Mam słabość do produktów, które skracają mi czas spędzony w kuchni, ale nie smakują jak droga na skróty. Nie chcę też kupować słoiczka, który po jednym użyciu stoi przez trzy tygodnie w lodówce, bo nie wiadomo, co z nim zrobić. Dlatego ten skradł moje serce. Chodzę po niego do Dino nawet 3 razy w tygodniu, bo znika u mnie w ekspresowym tempie. Najpierw ląduje na pieczywie, później dorzucam go do obiadu, a jeśli coś zostanie, następnego dnia znajduję mu jeszcze inne zastosowanie. To właśnie jego uniwersalność sprawiła, że na stałe trafił na moją listę zakupów.

Pesto alla Calabrese smakuje zupełnie inaczej niż zielone pesto

Mowa o pesto alla Calabrese, czyli paprykowym pesto inspirowanym smakami Kalabrii. W Dino kupiłam łagodną wersję marki VERA w słoiczku 280 g. Kosztuje zazwyczaj ok. 8 zł. Jeśli klasyczne zielone pesto kojarzy ci się głównie z bazylią, tutaj czeka zupełnie inny smak.

W tym pesto najważniejsza jest papryka. To ona nadaje mu charakterystyczny pomarańczowo-czerwony kolor i sprawia, że sos jest delikatniejszy oraz bardziej kremowy niż wiele klasycznych pesto bazyliowych. Ma lekko słodki, warzywny smak, który dobrze łączy się zarówno z pieczywem, jak i makaronem.

Pesto alla Calabrese wywodzi się z kuchni południowych Włoch i występuje w różnych wariantach. Zależnie od receptury mogą pojawiać się w nim m.in. papryka, pomidory, ser, chili czy inne dodatki. Dlatego dwa słoiczki opisane jako „alla Calabrese” nie muszą smakować identycznie.

Redakcja MojeGotowanie.pl

Najpierw smaruję nim kanapki

To chyba najprostszy sposób na opróżnienie połowy słoika bez zauważenia. Pesto ma konsystencję, która dobrze sprawdza się zamiast masła czy klasycznego sosu kanapkowego.

Najbardziej lubię posmarować nim podpieczoną kromkę chleba i położyć na niej mozzarellę. Do tego pomidor, kilka listków rukoli i kanapka jest gotowa. Pasuje również do burraty, sera żółtego, jajka na twardo czy pieczonego kurczaka.

Możesz też zrobić ekspresowe grzanki. Bagietkę pokrój, posmaruj pesto, dodaj mozzarellę i włóż na kilka minut do piekarnika. Po wyjęciu dorzuć świeżą bazylię. Robię takie grzanki, kiedy nie mam ochoty przygotowywać normalnej kolacji, a chcę zjeść coś ciepłego.

Dobrym pomysłem jest też tortilla. Posmaruj ją cienką warstwą pesto, dodaj ser, szynkę lub kawałki kurczaka i warzywa. Zwiń i podsmaż na suchej patelni. Sos od razu nadaje całości więcej smaku, więc nie trzeba kombinować z dodatkowymi dressingami.

Potem pesto alla Calabrese trafia do obiadu

Tutaj zaczyna się prawdziwa zabawa. Najprostszy obiad to oczywiście makaron. Ugotuj go al dente, zostaw trochę wody z gotowania i wymieszaj pesto z gorącym makaronem. Dodaj 2-3 łyżki zachowanej wody, dzięki czemu sos łatwiej oblepi nitki lub rurki.

Ja dorzucam jeszcze parmezan i świeżo mielony pieprz. Kiedy mam więcej czasu, podsmażam kawałki kurczaka albo cukinię. Dobrze pasują również pomidorki koktajlowe i szpinak. Na makaronie możliwości się jednak nie kończą. Pesto alla Calabrese wykorzystasz też:

  • jako sos do gnocchi,
  • do posmarowania spodu pizzy zamiast sosu pomidorowego,
  • jako dodatek do pieczonych ziemniaków,
  • do ryżu z kurczakiem i warzywami,
  • jako sos do tortilli i wrapów,
  • do zapiekanki makaronowej,
  • do grzanek z mozzarellą,
  • jako dodatek do jajek sadzonych lub omletu,
  • do pieczonego kurczaka,
  • jako szybki dip po wymieszaniu z odrobiną jogurtu lub serka.

Szczególnie polecam patent z pizzą. Cienka warstwa paprykowego pesto, mozzarella, kilka pomidorków i cebula wystarczą, żeby zrobić bardzo prostą kolację. Nie nakładaj tylko zbyt dużo sosu, bo jego smak jest skoncentrowany i łatwo przytłoczyć pozostałe składniki.