Kiedyś sądziłam, że największą różnicę robi sprzęt. W kawiarni kawa pachniała mocniej, miała głębszy smak i nie zostawiała w ustach wrażenia gorzkiej „lury”. W domu, nawet gdy kupowałam lepsze ziarna, efekt bywał przypadkowy. Raz napar wychodził za słaby, innym razem tak intensywny, że odruchowo dolewałam do niego mleka.

Tymczasem dużo ważniejsze od ceny ekspresu jest pilnowanie kilku prostych rzeczy. Liczą się świeżo mielone ziarna, odpowiednia temperatura wody, czas parzenia i przede wszystkim ilość kawy w stosunku do wody. Gdy przestaniesz wsypywać ją „na oko”, łatwiej powtórzysz dobry efekt każdego ranka.

Złota proporcja kawy i wody. Tyle wystarczy na jedną filiżankę

Standardowa rekomendacja stosowana przy domowym parzeniu to 2 łyżeczki mielonej kawy na około 240 ml wody. To bardzo prosty punkt wyjścia, szczególnie jeśli nie masz wagi kuchennej i nie chcesz każdego ranka zamieniać robienia kawy w mały eksperyment laboratoryjny.

W praktyce proporcję możesz później dopasować do swoich upodobań. Jeśli lubisz wyraźniejszą kawę, dodaj odrobinę więcej zmielonych ziaren, zamiast drastycznie zmniejszać ilość wody albo wydłużać parzenie. Jeżeli kawa wydaje ci się zbyt intensywna, następnym razem użyj trochę mniej kawy.

Jeśli przygotowujesz większą porcję, zachowaj tę samą zależność. Na około 480 ml wody użyj 4 łyżeczek kawy. Przy 720 ml będzie to około 6 łyżeczek. To prosty sposób na przygotowanie dzbanka dla kilku osób bez zgadywania, ile kawy wsypać.

Dwie łyżeczki kawy, czyli właściwie ile?

Mowa o dwóch standardowych łyżeczkach do herbaty mielonej kawy, najlepiej dość pełnych, ale bez dużej „górki”. Nie ubijaj kawy na łyżeczce i nie nabieraj jej czubato, bo za każdym razem możesz w ten sposób odmierzyć zupełnie inną ilość. Najprościej nabierz kawę łyżeczką i delikatnie wyrównaj jej powierzchnię. Jeśli masz wagę kuchenną i zależy ci na większej precyzji, potraktuj łyżeczki jako wygodny domowy skrót, a nie idealną jednostkę pomiaru.

Masa jednej łyżeczki może się różnić w zależności od stopnia zmielenia i rodzaju kawy. Dlatego przy codziennym parzeniu ważniejsze jest, żeby za każdym razem nabierać ją w podobny sposób. Sama wolę właśnie tę metodę, bo rano ostatnią rzeczą, na jaką mam ochotę, jest ważenie każdej porcji co do grama.

Getty/iStock, wmaster890

Arabica a robusta, czy zawsze wsypywać dwie łyżeczki?

Dwie łyżeczki na 240 ml wody potraktuj jako punkt wyjścia, niezależnie od rodzaju ziaren. Arabica jest zwykle łagodniejsza i bardziej złożona. Może mieć nuty owoców, czekolady, orzechów czy karmelu. Dobrze sprawdzi się, jeśli pijesz kawę czarną i nie lubisz mocnej goryczki.

Robusta ma bardziej zdecydowany, gorzki smak i więcej kofeiny. Dobrze wypada w kawach z mlekiem, bo jej charakter nie ginie tak łatwo. Kompromisem są mieszanki arabiki i robusty, często kojarzone z klasycznym włoskim stylem kawy.

Liczy się też palenie. Jasne ziarna są zwykle bardziej owocowe i kwaskowe, a ciemne, bardziej gorzkie, palone i czekoladowe. Sama zaczynam od dwóch równych łyżeczek i dopiero po spróbowaniu zmieniam porcję.

  • Jeśli kawa jest wodnista, dodaj następnym razem trochę więcej.
  • Jeśli zbyt intensywna i gorzka, odrobinę mniej.

Dzięki temu łatwiej dopasujesz proporcję do konkretnych ziaren, zamiast kierować się wyłącznie napisem „mocna” na opakowaniu.

Po inne ciekawe patenty i sprytne przepisy zajrzyj na nasz kanał nadawczy. Znajdziesz tam m.in. ciasto Ewy Wachowicz idealne do kawy.