Pamiętam leniwe wieczory z dziadkiem Jankiem. Godzinami snuł mi opowieści o swoim życiu, jednocześnie przygotowując coś pysznego do jedzenia. Gdy tylko zaczynało się robić ciepło, jego kanapki zawsze wyglądały tak samo. Chleb, masło, a do tego mały tarty dodatek, który wzbudzał moje zaciekawienie. Dziadek mówił na to „warzucha” i zabierał mnie w sobotnie poranki, by wykopać ją z ogrodu. Potem szorował korzenie szczoteczką, delikatnie obierał nożykiem i ścierał w niewielkie, cieniutkie plasterki. Gdy pierwszy raz spróbowałam „warzuchy”, delikatnie mówiąc, nie smakowała mi. Teraz, po latach wiem, że to jedna z najpyszniejszych rzeczy, jaką można zjeść. Genialna jako dodatek do jajek i kiełbasy.

Kiedyś „warzucha”, dziś chrzan

Dziś nikt na chrzan nie mówi ani warzucha ani warzęcha. W ogóle o tym pysznym warzywie przypominamy sobie raz w roku w okolicach Wielkanocy. Do tego na świątecznych stołach często króluje chrzan ze słoiczka, który z prawdziwym, tartym chrzanem nie wiele ma wspólnego. A tak naprawdę zanany jest w Polsce od czasów średniowiecza. Kiedyś nazywano go polskim pieprzem ze względu na jego pikantny, ostry smak. Podawano go nie tylko do jaj i wędlin, ale przygotowywano z niego również zupę chrzanówkę. Choć najsłynniejsza do dziś jest ćwikła z chrzanem.

Świeży chrzan tarty, a ze słoiczka

Mimo że świeży chrzan dużo trudniej dziś kupić niż ten w słoiczkach, to zdecydowanie polecam ten pierwszy. Przed Wielkanocą zawsze pojawia się na targach i bazarkach. Po kupieniu warto porządnie go wyszorować szczoteczką, gdyż często jest mocno ubrudzony ziemią. Potem obierz go obieraczką jak marchewkę, a następnie posiekaj lub zetrzyj na tarce. Świeży chrzan jest zdecydowanie bardziej aromatyczny i wyrazisty niż sklepowy. Ten w słoiczkach zwykle mocno smakuje octem, który niemal zawsze jest do niego dodany. Jak raz spróbujesz świeżego korzenia, nie wrócisz do kupnego.

Adobe Stock, Jiri Hera

Co zrobić, by świeży chrzan nie szczypał w oczy?

Świeży chrzan jeszcze jedną rzeczą różni się od tego ze słoiczka, a mianowicie mocno szczypie w oczy. Pamiętam niejeden niedzielny poranek wielkanocny, gdy tarłam go do sosu do jajek, zalewając się łzami. Dziś wiem, że można tego w bardzo prosty sposób uniknąć. Wystarczy włożyć go na godzinę do zamrażalnika lub zimnej wody (najlepiej lodowatej). W mig przestanie szczypać w oczy, a jego tarcie stanie się przyjemnością. 

Prosty dodatek do codziennych dań

Chrzan pasuje nie tylko do ćwikły czy sosu do jajek i wędlin. Możesz go użyć na setki sposobów. Poniżej przedstawiam ci moje ulubione:

  • pasta twarogowa z chrzanem, dodaj łyżeczkę tartego chrzanu, by dodać jej pikanterii
  • surówka z marchewki lub kapusty, już odrobina podkręci jej smak
  • sos chrzanowy na ciepło do mięs i wędlin
  • placki ziemniaczane z chrzanem, dodaj odrobinę to tartych ziemniaków
  • chrzan z żurawiną jako dodatek do dań rybnych
  • hummus buraczany z chrzanem