Kiedy kwitnie czarny bez, wiele osób od razu myśli o domowym syropie. To jeden z najbardziej charakterystycznych smaków późnej wiosny i początku lata. Problem w tym, że tradycyjne gotowanie kwiatów często sprawia, że delikatny aromat staje się mniej wyczuwalny. Kwiaty bzu są niezwykle subtelne i łatwo tracą swoje najlepsze walory pod wpływem wysokiej temperatury. Dlatego warto sięgnąć po dawny sposób stosowany przez nasze babcie. Dzięki niemu syrop zachowuje świeży, kwiatowy zapach i smak, który trudno uzyskać innymi metodami.
Babciny sposób na syropu z kwiatów czarnego bzu
Zawsze zachwycałam się syropem z kwiatów czarnego bzu mojej babci, bo miał o wiele intensywniejszy smak i aromat niż wszystkie inne, których próbowałam. Myślałam, że to po prostu zasługa babcinego serca, włożonego w przygotowania, ale sekret tej techniki tkwił w ograniczeniu kontaktu kwiatów z wysoką temperaturą.
W klasycznych przepisach baldachimy bzu często gotuje się przez kilka lub kilkanaście minut. Choć pozwala to szybko wydobyć smak, jednocześnie pozbawia kwiaty części ich charakterystycznego aromatu. Babcina metoda opiera się na przygotowaniu maceratu. Najpierw sporządza się gorący syrop cukrowy, a następnie zalewa nim świeżo zebrane kwiaty oraz plasterki cytryny. Całość trafia do dużego słoja lub naczynia i pozostaje tam przez około 48 godzin.
W tym czasie zachodzi powolna ekstrakcja aromatów. Kwiaty oddają do płynu wszystko to, co mają najcenniejszego. Zapach staje się intensywny, ale jednocześnie pozostaje naturalny i świeży. To właśnie dlatego wiele osób uważa, że taki syrop smakuje znacznie lepiej od wersji przygotowanej na gorąco. Robiłam już syropy na różne sposoby, ale moim osobistym zdaniem ta metoda wydobywa z kwiatów 300% smaku i zapachu.
Metoda macerowania ma jeszcze jedną zaletę - pozwala zachować więcej naturalnych składników obecnych w kwiatach. Dzięki temu syrop nie tylko pachnie bardziej intensywnie, ale także pozostaje bliższy temu, co natura zamknęła w świeżych baldachimach.

Fot. Getty Images, Johner Images
Cytryna - ważny składnik, który wiele osób pomija
Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że główną rolę odgrywają wyłącznie kwiaty czarnego bzu. Tymczasem cytryna jest równie istotnym składnikiem całej receptury. Przede wszystkim przełamuje naturalną słodycz syropu. Bez dodatku kwasu cytrynowego napój mógłby wydawać się ciężki i mdły. Cytryna nadaje mu lekkości oraz charakterystycznej świeżości.
Drugim powodem jest wpływ na aromat. Kwiaty czarnego bzu mają bardzo delikatny, kwiatowy zapach. Nuty cytrusowe świetnie go podkreślają, nie dominując nad nim. Dzięki temu smak staje się bardziej złożony i wyrazisty. Cytryna pomaga również zachować jasny kolor syropu. To szczególnie ważne przy dłuższym przechowywaniu. Wiele osób zauważa, że napój przygotowany z dodatkiem cytryny wygląda bardziej apetycznie nawet po kilku miesiącach.
Niektórzy wykorzystują również sok z cytryny, jednak plasterki mają tę przewagę, że podczas macerowania oddają także aromaty zawarte w skórce. To właśnie one wzbogacają gotowy syrop o dodatkowe nuty smakowe. Do tego przepisu trzeba wybierać owoce o cienkiej skórce, a przed użyciem koniecznie sparzyć wrzątkiem. Pozwoli to usunąć ewentualne zanieczyszczenia znajdujące się na powierzchni.
Syrop z kwiatów czarnego bzu na zimno - przepis
Składniki:
- 1 l wody,
- 20 baldachów kwiatów czarnego bzu,
- 3 szklanki cukru,
- 2 cytryny.
Sposób przygotowania:
- Najpierw zagotuj wodę i rozpuść w niej cukier. Nie musisz długo gotować syropu. Wystarczy, że kryształki całkowicie się rozpuszczą. Następnie pozostaw płyn na chwilę, aby przestał wrzeć.
- Kwiaty ułóż w dużym słoju lub kamionkowym naczyniu. Dodaj plasterki wyparzonej wcześniej cytryny i zalej wszystko gorącym syropem cukrowym. Naczynie przykryj gazą, pokrywką lub talerzykiem.
- Po 48 godzinach przecedź płyn przez gęste sito lub gazę. Dzięki temu pozbędziesz się resztek kwiatów i cytryny.
- Otrzymany płyn można jeszcze krótko podgrzać przed przelaniem do wyparzonych butelek.

















