To właśnie ciocia Krysia kiedyś uświadomiła mi, że sekret rosołu wcale nie tkwi w czasie, tylko w jednym, niepozornym dodatku. Od tamtej pory gotuję rosół nawet godzinę krócej, a smak jest głębszy, bardziej wyrazisty i „jak dawniej”. Trik jest banalny: dodaję do rosołu odrobinę cukru.
Cukier w rosole? To stary, babciny patent
Choć dziś może to brzmieć zaskakująco, nasze babcie znały ten sposób doskonale. Cukier wcale nie ma dosładzać zupy. Jego zadaniem jest wydobycie naturalnej słodyczy warzyw i mięsa, podkreślenie aromatu i zaokrąglenie smaku. To podobna zasada jak szczypta cukru dodana do sosu pomidorowego - nie czujesz słodyczy, ale potrawa smakuje lepiej. Ciocia Krysia mówiła zawsze, że rosół bez cukru bywa „płaski”. Po jego dodaniu zyskuje głębię, staje się bardziej harmonijny i esencjonalny, nawet jeśli gotuje się krócej.
Dlaczego rosół gotuje się szybciej?
Cukier wpływa nie tylko na smak, ale też na strukturę mięsa. Pomaga szybciej zmiękczyć włókna, dzięki czemu aromaty szybciej przechodzą do wywaru. W praktyce oznacza to, że rosół po 1,5-2 godzinach smakuje tak, jak dawniej po trzech. Mięso jest delikatniejsze, wywar bogatszy, a ty nie musisz pilnować garnka przez pół dnia. To ogromna różnica, zwłaszcza gdy gotujesz rosół w tygodniu, a nie tylko od święta.
Kiedy dodać cukier, żeby trik zadziałał?
Tu liczy się moment. Cukier trzeba wsypać zaraz po zebraniu pierwszych szumowin, na samym początku gotowania. Wtedy działa najskuteczniej. Jeśli dodasz go później, nie spełni swojej roli i może być wyczuwalny w smaku. Ilość też ma znaczenie - jedna płaska łyżeczka na duży garnek w zupełności wystarczy. To nie jest składnik, z którym można przesadzić. Ma być tłem, a nie głównym bohaterem.
Czy rosół nie wyjdzie słodki?
Nie. Dobrze dodany cukier jest zupełnie niewyczuwalny. Nikt nie powie, że rosół jest słodki. Za to każdy zauważy, że jest wyjątkowo aromatyczny, klarowny i „jakiś inny”, ale w najlepszym znaczeniu tego słowa. Od kiedy stosuję trik cioci Krysi smak układa się sam, warzywa oddają to, co najlepsze, a całość jest zbalansowana.
Kilka zasad, które wzmacniają efekt
Oczywiście cukier to nie jedyny element sukcesu. Nadal gotuję rosół na bardzo małym ogniu, nie mieszam go, a cebulę lekko opalam na palniku. Mięso zawsze zalewam zimną wodą i pozwalam mu powoli oddawać smak. Ale to właśnie ta jedna łyżeczka cukru sprawia, że całość łączy się w spójną, aromatyczną zupę. Jeśli do tej pory uważałeś, że dobry rosół musi gotować się pół dnia, spróbuj metody z Sochaczewa. Jedna prosta rzecz może sprawić, że skrócisz gotowanie nawet o godzinę, a efekt będzie lepszy niż kiedykolwiek.

















