Kompot gotuję przez cały rok, choć oczywiście najlepiej smakuje mi wtedy, gdy mam pod ręką świeże, sezonowe owoce. I od lat widzę ten sam podział przy rodzinnym stole. Jedni nalewają sobie razem z kompotem jak najwięcej wygotowanych owoców i traktują je niemal jak deser, a inni najchętniej by je wyrzucili.
Zdecydowanie częściej spotykam się z tą drugą reakcją. Rozgotowane owoce z kompotu szczególnie lubią wyjadać seniorzy w mojej rodzinie. Dzieci (i mnie, już od dziecka - obrzydzają). Wolę wyjąć je z garnka i przerobić na mus, a do szklanki nalać sam czysty i apetycznie wyglądający napój. Mam na to sprytny myk.
Sitko traktuję inaczej niż zwykle i mam klarowny kompot z owoców
Mój sposób na klarowny kompot z owoców jest banalny, ale wykorzystuje sitko trochę inaczej niż zwykle. Gotuję kompot tak jak zawsze. Nie musisz zmieniać proporcji owoców ani skracać gotowania tylko po to, żeby kawałki zachowały idealny kształt.
Gdy kompot będzie gotowy, weź dość duże sito i zawieś je na garnku tak, aby jego głęboka część zanurzyła się w napoju. Najlepiej, aby sito weszło przynajmniej do połowy w kompot. Owoce zostaną na zewnątrz sitka, a przez jego drobne oczka do środka przedostanie się sam płyn.
Dalej po prostu wkładam chochlę bezpośrednio do zanurzonego sita i nabieram czysty kompot bez farfocli. Przelewam go do słoika lub przez lejek do butelki. Nie mieszam niepotrzebnie przegotowanych owoców, nie łapię przypadkowych skórek i nie muszę za każdym razem przelewać porcji przez sitko ustawione nad szklanką. Proste, a przy większym garnku naprawdę wygodne.
Ostatnia chochla sprawia problem? Wtedy wróć do klasycznego sposobu
Ten patent najlepiej działa, dopóki w garnku znajduje się sporo płynu. W miarę nalewania poziom kompotu oczywiście opada i w końcu przez zanurzone sito trudno będzie nabrać kolejną porcję.
Końcówki nie próbuję już wyławiać chochlą. Wtedy wyjmuję sito i wracam do tradycyjnego sposobu wykorzystania sita. Resztę kompotu po prostu zlewam przez nie do dzbanka albo innego naczynia. Owoce i wszystkie drobinki zostają na sicie.
Dzięki temu nie muszę przecedzać od razu kilku litrów gorącego kompotu, a w szklankach nie pływają kawałki rozgotowanych owoców. Same owoce też się nie marnują. Jeśli nie masz w domu amatora takiego deseru, możesz oddzielić pestki i twardsze elementy, a miękki miąższ zmiksować na mus.
Ten patent wykorzystuję nie tylko przy kompocie
Zanurzone w garnku sitko przydaje mi się także wtedy, gdy przygotowuję inne płynne albo półpłynne przetwory i zależy mi na pozbyciu się skórek, pestek czy większych kawałków. Możesz wykorzystać podobny sposób chociażby przy domowym sosie albo przecierze pomidorowym.
Trzeba tylko dopasować gęstość sitka do tego, co przygotowujesz. Przy bardzo gęstych przecierach płyn nie będzie przechodził przez oczka równie łatwo jak przy kompocie. W takich przypadkach sitko pomaga przede wszystkim zebrać gładszą część z rzadszego przetworu, a samą końcówkę i tak najlepiej klasycznie przetrzeć lub przecedzić.
Ja najbardziej lubię tę metodę właśnie przy kompotach. Nie potrzebuję dodatkowego dzbanka na całą zawartość garnka, owoce spokojnie zostają na swoim miejscu, a ja od razu nabieram chochlą dokładnie taką porcję, jakiej potrzebuję.


Obserwuj nas na Google














