Czasami wśród dziesiątek niemal identycznych kubeczków pojawia się jeden, który każe zatrzymać wózek. W moim przypadku zadziałało opakowanie: rustykalne, ale inne niż większość konkurencji. Wieczko wygląda trochę jak grafika wyciągnięta z dawnego sklepu mleczarskiego. Jako millenials, który pamięta jeszcze kefir w szklanych butelkach ze srebrnym foliowym wieczkiem, dałam się na to „złapać” i nie żałuję.
Kupiłam ten serek oczami. Potem przeczytałam skład i przepadłam
Chodzi o serek wiejski OSM Koło. Za opakowanie 200 g zapłaciłam w Kauflandzie 2,79 zł. Dotąd nie widziałam go w moim Lidlu, żadnym Dino ani Biedronce, choć warto mieć oczy otwarte. Kamil z facebookowego profilu Pomysłodawcy, który również testował ten serek i poleca, podpowiada, że produkt trafia również do Biedronki.
Retro opakowanie tego serka ma zresztą całkiem dobre uzasadnienie. OSM Koło powstała w 1930 roku, więc za kilka lat będzie obchodziła stulecie. Pierwszego dnia działalności przyjęto od dostawców zaledwie 400 litrów mleka. Dziś to jeden z dużych polskich zakładów mleczarskich, który nadal działa jako spółdzielnia i opiera się w całości na polskim kapitale.
Red. MojeGotowanie.pl Zdjęcie własne
Wybrałam wersję pełnotłustą, zawierającą 5 g tłuszczu w 100 g. Producent ma również wariant lekki. W nim zawartość tłuszczu obniżono do 3 proc.
Po opakowaniu przyszła pora na etykietę i tu kolejny plus. Zamiast mleka w proszku, zagęstników czy innych dodatków dostajemy to, czego po takim produkcie oczekuję: twarogowe ziarenka, śmietankę i sól. Tej ostatniej jest 0,6 g w 100 g.
Red. MojeGotowanie.pl Zdjęcie własne
Nie jest więc przesolony ani też niedosolony. Ta sól w ilości do smaku daje o sobie delikatnie znać - jest jej w sam raz, dokładnie tyle, by serek był pyszny również bez dodatków. Dla porównania klasyczny serek Piątnicy ma jej nieco więcej, bo 0,7 g soli, podobnie jak serek Mlekovity.
Nie za wodnisty, nie za suchy. Tu proporcje są takie, jak trzeba
Najważniejszy jest jednak smak. Po otwarciu kubeczka od razu widać sporo śmietanki, ale nie ma mowy o wodnistej „zupie”, w której trzeba szukać twarogu. Śmietanka jest zawiesista, aksamitna i przyjemnie kremowa, a ziarenka miękkie, wilgotne i sprężyste. Jedno nie dominuje nad drugim - panuje równowaga między częścią płynną a serową.
Red. MojeGotowanie.pl Zdjęcie własne
To właśnie odróżnia ten serek od wielu, które jadłam wcześniej. W jednych pojedyncze granulki pływają w rzadkim płynie (płacimy nie tyle za serek, co za śmietankę), inne są tak suche i zbite, że aż proszą się o dżem, warzywa albo inny dodatek, który poprawi konsystencję.
Tutaj niczego poprawiać nie muszę. Smak jest pełny, śmietankowo-twarogowy, z bardzo delikatną kwaskową nutą i dobrze wyważoną słonością. Mogę jeść prosto z kubeczka. Serek nadaje się zarówno do dań słodkich, jak i słonych - np. do sałatki z warzywami. Lubię zajadać go też z kapką oliwy - koniecznie dość mocnej, pieprznej w smaku, lekko goryczkowej i zagryzać bułeczką.
Konsystencja jest tak kremowa, że widzę dla tego serka jeszcze jedno zastosowanie. Po zmiksowaniu na gładką masę spokojnie mógłby zabielić zupę albo stać się bazą prostego sosu.
Czy to najlepszy serek wiejski w Polsce? Nie będę udawać, że spróbowałam każdego istniejącego kubeczka. Z tych, które jadłam przez lata, serek wiejski z Koła należy do ścisłej czołówki i będę po niego wracać (a także rozglądać się baczniej w Biedronce). Za 2,79 zł dostaję 200 g produktu o prostym składzie, świetnie wyważonej konsystencji i smaku, który nie potrzebuje żadnego podrasowywania i niczego nie udaje. Czasem trzy zwyczajne składniki naprawdę wystarczą.


Obserwuj nas na Google














