Choć nazwa „węgierka” kojarzy się większości z jedną, dobrze znaną śliwką, w rzeczywistości istnieje wiele jej odmian. Jedną z ciekawszych jest węgierka Dąbrowicka – polska odmiana, która dojrzewa w środku lata i od dawna cieszy się uznaniem sadowników. Nie jest nowością, ale dopiero od niedawna coraz częściej można spotkać ją na lokalnych bazarkach. Nic dziwnego, bo zachwyca nie tylko smakiem. 

Śliwki Dąbrowickie to nie są zwykłe węgierki

Mama pojechała na bazarek z zupełnie inną listą zakupów. Miała kupić pomidory, fasolkę szparagową i zwykłe węgierki na weekendowe ciasto. Przy jednym ze stoisk zauważyła jednak skrzynkę z podpisem „węgierka Dąbrowicka”. Nazwa nic jej nie mówiła, więc z ciekawości zapytała sprzedawcę, czym różni się od tej klasycznej.

Usłyszała tylko: „Proszę spróbować, wtedy wszystko będzie jasne”. Sprzedawca podał jej jedną śliwkę i rzeczywiście – już pierwszy kęs wystarczył, żeby zmieniła plany zakupowe. Owoce były wyjątkowo aromatyczne, słodkie, ale z przyjemnie wyczuwalną nutą kwaskowości, która sprawiała, że smak wydawał się bardziej wyrazisty.

Na początek kupiła kilogram. Jeszcze tego samego dnia zadzwoniła do mnie z pretensją... do samej siebie. Powiedziała, że powinna była od razu wziąć dwa albo trzy kilogramy, bo część zjedli z tata prosto z miski, a do ciasta zostało niewiele.

Śliwka Dąbrowicka to polska odmiana - co jeszcze warto o niej wiedzieć?

Węgierka Dąbrowicka nie jest nową odmianą. Powstała w Polsce w latach 80. XX wieku w Instytucie Sadownictwa i Kwiaciarstwa w Skierniewicach jako selekcja siewek węgierki zwykłej. Od lat uprawiana jest zarówno w sadach towarowych, jak i przydomowych ogrodach.

Jej owoce dojrzewają zwykle już w połowie sierpnia, czasami nawet jeszcze w lipcu, czyli wcześniej niż wiele klasycznych węgierek. Są średniej wielkości lub duże, mają ciemnogranatową, miejscami brunatną skórkę pokrytą charakterystycznym niebieskawym nalotem. W środku kryje się żółtozielony, a przy pełnej dojrzałości niemal miodowy miąższ, który bardzo łatwo odchodzi od pestki.

To właśnie miąższ jest największym atutem tej odmiany. Jest zwarty, aromatyczny i wyraźnie słodszy od wielu popularnych węgierek, ale jednocześnie nie jest mdły. Delikatna kwaskowa nuta sprawia, że owoce smakują świeżo i nie tracą charakteru nawet wtedy, gdy są bardzo dojrzałe. Dzięki temu świetnie sprawdzają się zarówno do jedzenia prosto z drzewa, jak i w kuchni.

fot. Adobe Stock, Dorota

Do ciasta, powideł i piekarnika. Węgierka Dąbrowicka ma wiele kulinarnych talentów

Pierwsze, co zrobiłabym z tymi śliwkami, to oczywiście klasyczne ciasto drożdżowe albo kruche z dużą ilością owoców. Zwarty miąższ dobrze znosi pieczenie, nie rozpada się całkowicie i nie zamienia wypieku w mokrą masę. Po upieczeniu śliwki zachowują wyraźny smak i przyjemną strukturę.

Ta odmiana od lat ceniona jest również za przydatność do przygotowywania powideł. Miąższ łatwo odchodzi od pestki, szybko się rozgotowuje i daje gęstą, aromatyczną masę bez konieczności długiego odparowywania. Nic dziwnego, że wielu sadowników właśnie węgierkę Dąbrowicką uważa za jedną z najlepszych polskich odmian do przetworów.

Świetnie sprawdza się także w kompotach, konfiturach, chutneyach czy jako dodatek do pieczonych mięs. Można ją również suszyć – zwarty miąższ dobrze znosi ten proces i zachowuje intensywny smak. Jeśli więc podczas wizyty na bazarku zobaczysz skrzynkę z napisem „węgierka Dąbrowicka”, warto zatrzymać się choć na chwilę. Jest spora szansa, że po pierwszym kilogramie też dojdziesz do wniosku, że należało kupić znacznie więcej.