Mam kilka produktów, przy których trudno mi eksperymentować. Kawa zdecydowanie do nich należała. Rano nie mam ochoty zastanawiać się, czy nowa paczka okaże się zbyt kwaśna, gorzka albo pozbawiona aromatu. Wolę wsypać ziarna do ekspresu, nacisnąć przycisk i dostać dokładnie taką filiżankę, jakiej oczekuję.

Dlatego przez długi czas jednym z moich pewniaków była złota Lavazza. Ostatnio podczas zakupów moją uwagę przyciągnęło jednak duże, turkusowo-beżowe opakowanie. Cena wyglądała zachęcająco, więc uznałam, że zaryzykuję. Po kilku dniach złota paczka przestała mi być potrzebna.

Kawa Starego Lwowa Legumina zaskoczyła mnie już po otwarciu paczki

Mowa o Kawie Starego Lwowa Legumina. Nazwa tej kawy nie jest przypadkowa. „Legumina” odwołuje się do dawnego określenia słodkich deserów. Producent opowiada, że podobne mieszanki kawy miały być podawane w salonach i restauracjach starego Lwowa, szczególnie w towarzystwie słodkości. Dzisiejsza Legumina nawiązuje do tej tradycji, choć jej skład jest zdecydowanie bardziej międzynarodowy: w paczce spotykają się arabiki z Etiopii i Kolumbii. Za marką stoi lwowska firma Wiener Kaffee, działająca od 1992 roku.

Paczkę kupiłam w Leclercu za 79,99 zł za 1 kg ziaren (czyli sporo taniej niż włoską Lavazzę). Już podczas otwierania paczki zwróciłam uwagę na zapach. Dla mnie jest przyjemny, kawowy i wyrazisty, ale nie kojarzy się z mocno przepalonymi ziarnami. To właśnie ten ciężki, palony aromat potrafi mi przeszkadzać w niektórych kawach dostępnych w supermarketach.

Po kilku filiżankach zaczęłam się zastanawiać, dlaczego wcześniej przechodziłam obok niej obojętnie. Opakowanie wygląda dość tradycyjnie i może nie przyciągać osób przyzwyczajonych do nowoczesnych paczek kaw speciality. W tym przypadku zdecydowanie bardziej interesuje mnie jednak zawartość.

Redakcja MojeGotowanie.pl

Etiopia i Kolumbia w jednej paczce. Co daje takie połączenie?

Na opakowaniu znajdziesz informację, że Legumina jest mieszanką arabiki z Etiopii i Kolumbii. I właśnie takie połączenie było dla mnie jednym z powodów, żeby wrzucić paczkę do koszyka.

Kawy z Etiopii często kojarzą się z bardziej aromatycznym, owocowym charakterem, natomiast Kolumbia jest znana z ziaren dających bardzo przyjemne, zbalansowane filiżanki. Oczywiście sam kraj pochodzenia nie pozwala przewidzieć dokładnego smaku kawy. Znaczenie mają też region, odmiana ziaren, sposób ich obróbki, palenie i wreszcie metoda parzenia.

W codziennym użytkowaniu ważniejsze jest dla mnie coś innego: ta mieszanka nie nudzi mi się po trzeciej filiżance. Piję kawę bez cukru, dlatego szybko wyczuwam, gdy ziarna są dla mnie zbyt gorzkie. Tutaj nie czuję potrzeby maskowania smaku.

Legumina pasuje mi szczególnie do ekspresu automatycznego. Wsypuję ziarna do pojemnika i mielę bezpośrednio przed zaparzeniem. Przy espresso ustawiam nieco mniejszą ilość wody, żeby napar pozostał intensywny. Gdy mam ochotę na większą kawę, wolę przygotować espresso i dolać gorącej wody, zamiast przepuszczać przez porcję zmielonych ziaren bardzo dużo wody.

Z mlekiem czy bez? Tak najchętniej piję Kawę Starego Lwowa

To jedna z tych kaw, przy których warto zacząć od prostego espresso. Dzięki temu najłatwiej sprawdzisz, czy jej profil smakowy odpowiada również tobie. Później możesz zacząć kombinować. Ja najczęściej przygotowuję ją na kilka sposobów:

  • espresso - kiedy chcę krótkiej, intensywnej kawy bez żadnych dodatków,
  • americano - espresso uzupełniam gorącą wodą; taki wariant lubię szczególnie rano,
  • cappuccino - mleko łagodzi kawę, ale jej smak nadal pozostaje wyczuwalny,
  • flat white - wybieram, kiedy mam ochotę na mleczną, ale nadal zdecydowanie kawową filiżankę,
  • kawę z odrobiną spienionego mleka - mój najprostszy wariant na zabiegany poranek.

Przy tej mieszance nie przesadzałabym z syropami smakowymi. Najpierw spróbuj jej bez dodatków albo tylko z mlekiem. Szkoda od razu przykrywać aromat wanilią czy karmelem.

Jeśli masz młynek, miel ziarna tuż przed parzeniem. Po otwarciu paczki przesypuję kawę do szczelnego pojemnika i trzymam ją z dala od światła, wilgoci oraz kuchenki. Kilogram to sporo, więc sposób przechowywania ma znaczenie, szczególnie jeśli pijesz tylko jedną filiżankę dziennie.