Choć mogłoby się wydawać, że to nowinka sprzed paru ostatnich lat, w Polsce pojawiły się na nowo już kilkadziesiąt lat temu po bardzo długiej przerwie. Podobno już sam Jan III Sobieski przywiózł je dla Marysieńki, ale wówczas były znane głównie elitom. W szarym PRL z kolei traktowano je raczej jako ciekawostkę, dlatego nie zadomowiły się na stałe w kuchniach. Dziś wracają, czasem pojawiają się w marketach, także w Lidlu, i znów budzą wątpliwości oraz pytania: jak smakują, do czego najlepiej ich użyć i czy ten piękny kolor po ugotowaniu się nie rozmyje? Chodzi o fioletowe ziemniaki.
Fioletowe ziemniaki - co to za warzywo?
Fioletowe ziemniaki to odmiany ziemniaków o intensywnie zabarwionym miąższu: od jasnoliliowego po niemal atramentowy. Ten niezwykły kolor nie kończy się na skórce, bo przenika całe wnętrze bulwy. Zupełnie inaczej niż w przypadku czerwonych ziemniaków. To właśnie dzięki temu po przekrojeniu wyglądają tak efektownie i są chętnie wykorzystywane przez kucharzy.
AdobeStock posh
Występują w różnych odmianach, m.in. Vitelotte, Purple Majesty czy Blue Star. Najczęściej mają podłużny, nieco nieregularny kształt i grubszą skórkę. Często nazywa się je „truflowymi ziemniakami” z powodu ich aromatu i smaku. Po ugotowaniu lub upieczeniu mogą delikatnie pachnieć orzechami i mieć lekko ziemistą nutę, podobnie jak trufle. Do tego dochodzi ich dostępność i cena wyższa niż w przypadku zwykłych odmian. Przez internet można je kupić już za 6 zł za kilogram (jeśli weźmiesz większą ilość - np. 5 kg). Trafiają się również na większych bazarach i w Lidlu, ale trzeba na nie „polować”.
Czego można spodziewać się po ziemniakach truflowych?
Pod względem smaku fioletowe ziemniaki różnią się od klasycznych żółtych i kremowych. Są wyraźnie bardziej wytrawne, mniej słodkie, z delikatnie orzechową, „ziemistą” nutą. Właśnie ten smak sprawia, że dobrze komponują się z masłem, oliwą, ziołami i prostymi dodatkami, bez potrzeby ciężkich sosów.
Jeśli chodzi o konsystencję, są zazwyczaj bardziej zwarte i suche. Zawierają sporo skrobi, dlatego zalicza się je do ziemniaków typu C lub B/C - mączystych. Po ugotowaniu nie rozpadają się tak łatwo jak typowe mączyste ziemniaki na purée, ale też nie są tak jędrne jak sałatkowe typy A.
W praktyce oznacza to, że:
- świetnie nadają się do pieczenia
- dobrze sprawdzają się na purée i gnocchi
- gorzej wypadają w sałatkach, jeśli zależy ci na kształtnych, nierozpadających się kostkach
Kolor fioletowych ziemniaków nie znika całkowicie, ale może blednąć w zależności od sposobu przygotowania. Gotowanie w dużej ilości wody powoduje, że barwa staje się bardziej szaroniebieska lub fioletowo-brunatna. Najlepiej zachowują kolor pieczone w całości lub w cząstkach, gotowane na parze lub krótko podgotowane, a następnie smażone. Jeśli chcesz, by efekt wizualny był naprawdę intensywny, unikaj długiego gotowania. Pieczenie w skórce to zdecydowanie najlepsza opcja. Gotują się i pieką podobnie długo, jak zwykłe żółte czy kremowe ziemniaki.
Fioletowe ziemniaki w kuchniach świata
Choć w Polsce wciąż są szeroko nieznaną nowinką i ciekawostką, w innych krajach mają ugruntowaną pozycję. Zainspiruj się tym, co robią z nich kucharze z innych stron świata i następnym razem koniecznie kup je dla odmiany przy obiedzie. Warto to zrobić szczególnie jesienią i zimą, gdy warzywa na talerzu ciągle wydają się te same.
- we Francji - używa się szczególnie odmiany Vitelotte: do purée, zup-krem i jako dodatek do mięs
- w Peru i Boliwii - traktowane są jak codzienny ziemniak: gotowane, pieczone i do gęstych potrawek jednogarnkowych
- we Włoszech - robi się z nich gnocchi i inne oryginalne kluseczki
- w USA - wykorzystuje się je na frytki i chipsy, głównie ze względu na kolor
AdobeStock ALF photo
Fioletowe ziemniaki to ciekawa alternatywa dla klasycznych odmian, szczególnie jeśli lubisz eksperymentować w kuchni. Wyróżniają się smakiem, konsystencją i wyglądem, który robi wrażenie na talerzu. Najlepiej sprawdzają się pieczone i w purée, a przy odpowiednim przygotowaniu zachowują swój charakterystyczny niezwykły kolor. Jeśli trafisz na nie w sklepie, daj im szansę i wprowadź odrobinę odmiany do codziennego obiadu.
















