Z racji, że nadeszła jesień i w mojej kuchni zaczęły rządzić zupy i gulasze gotowane na przysłowiowe hektolitry, zaopatrzyłam się w nowy garnek – większy niż wszystkie moje dotychczasowe akcesoria. Nie posiadałam się z radości, bo wiedziałam, że teraz mogę robić obiad na kilka dni za jednym zamachem. Moje złudzenia rozwiało dyniowe chili con carne. Mimo pokaźnych rozmiarów potrawa rozeszła się szybciej niż grochówka rozdawana tłumom wygłodzonych pielgrzymów. Doświadczenie było więc słodko-gorzkie. Cieszę się, że zasmakowało rodzinie, ale rozwiała się perspektywa popołudniowego odpoczynku w kolejne dni.  

W jakiej formie dynia wylądowała w moim chili?

Pierwsze skojarzenie pewnie masz takie – pokrojona w kostkę dynia zastępuje mięso i pozwala stworzyć wegetariańskie danie w stylu tex-mex. Dopisek con carne w nazwie potrawy zostawiłam jednak nie dla śmiechu czy zmyłki. Przepis właściwie nie różni się wiele od klasycznego, z tą różnicą, że w garnku zagościło słodkie warzywo. Ale w takiej formie, że niedoinformowany smakosz może się nawet nie zorientować.

Mięsne, treściwe, gęste, lekko pikanante chili con carne wzbogaciłam po prostu o purée z dyni. Niekiedy można w sklepach spożywczych dostać gotowy produkt w puszce lub słoiku i jest to całkiem dobra droga na skróty, ale ja stawiam zawsze na świeżo przygotowane warzywo. Kroję je w łódeczki, oprószam papryką i skrapiam oliwą, a następnie piekę do miękkości. Potem wystarczy chwila pracy blenderem i przecier gotowy. Często mam zapas takiego purée i używam go w różnych daniach jako esencję naturalnej słodyczy. 

Dlaczego wpasowała się wyśmienicie w słynne danie tex-mex?

Dynia kojarzy się przede wszystkim z zupami w formie kremów, pomarańczowymi jesiennymi kluseczkami albo plackami. Ale ma o wiele więcej do powiedzenia, nawet gdy nie jest główną gwiazdą przepisu.  

Dzięki niej gulasz zyskał nieco jaśniejszy niż zwykle, jesienny kolor oraz bardzo apetyczną konsystencję. Fasola z puszki też wtrąciła swoje trzy grosze, jeśli chodzi o zagęszczenie potrawy, ale dynia nadała całości wręcz aksamitne wykończenie. Jej słodycz nie wybija się w daniu deserowym posmakiem, tylko pomaga połączyć różne kulinarne bieguny – kwasowość pomidorów, ostrość przypraw oraz intensywność czosnku i cebuli. 

Wbrew pozorom dynia z niczym się tu nie kłóci. Wręcz przeciwnie, podkręca i godzi ze sobą smaki. Nie przyćmiewa mięsnego aromatu i dymnego charakteru papryczki. 

Przepis na dyniowe chili con carne

Składniki:

  • 500 g mielonej wołowiny (lub mięsa na kotlety z indyka, jeśli wolisz coś delikatniejszego)
  • 1 cebula
  • 2 czerwone papryki
  • 2 ząbki czosnku
  • 1 łyżeczka kminu rzymskiego
  • 2 łyżeczki wędzonej papryki 
  • 1 łyżeczka chili
  • 1 łyżeczka suszonego oregano
  • 1/2 łyżeczki cynamonu
  • 250 ml bulionu
  • 600 g przecieru pomidorowego 
  • 200 g purée z dyni
  • 1 puszka czerwonej fasoli
  • 2 łyżeczki syropu klonowego (opcjonalnie)
  • sól i pieprz do smaku
  • tłuszcz do smażenia

Przygotowanie:

  1. Podsmaż mielone mięso na oleju, rozdzielając je na mniejsze kawałki. Pozwól, żeby się lekko zrumieniły. Dopraw solą i pieprzem oraz wędzoną papryką.
  2. Dorzuć cebulę pokrojoną w piórka i przeciśnięty przez praskę czosnek. Doprowadź je do zeszklenia.
  3. Dodaj czerwoną paprykę pokrojoną w krótkie paski lub kostkę. Podsmażaj wszystko przez chwilę.
  4. Wsyp przyprawy. Pozwól im się przez chwilę smażyć jeszcze bez dodatkowego płynu, żeby uwolniły aromat. 
  5. Wlej przecier pomidorowy i bulion oraz dyniowe purée. Dodaj syrop klonowy. Gotuj całość przez około 30 minut. 
  6. Dorzuć fasolę. Możesz wlać trochę zalewy, żeby jeszcze zagęścić gulasz.
  7. Sprawdź smak chili con carne i w razie potrzeby dopraw je jeszcze do smaku. Podawaj z kleksem kwaśnej śmietany i świeżą kolendrą. 

Fot. Redakcja MojeGotowanie.pl