Świeży bób już pojawił się na straganach i w sklepach i mimo, że jego cena jest jeszcze bardzo wysoka, już pojawili się chętni na jego skosztowanie, bo ma w sobie coś wyjątkowego. Po ugotowaniu jest lekko słodki, delikatny, kremowy w środku i pachnie zielonym strąkiem. Żeby jednak nie zmarnować pieniędzy, trzeba zwrócić uwagę na 1 rzecz. Problem zaczyna się wtedy, gdy kupisz produkt, który za długo leżał w cieple. Wtedy ziarenka robią się mączyste, skórka twardnieje, a zapach po otwarciu woreczka nie zachęca do gotowania. Czasem taki bób nie jest jeszcze zepsuty, ale daleko mu do najlepszej formy. Dlatego przy zakupie nie kieruj się tylko ceną ani wielkością ziaren. Spójrz na 1 detal, który od razu mówi wszystko o świeżości bobu.
Jak wybrać świeży bób?
Kupując bób pakowany w foliowy woreczek, zawsze sprawdź, czy opakowanie nie jest zaparowane od środka. To najprostsza rzecz, którą możesz ocenić bez otwierania paczki. Jeśli na folii widzisz kropelki wody, mleczną mgiełkę albo mokre ścianki, bób najpewniej był przechowywany w zbyt ciepłym miejscu albo zbyt długo leżał zamknięty bez przewiewu.
Bób jest bardzo delikatny i po zerwaniu nadal „pracuje”, szczególnie gdy jest szczelnie zamknięty w folii. W środku woreczka szybko robi się wilgotno. A wilgoć i ciepło to duet, którego bób nie lubi. Ziarenka zaczynają szybciej mięknąć, tracą świeży zapach i mogą nabierać ciężkiej, nieprzyjemnej woni. Nie chodzi o to, że każda kropla pary oznacza produkt do wyrzucenia. Czasem bób został przeniesiony z chłodu do cieplejszego miejsca i opakowanie chwilowo zaparowało. Ale w praktyce, gdy masz wybór, lepiej sięgnij po woreczek suchy, przejrzysty i lekko luźny. Dzięki temu widzisz ziarna i łatwiej oceniasz ich stan. Zwróć też uwagę na kolor ziarenek. Powinny być soczyście zielone - te już lekko blade, czy nawet wpadające w żółty kolor lepiej nie kupuj.

Fot. AdobeStock, Brent Hofacker
Co zrobić po zakupie, żeby bób nie stracił świeżości?
A gdy już wybierzesz dobry bób i przyniesiesz go do domu, najlepiej od razu wyjmij go z woreczka i ugotuj jeszcze tego samego dnia. Jeśli nie możesz, przechowaj go w lodówce, ale absolutnie nie trzymaj go szczelnie zamkniętego w mokrej folii. To częsty błąd. Wydaje się, że woreczek chroni warzywo, a tak naprawdę może przyspieszyć psucie, jeśli w środku jest wilgotno.
Po zakupie przesyp bób do miski lub pojemnika wyłożonego ręcznikiem papierowym. Nie zamykaj go bardzo szczelnie. Chodzi o to, żeby miał chłodno, ale nie był zamknięty w mokrym mikroklimacie. Jeśli widzisz mokre ziarna, delikatnie je osusz, ale nie myj bobu na zapas. Zrób to dopiero tuż przed gotowaniem.
Koniecznie przebierz też dokładnie wszystkie ziarenka. Wyrzuć te, które są ciemne, śliskie, bardzo miękkie albo brzydko pachną. Potem opłucz bób pod zimną wodą. Gotuj go w dużej ilości wody. Do młodego bobu wystarczy zwykle kilkanaście minut, starszy potrzebuje dłużej. Sól najlepiej dodaj pod koniec gotowania, żeby skórka nie zrobiła się zbyt twarda.
Po ugotowaniu spróbuj jedno ziarenko. Dobry bób powinien być miękki, ale nie rozgotowany. Jeśli skórka jest gruba, możesz go obrać. W młodym bobie często nie ma takiej potrzeby, bo skórka jest delikatna i dodaje smaku.
Pamiętaj też, że bób nie lubi długiego leżenia po ugotowaniu. Najlepiej zjeść go od razu albo wystudzić i schować do lodówki. Ugotowany bób możesz dodać do sałatki, pasty kanapkowej, jajecznicy, kaszy, makaronu albo zjeść prosto z miski z masłem i koperkiem.

















