Pamiętam te czasy, gdy mój tata szykował dla mnie i dla mojej siostry domowe cukierki zwane „mordoklejkami”. Uwielbiałam je, bo w środku zawsze były mocno ciągnące. Mama, gdy słyszała, że tata zabiera się za robienie tych smakołyków, pytała: „a wizyty u dentysty umówione?”. I nawet nie chodziło o to, że to bardzo słodki przysmak, tylko o to, że śmialiśmy się, że powyciąga z zębów wszystkie plomby. Oczywiście nigdy nic takiego się nie stało, a ja i siostra z rozanielonym wyrazem twarzy żułyśmy domowe „mordoklejki”. 

Jak powstał ten przepis?

Nigdy nie udało mi się kupić podobnych do tych domowych ciągutek w sklepie. Dlatego wzięłam od taty przepis i go udoskonaliłam. Bo tata gotował masę z mleka rozpuszczalnego, co trwało wieki, a ja swoje „mordoklejki” robię 10 razy szybciej.

Wystarczy przynieść ze sklepu puszkę masy kajmakowej. Pamiętam, że tata gotował masę ponad 2 godziny, ja stoję przy kuchence nie więcej niż 20 minut, z czego samo gotowanie masy trwa jedynie 15 minut. Szybszego patentu jeszcze nie odkryłam, ale kto wie, może uda się dopracować recepturę, która pozwoli w jeszcze krótszym czasie uzyskać tę cudowną kleistość.

Przepis na domowe „mordoklejki”

Składniki:

  • 500 g masy krówkowej (kajmak) z puszki
  • 50 g masła
  • 150 g drobnego cukru
  • 1 łyżka cukru waniliowego

Sposób przygotowania:

  1. Przełóż masę krówkową do rondelka i wstaw na malutki ogień. 
  2. Dosyp cukier oraz cukier waniliowy i podgrzewaj, często mieszając. Masa powinna stać się jednorodna i bardziej elastyczna, bardziej płynna. Mieszaj, aż cukier się całkowicie rozpuści.
  3. Do masy dodaj masło i nadal podgrzewaj, aż się rozpuści.
  4. Gotuj jeszcze (cały czas na malutkim ogniu) przez 15 minut, cały czas mieszając, aby nie przypalić masy.
  5. Nasmaruj blachę odrobina masła, a następnie wyłóż ją papierem do pieczenia.
  6. Wyłóż gorąca masę na blachę, wyrównując powierzchnię nożem lub łyżką. Nie musi być idealnie równo. Odstaw do wystudzenia.
  7. Gdy masa osiągnie temperaturę pokojową, wstaw blachę do lodówki na 2-3 godziny.
  8. Po tym czasie można masę kroić i jeść.

Praktyczne rady

Ogień pod rondlem musi być naprawdę minimalny. Masa kajmakowa bardzo łatwo się przypala i wtedy zamiast karmelowej nuty pojawia się gorzki posmak. 

Jeśli masz taką możliwość, użyj rondla z grubym dnem i mieszaj silikonową łopatką, dokładnie zbierając masę z boków. Dzięki temu nic się nie przypali, a masa będzie jednorodna.

Jeśli po 15 minutach masa wciąż jest bardzo rzadka, nie zwiększaj ognia. Lepiej dać jej kilka minut więcej i sprawdzić konsystencję po schłodzeniu. Masa gotowa do wyłożenia na blachę jest lejąca, ale mocno gęsta.

Do krojenia wystudzonej i stężałej masy najlepiej sprawdza się lekko natłuszczony nóż. Masa wtedy nie ciągnie się tak bardzo za ostrzem i kostki wychodzą równe.

Szukasz przepisów na inne potrawy i słodycze z PRL-u? Koniecznie zajrzyj na kanał messsengerowy MojegoGotowania.pl. Widziałam tam ostatnio kilka smakowitych receptur.