Na pierwszy rzut oka wygląda jak drobne ziarenka, coś między ryżem, a kaszą. W Grecji trafia do garnka równie często, jak u nas ziemniaki. Grecy dorzucają go do mięsa, zupy czy sałatki i od razu mają gotową bazę dania. Ja pierwszy raz spróbowałam go w prostej potrawce z kurczakiem i od tego momentu regularnie wraca do mojej kuchni.

Mały, sprytny i bardzo grecki, czym właściwie jest kritharaki?

Kritharaki to po prostu makaron, choć na pierwszy rzut oka możesz tego nie zauważyć. Ma kształt małych, podłużnych ziarenek przypominających ryż. W sklepach często znajdziesz go też pod nazwą „orzo” i w praktyce to dokładnie to samo. Różnica polega głównie na nazwie i regionie. „Kritharaki” to określenie używane w Grecji, a „orzo” częściej spotkasz we Włoszech lub na opakowaniach międzynarodowych marek.

To, co wyróżnia ten makaron, to jego uniwersalność. Nie dominuje smaku potrawy, tylko dobrze chłonie sosy, buliony i przyprawy. Dzięki temu możesz go dopasować do niemal wszystkiego. W kuchni śródziemnomorskiej jest traktowany trochę jak baza, coś, co łączy składniki i nadaje potrawie przyjemną, lekko kremową strukturę.

Ja lubię w nim to, że jest „bezproblemowy”. Nie musisz się zastanawiać, czy pasuje do dania. Jeśli masz w lodówce warzywa, kawałek mięsa albo resztki sosu, kritharaki ogarnie temat.

Jak zrobić kritharaki, żeby wyszło idealne

Gotowanie kritharaki jest banalne, ale warto znać jedną rzecz: możesz je przygotować na dwa sposoby i każdy daje trochę inny efekt.

  1. Najprostsza metoda to gotowanie jak zwykłego makaronu. Wrzucasz do osolonej, wrzącej wody i gotujesz około 8-10 minut, aż będzie al dente. Potem odcedzasz i gotowe. To dobra opcja, jeśli chcesz dodać go do sałatki albo podać osobno.
  2. Druga metoda, którą sama stosuję częściej, to gotowanie bezpośrednio w sosie lub bulionie. Wtedy kritharaki wchłania płyn i nabiera dużo więcej smaku. Wrzucasz go na patelnię z podsmażonymi składnikami, zalewasz bulionem i dusisz, aż zmięknie. Trochę jak risotto, tylko bez ciągłego mieszania.

Ważna wskazówka: pilnuj proporcji płynu. Jeśli dasz za mało, makaron będzie twardy. Jeśli za dużo, zrobi się z tego zupa. Z czasem wyczujesz, ile potrzebujesz. Ja zwykle zaczynam od proporcji około 2:1 (płyn do makaronu).

Nie tylko dodatek, do czego używać kritharaki w kuchni

Tu zaczyna się zabawa, bo kritharaki pasuje praktycznie do wszystkiego. Grecy używają go tak często jak my ziemniaków i naprawdę widać, że to nie przypadek.

Świetnie sprawdza się jako dodatek do mięsa, szczególnie duszonego. Wrzucasz go do sosu z kurczakiem, wołowiną albo jagnięciną i masz gotowe, sycące danie w jednym garnku. Nie potrzebujesz już ryżu ani kaszy.

Bardzo dobrze działa też w zupach. Zamiast tradycyjnego makaronu czy ryżu wrzucasz kritharaki i od razu masz ciekawszą konsystencję. Ja lubię dodawać go do pomidorowych i warzywnych, robią się bardziej „konkretne”.

Jeśli masz ochotę na coś lżejszego, wykorzystaj go do sałatek. Ugotuj, ostudź, dodaj oliwę, warzywa, ser feta i zioła. To szybki lunch albo kolacja, którą możesz zabrać ze sobą do pracy.

Kilka pomysłów, które możesz od razu przetestować:

  • z kurczakiem, pomidorami i oregano w jednym garnku
  • w sałatce z ogórkiem, fetą i oliwkami
  • jako baza do dań „na szybko” z warzywami z lodówki
  • w lekkiej zupie cytrynowej w stylu greckim
  • zapiekany z serem i sosem pomidorowym