Wszystko zaczęło się od pani Reni z osiedlowego warzywniaka. Stałam jak zwykle przed skrzynkami pełnymi szparagów i zastanawiałam się, czy brać zielone czy białe. Wtedy sprzedawczyni wyciągnęła spod lady cienki pęczek i powiedziała: „Spróbuj tych groszkowych. Ludzie wracają po nie specjalnie”. Brzmiało trochę jak targowy marketing, ale rzeczywiście wyglądały inaczej. Były intensywnie zielone od końcówki aż po główkę, bez charakterystycznych fioletowych przebarwień. I właśnie od tego się zaczęło.

Co wyróżnia tę odmianę szparagów?

Na pierwszy rzut oka wydają się po prostu „ładniejsze”. Mają jednolity zielony kolor i wyglądają bardzo świeżo. To efekt braku antocyjanów, czyli naturalnych barwników odpowiadających za fioletowe przebarwienia na główkach klasycznych szparagów.

Dzięki temu szparagi groszkowe prezentują się wyjątkowo estetycznie. W restauracjach i na targach często od razu przyciągają uwagę, bo wyglądają jak starannie wyselekcjonowana odmiana premium. A przecież to wciąż swojskie szparagi, tylko nieco mniej znane przeciętnemu konsumentowi.

Najłatwiej znaleźć je w Wielkopolsce, która od lat uchodzi za polskie zagłębie szparagowe. To właśnie tam działa najwięcej gospodarstw specjalizujących się w uprawie tych warzyw i tam producenci coraz chętniej sięgają po ciekawsze odmiany. W sezonie przy drogach pojawiają się stoiska pełne świeżych pęczków, a lokalni sprzedawcy doskonale wiedzą, że część klientów pyta już nie tylko o kolor, ale też konkretną odmianę.

Nazwa nie jest przypadkowa

Nazwa „groszkowe” nie wzięła się znikąd. Wiele osób po spróbowaniu tej odmiany mówi, że wyczuwa delikatną, słodką nutę przypominającą młody groszek cukrowy albo zielony strączek. Smak jest łagodniejszy niż w klasycznych zielonych szparagach, mniej wytrawny i świeższy.

To właśnie dlatego szparagi groszkowe tak dobrze bronią się w prostych daniach. Nie potrzebują ciężkich sosów ani dużej liczby dodatków. Same w sobie są ciekawe i charakterystyczne.

Niektórzy twierdzą też, że mają delikatniejszą strukturę i mniej włókien. Dzięki temu dobrze sprawdzają się nawet u osób, które zwykle narzekają, że szparagi bywają „łykowate”. W ich przypadku smak jest bardziej subtelny i bardzo wiosenny.

Ciekawe jest również to, że ta odmiana świetnie wpisuje się w polskie sezonowe gotowanie. Pasuje do młodych ziemniaków, jajka sadzonego, masła czy koperku. Nie próbuje być egzotyczna. Raczej pokazuje, że nawet znane warzywo może jeszcze czymś zaskoczyć. Pomysły na jego podanie możesz znaleźć na naszym kanale nadawczym

Nie tylko groszkowe. Jakie jeszcze szparagi potrafią zaskoczyć?

Choć z marketów kojarzysz zielone i białe pęczki, świat szparagów jest znacznie bardziej różnorodny. Szparagi groszkowe to tylko jedna z ciekawszych odmian.

Dużą popularnością wśród kulinarnych pasjonatów cieszą się także fioletowe szparagi. Mają intensywny kolor i wyraźnie słodszy smak. Zawierają dużo antocyjanów, czyli tych samych barwników, których z kolei brakuje odmianie groszkowej.

Ciekawostką są również tzw. dzikie szparagi, bardzo popularne we Włoszech i Hiszpanii. Są znacznie cieńsze od klasycznych i mają bardziej wyrazisty, lekko ziołowy smak. Rosną naturalnie w rejonach śródziemnomorskich i często zbiera się je ręcznie podczas wiosennych spacerów.

W Polsce mianem dzikich szparagów określa się młode pędy chmielu. Dziś to raczej kulinarna ciekawostka, ale dawniej były znacznie popularniejsze, szczególnie na wsiach. Zbiera się je bardzo krótko wiosną, zanim zdążą stwardnieć. W smaku są lekko gorzkawe, świeże i rzeczywiście mogą kojarzyć się ze szparagami. W niektórych restauracjach wracają dziś jako sezonowy przysmak i produkt premium.