Przez lata z przyzwyczajenia sięgałam po znane marki. Lavazza często lądowała w moim koszyku, bo znałam jej smak i wiedziałam, czego się spodziewać. Z czasem jednak coraz częściej patrzyłam na ceny. Piję kawę codziennie, czasem nawet kilka razy, więc różnica kilkunastu czy kilkudziesięciu złotych na kilogramie zaczyna mieć znaczenie. W Dino zauważyłam kiedyś duże opakowanie w bardzo dobrej cenie. Pomyślałam, że zaryzykuję. Najwyżej okaże się przeciętna. Tymczasem już po kilku filiżankach wiedziałam, że spokojnie mogę kupić ją ponownie.
Kawa Rio de Brass Blend z Dino
Chodzi o Rio de Brass Blend, którą w Dino kupisz w dużym opakowaniu 1,1 kg. Kosztuje 59,99 zł, więc kilogram wychodzi za około 54,54 zł. Dla mnie to jedna z tych cen, przy których nie trzeba specjalnie czekać na promocję.
Najważniejsze jest jednak to, że kawa nie smakuje jak przypadkowy, tani produkt. Jest wyrazista i konkretna. Właśnie taka pasuje mi rano najbardziej. Nie szukam wtedy nut czekolady, karmelu czy egzotycznych owoców. Chcę zrobić kawę szybko, wypić ją i zacząć dzień.
Rio de Brass Blend dobrze sprawdza mi się zarówno jako czarna kawa, jak i z dodatkiem mleka. Nie mam też wrażenia, że muszę wsypywać ogromną porcję, żeby smak był wyczuwalny. To dla mnie spory plus.
Redakcja MojeGotowanie.pl
Cena Rio de Brass Blend
59,99 zł za 1,1 kg to największy argument tej kawy. Przy regularnym piciu różnica w domowym budżecie szybko staje się zauważalna.
Lubię też to, że nie muszę polować na specjalne akcje. Nie trzeba kupować kilku paczek ani sprawdzać co tydzień gazetki. W tej cenie kawa jest dla mnie opłacalna także bez promocji.
Duże opakowanie ma jeszcze jedną zaletę. Jeśli w twoim domu ekspres pracuje codziennie, nie musisz co kilka dni dokupować kolejnej małej paczki. U mnie 1,1 kg znika bez problemu, więc nie mam obaw, że kawa będzie miesiącami stała w szafce.
Oczywiście sama cena nie wystarczyłaby, gdyby kawa mi nie smakowała. Kupowałam już tańsze produkty, które po kilku filiżankach przestawały cieszyć, a reszta opakowania zostawała na długo. Tutaj tego problemu nie mam.
Jak piję Rio de Brass Blend?
Traktuję ją jako zwykłą kawę na co dzień. Nie kombinuję z nią szczególnie i właśnie to lubię. Najczęściej przygotowuję ją:
- jako czarną kawę z ekspresu,
- z niewielką ilością mleka,
- jako cappuccino,
- jako większą kawę do pracy przy komputerze,
- z lodem i mlekiem w cieplejsze dni.
Najbardziej lubię wersję czarną, bo wtedy najlepiej czuję jej charakter. Jeśli robię latte lub cappuccino, wybieram trochę mocniejszą porcję, żeby kawa nie zginęła pod mlekiem.
Czy warto kupić ją zamiast Lavazzy?
Na co dzień Rio de Brass Blend sprawdza mi się naprawdę dobrze. Rano zależy mi przede wszystkim na tym, żeby kawa była konkretna, smaczna i szybka do przygotowania. Nie potrzebuję wtedy wyjątkowego rytuału ani analizowania każdej nuty smakowej. Ta z Dino w zupełności mi wystarcza i właśnie dlatego piję ją najczęściej.
Lavazzy jednak całkiem nie porzuciłam. Zwykle mam w zanadrzu jedną paczkę na wizytę gości albo na spokojniejszy weekend. Wtedy robię kawę bez pośpiechu, siadam przy stole i naprawdę się nią delektuję. Lubię jej bardziej deserowy charakter, czekoladowe nuty i ten smak, który od razu kojarzy mi się z kawą pijaną dla przyjemności, a nie tylko po to, żeby zacząć dzień.
Dlatego u mnie te dwie kawy mają po prostu inne zadanie. Rio de Brass Blend jest kawą codzienną, którą mogę pić bez zastanowienia i bez wyrzutów przy kolejnej kupionej paczce. Lavazzę zostawiam sobie na momenty, kiedy mam więcej czasu albo chcę podać gościom coś bardziej „odświętnego”.
I taki układ pasuje mi najbardziej. Na co dzień nie potrzebuję droższej kawy, żeby być zadowolona z filiżanki. Rio de Brass spokojnie daje radę.


Obserwuj nas na Google














