Sezon na pomidory oznacza u mnie pełne garnki i słoiki ustawione w rzędach. Najmniej przyjemny etap zaczyna się wtedy, gdy trzeba pozbyć się skórek z całej skrzynki warzyw. Nie lubię skórek w sosie (ani nigdzie indziej). Jeśli zajmujesz się każdym pomidorem oddzielnie, tracisz czas i cierpliwość. Przy większej partii znacznie lepiej urządzić sobie prostą, domową „linię produkcyjną”.
Jak szybko obrać pomidory? Metoda 10 sekund usprawnia pracę
Przygotuj dwa duże, najlepiej głębokie garnki. W jednym zagotuj wodę, drugi napełnij bardzo zimną wodą. Jeśli masz kostki lodu, dorzuć kilka. U szczytu każdego pomidora natnij skórkę płytko na krzyż. Nie wcinaj się głęboko w miąższ.
Wrzuć pierwszą partię pomidorów do wrzątku i odlicz około 10 sekund. Następnie wyjmij je łyżką cedzakową i od razu przełóż do lodowatej wody. Gdy ostygną, chwyć za skórkę w miejscu nacięcia i ściągnij. Powinna niemal sama odchodzić od miąższu, w dużych kawałkach.
Dziesięć sekund potraktuj jednak jako punkt wyjścia, a nie sztywną zasadę. Pomidory różnią się odmianą, wielkością i stopniem dojrzałości. Jeśli pierwszy obiera się opornie, kolejną partię trzymaj we wrzątku kilka sekund dłużej. Jeżeli wraz ze skórką odrywa się sporo miąższu, skróć czas. Chodzi o to, żeby zdjąć samą cienką skórkę i zachować jak najwięcej tego, co znajduje się tuż pod nią. Jeśli w międzyczasie woda zrobi się letnia, zagotuj ją ponownie.
Inny sposób na irytujące skórki znajdziesz tutaj:
Dwa garnki i robota idzie taśmowo. Bez bałaganu na całym blacie
Ten sposób szczególnie docenisz przy kilku kilogramach pomidorów. Pracuj partiami: natnij kilkanaście sztuk, włóż do wrzątku, po chwili przenieś do zimnej wody i w tym czasie przygotuj następne. Dzięki temu nie czekasz bezczynnie i możesz szybko przerobić całą skrzynkę.
Zimna kąpiel ma tu ważne zadanie. Natychmiast zatrzymuje ogrzewanie pomidora, więc miąższ nie zaczyna się niepotrzebnie gotować. Nagła zmiana temperatury pomaga też oddzielić skórkę od miąższu. Jest jeszcze jedna praktyczna zaleta: po wyjęciu z zimnej wody sparzony wcześniej pomidor nie parzy w palce i możesz od razu zabrać się za obieranie.
Obieranie pomidorów to zwykle dość „brudna robota”, ale tutaj obejdzie się bez wielkiego sprzątania jak po hiszpańskiej La Tomatinie (bitwie na pomidory). Nie musisz przekładać rozmiękłych pomidorów między deskami i miskami ani zalewać blatu sokiem. Skórki możesz na bieżąco wrzucać do garnka po gorącej wodzie, a gotowe pomidory odkładać bezpośrednio do naczynia, w którym będziesz je dalej przerabiać.
Czajnik zostaw w spokoju. Przy kilogramach pomidorów tylko dokłada pracy
Popularny sposób polewania każdego pomidora wrzątkiem z czajnika sprawdzi się przy jednej czy dwóch sztukach. Przy większej ilości staje się niewygodny. Musisz wielokrotnie gotować wodę, przelewać ją nad kolejnymi partiami i pilnować, żeby sparzyć całą powierzchnię. Zużywasz przy tym niepotrzebnie więcej wody i energii.
Garnek z wrzątkiem działa jak stanowisko wielokrotnego użytku. W tej samej wodzie sparzysz kolejne partie, a drugi garnek cały czas służy do ich chłodzenia. Jeśli woda przestanie być naprawdę zimna, wymień część lub dorzuć lodu.
Przy dużych przetworach najważniejszy jest rytm pracy. Nie przepełniaj garnka, bo woda gwałtownie się ochłodzi. Wkładaj po ok. 10, maksymalnie 15 pomidorów, licz około 10 sekund i od razu przekładaj je do zimnej kąpieli. Po pierwszej partii będziesz już wiedzieć, czy twoje pomidory potrzebują chwili krócej, czy dłużej. Potem obieranie idzie niemal automatycznie.


Obserwuj nas na Google














