W polskiej kuchni jest sporo warzyw, które kojarzą się z dawnymi czasami i przez to niesłusznie trafiają na margines. Brukiew (inaczej karpiel) należy właśnie do tej grupy. Wielu osobom kojarzy się z bieda-kuchnią w czasach II wojny światowej, przez co rzadko po nią sięgamy. Tymczasem to warzywo ma bardzo przyjemny smak, ciekawą konsystencję i ogromny potencjał kulinarny. Warto dać mu drugą szansę i sprawdzić, jak dobrze odnajduje się w nowoczesnej, domowej kuchni. Sezon na to warzywo trwa od października do stycznia, a nawet dłużej - do końca zimy, bo dobrze się przechowuje. 

Co to jest brukiew?

Brukiew to warzywo korzeniowe, które wygląda trochę jak skrzyżowanie rzepy i dużej kalarepki. Ma kulisty kształt, żółtawy miąższ, który przypomina ziemniaki i dość grubą, twardą skórkę, często z fioletowym lub zielonkawym odcieniem od góry. Po obraniu ukazuje się jasny, zwarty środek, który już na surowo zdradza, że mamy do czynienia z warzywem o zdecydowanym charakterze.

Getty/iStock Gerd Harder

W smaku brukiew przypomina połączenie kapusty i kalarepki, z lekko pikantną nutą rzepy lub rzodkiewki. Na surowo jest dość intensywna, lekko pikantna i wyraźnie kapuściana. Ma chrupiącą, soczystą konsystencję, dlatego spokojnie możesz jeść ją na surowo, jak kalarepkę: pokrojoną w cienkie plastry lub startą na tarce. Świetnie sprawdza się jako dodatek do surówek, szczególnie w towarzystwie jabłka, marchwi albo lekkiego sosu jogurtowego.

Po ugotowaniu brukiew zmienia swój charakter. Staje się delikatniejsza, lekko słodkawa i bardzo kremowa w środku. Znika surowa ostrość, a smak robi się bardziej zaokrąglony i „domowy”. Konsystencja po ugotowaniu lub upieczeniu przypomina trochę ziemniaki, ale z wyraźniejszym aromatem.

Do czego pasuje brukiew?

To warzywo, które bardzo dobrze znosi różne formy obróbki. Możesz ją gotować, piec, dusić, smażyć, a nawet grillować. Nie rozpada się łatwo, dobrze trzyma kształt i chłonie przyprawy równie dobrze jak kalarepa, dlatego daje dużą swobodę w kuchni. Brukiew ma zwartą strukturę, dzięki czemu po upieczeniu jest miękka w środku, a na zewnątrz może się ładnie zarumienić.

Jej smak świetnie łączy się z klasycznymi przyprawami, takimi jak pieprz, czosnek, liść laurowy, ziele angielskie czy kminek. Dobrze dogaduje się też z masłem, oliwą i ziołami: tymiankiem, rozmarynem czy majerankiem. Jeśli lubisz kuchnię prostą, opartą na kilku składnikach, brukiew bardzo szybko stanie się twoim sprzymierzeńcem.

Jak wykorzystywać karpiel w kuchni?

Możliwości jest naprawdę sporo i wcale nie musisz sięgać po skomplikowane przepisy. Karpiel świetnie odnajduje się w codziennym gotowaniu.

Możesz dodać ją do zup: pokrojoną w kostkę, razem z ziemniakami i marchewką. Nadaje wywarowi głębszy, bardziej wyrazisty smak i sprawia, że zupa staje się bardziej sycąca. Dobrze pasuje do krupników, jarzynowych zup kremów czy też jednogarnkowych gęstych potrawek oraz zapiekanek.

Bardzo dobrym pomysłem jest też brukiew pieczona. Pokrój ją w słupki lub kostkę, wymieszaj z oliwą, solą i ulubionymi przyprawami, a potem upiecz w piekarniku. Po wyjęciu będzie miękka, lekko słodka i aromatyczna. Taka brukiew może zastąpić ziemniaki albo być ciekawym dodatkiem do mięsa czy ryby.

Jeśli lubisz purée, spróbuj zrobić je z brukwi albo połącz ją pół na pół z ziemniakami. Uzyskasz delikatne, kremowe purée o ciekawszym smaku niż klasyczna wersja. Wystarczy masło, odrobina mleka i pieprz. 

Na surowo brukiew też ma swoje miejsce. Starta na tarce i wymieszana z jabłkiem, odrobiną soku z cytryny i oleju rzepakowego tworzy prostą, chrupiącą surówkę. Taki dodatek dobrze przełamuje cięższe dania i wnosi świeżość na talerz.

Możesz też dusić karpiel razem z cebulą i czosnkiem, aż zmięknie i lekko się zeszkli. Taka wersja świetnie pasuje do kasz, makaronu albo jako baza do farszu.

Brukiew to warzywo, które zdecydowanie zasługuje na więcej uwagi. Ma ciekawy smak, dobrą konsystencję i daje wiele możliwości w kuchni – zarówno na surowo, jak i po obróbce cieplnej. Jeśli lubisz tradycyjne produkty w nowym wydaniu i masz blisko dobrze wyposażony warzywniak, przełam się i kup choć 1 sztukę na próbę. Być może szybko okaże się, że polubicie się wbrew wszelkim historycznym uprzedzeniom.