrałam się za gotowanie buraków, nawet nie sprawdziłam, czy stoi w szafce. Dopiero gdy chciałam dolać łyżeczkę do garnka, odkryłam, że nie zostało go ani trochę.
Musiałam pokombinować. Sięgnęłam więc po zielone, kwaśne jabłko, przekroiłam je na pół i obie połówki wrzuciłam do gotujących się warzyw. Efekt bardzo mi się spodobał. Buraki zachowały piękną, głęboką czerwień, a ich smak stał się przyjemnie wyrazisty. Od tamtej pory coraz częściej korzystam z tego sposobu.
Jedno jabłko i buraki czerwone jak rubiny. Ważne, kiedy wrzucisz je do wody
Sekret tkwi w naturalnych kwasach zawartych w jabłku. Podczas gotowania do wody stopniowo przedostaje się kwaśny sok jabłkowy, który obniża jej pH. Dzięki temu buraki są mniej podatne na zmianę koloru podczas gotowania.
Jabłko poprawia też smak buraczków. Jego delikatna kwaskowatość przełamuje ziemiste nuty i podkreśla naturalną słodycz warzyw. Dzięki temu ugotowane buraki świetnie nadają się do sałatek, surówek i przetworów czy deserów.
Dokładnie myję buraki i wkładam je do garnka w całości bez obierania. Zalewam wodą, a gdy zacznie wrzeć, dodaję jedno umyte, kwaśne jabłko przekrojone na pół. Gotuję pod przykryciem na niewielkim ogniu do miękkości, zwykle 40–90 minut, zależnie od wielkości buraków.
Wybieram bulwy podobnej wielkości, by wszystkie doszły w tym samym czasie. Najchętniej korzystam z podłużnych buraków, bo gotują się szybciej. Nie odcinaj wcześniej korzeni ani końcówek, żeby ograniczyć wypłukiwanie czerwonego soku.
Nie każde jabłko zda egzamin. Te odmiany sprawdzą się najlepiej
Do gotowania buraków wybieram jabłka wyraźnie kwaśne, najlepiej o jędrnym, soczystym miąższu. Szczególnie dobrze sprawdzą się:
- antonówka - jedna z odmian znanych z mocnej kwasowości i intensywnego aromatu
- szara reneta - wyraźnie kwaskowa, o charakterystycznym, bogatym smaku
- Granny Smith - soczysta, chrupiąca i zdecydowanie kwaśna
Getty/iStock Michelle Lee Photography
Unikam bardzo słodkich odmian - kwaśna nuta jest tu niezbędna. Jeśli masz pod ręką antonówkę, sięgnij po nią w pierwszej kolejności. Po ugotowaniu wyjmuję buraki z wody, czekam, aż lekko przestygną, i zdejmuję skórkę, a następnie łączę je z pozostałymi dodatkami.


Obserwuj nas na Google














