Włoskie kawy potrafią różnić się znacznie bardziej, niż sugerowałyby opakowania. Jeśli lubisz espresso o zdecydowanym charakterze, warto zwrócić uwagę nie tylko na kraj pochodzenia marki, lecz także sposób palenia i proporcję ziaren. Właśnie te szczegóły sprawiły, że moje ostatnie znalezisko trafiło do koszyka.

Zobaczyłam Kimbo w Biedronce. Cenę sprawdziłam dwa razy

Chodzi o ziarnistą Kimbo Pompei w kilogramowym opakowaniu. W Biedronce znalazłam ją za 69,99 zł. Dla porównania widzianą ostatnio przeze mnie kilogramową Lavazzę Crema e Aroma wyceniono na 99,99 zł. Różnica wynosi więc dokładnie 30 zł, czyli 30%.

Redakcja MojeGotowanie.pl Zdjęcie własne

Złotą Lavazzę zdarza mi się widywać również za 120-130 zł za kg, więc różnica bywa jeszcze większa. Na plus dla Kimbo. Przy takich cenach aż prosi się, by poszukać sobie lepszego zamiennika. I jak dowodzi Kimbo, da się to zrobić.

Redakcja MojeGotowanie.pl Zdjęcie własne

Kimbo nie jest przy tym przypadkową „włoską” marką stworzoną na potrzeby marketów. Wywodzi się z Neapolu, a jej historia sięga lat 60. XX wieku i rodziny Rubino. W 1963 roku powstała firma Cafè do Brasil, dzisiejsza Kimbo. Początkowo firma dystrybuowała kawę na południowe Włochy, a potem rozwinęła się w dużą włoską palarnię działającą w całym kraju i poza granicami. Marka pozostaje mocno związana z neapolitańską kulturą espresso. 

W tej samej serii oprócz Pompei są również warianty nawiązujące do innych słynnych miejsc południowych Włoch: Capri i Amalfi (o słabszej mocy, średnio palone), a także wersja bezkofeinowa - decaf. Pompei ma być w tym towarzystwie propozycją naprawdę konkretną. 

Redakcja MojeGotowanie.pl Zdjęcie własne

Moc 12/13. Ta kawa nie zamierza być delikatna

Pompei ma intensywność aż 12/13 i ciemny stopień palenia. Mieszanka składa się z 80 proc. arabiki i 20 proc. robusty. Arabika odpowiada za bardziej złożony aromat, natomiast robusta dodaje mocy, goryczki, pełniejszego smaku i pomaga uzyskać grubą, trwałą cremę. 

W filiżance możesz więc spodziewać się kawy pełnej, cięższej i zdecydowanej, z niewielką kwasowością oraz nutami kojarzącymi się z ciemną czekoladą i przyprawami korzennymi z nutką czarnego pieprzu.

Redakcja MojeGotowanie.pl Zdjęcie własne

Body (wrażenie, jakie pozostawia kawa po wypiciu) jest wyraźne i przez jakiś czas pozostaje na podniebieniu. Kwasku ani goryczy tutaj nie uświadczysz - sama byłam zaskoczona. Nic nie wykrzywia ani nie drapie w gardle.

To kawa idealna dla tych, którzy dopiero zaczynają przestawiać się z kaw mlecznych na espresso. Ma mocny charakter, który najlepiej pasuje właśnie do espresso, a jednocześnie miło zaskoczy początkujących. Doskonale pasuje również jako dodatek do ciast czy do prawdziwego tiramisu.

Takie espresso można by było pić jedno za drugim, gdyby nie moc samej kofeiny. Aby najlepiej docenić jego smak, przed wypiciem kawy dobrze sięgnąć po szklaneczkę z wodą i wziąć kilka łyków. Ten zwyczaj pozwala oczyścić kubki smakowe tuż przed wypiciem kawy.

I właśnie za taki charakter lubię ją bardziej od wielu łagodniejszych mieszanek. Najlepiej sprawdza się jako espresso, ale dobrze radzi sobie również w cappuccino czy latte, bo jej intensywnego smaku mleko nie jest w stanie przykryć.

Co właściwie oznacza „kawa po neapolitańsku”?

Kawa Kimbo Pompei to kawa w stylu neapolitańskim. Oznacza to przede wszystkim mocniejsze, ciemniejsze palenie niż w wielu innych włoskich tradycjach. Kimbo samo podkreśla, że ziarna prowadzi się daleko w procesie palenia, nie przekraczając jednak granicy przypalenia. Efektem ma być intensywny aromat i mocny smak. 

Jeżeli lubisz jasną, delikatną kawę z wyraźną owocową kwasowością, Kimbo Pompei może być dla ciebie zbyt zdecydowana. Jeśli jednak po espresso oczekujesz gęstości, mocnego aromatu, porządnej cremy i smaku przypominającego kawę z włoskiego baru, warto jej spróbować. Za 69,99 zł za kilogram sama chętnie sięgnę po nią ponownie - zwłaszcza że moje pierwsze spotkanie z Kimbo zaczęło się nie przy marketowej półce, ale od świetnej filiżanki podanej przez Włocha w kawiarni.