W Polsce herbata turecka nadal kojarzy się przede wszystkim z wakacjami, niewielkimi szklaneczkami i napojem podawanym w hotelu albo na bazarze. Tymczasem nie trzeba jechać do Stambułu czy nad Morze Czarne, żeby spróbować jej w domu. 

Produkty marki Çaykur coraz częściej pojawiają się w sklepach z żywnością orientalną oraz w sprzedaży internetowej. Jedną z najpopularniejszych mieszanek tej renomowanej firmy herbacianej znad Bosforu jest Çaykur Tiryaki – czarna herbata liściasta, która potrafi zupełnie zmienić zdanie o codziennym naparze.

Çaykur Tiryaki – co to za herbata?

Çaykur to jedna z najważniejszych i najbardziej rozpoznawalnych tureckich marek herbacianych. Firma jest związana z regionem Rize, położonym nad Morzem Czarnym. To właśnie tam, dzięki wilgotnemu klimatowi i obfitym opadom, znajdują się tureckie plantacje herbaty.

Tiryaki jest jedną z klasycznych mieszanek producenta. Na opakowaniu widnieje określenie „siyah çay”, które oznacza po prostu czarną herbatę. Nie ma tu dodatku bergamotki, owoców, wanilii czy korzennych przypraw. Cały smak pochodzi z liści oraz sposobu ich przygotowania.

Samo słowo „tiryaki” można przetłumaczyć jako „miłośnika” lub zapalonego wielbiciela czegoś, a w potocznym znaczeniu także osobę mocno przywiązaną do określonego zwyczaju. Nazwa nie jest przypadkowa. To herbata pomyślana jako codzienny napój dla tych, którzy lubią wyraźny smak i nie chcą poprzestawać na jednym kubku.

Po otwarciu opakowania nie znajdzie się w nim dużych, równych liści znanych z drogich herbat sypanych z Cejlonu czy Assamu. Mieszanka jest dość drobna i niepozorna. Nie należy jednak oceniać jej wyłącznie po wyglądzie. Po prawidłowym zaparzeniu daje ciemny, mocny napar o głębokiej, czerwono-bursztynowej barwie.

zdjęcie własne, redakcja mojegotowanie.pl

Dlaczego smakuje inaczej niż herbata z torebki?

Różnica jest zauważalna już po pierwszym łyku. Tiryaki ma więcej głębi, intensywniejszy aromat i wyraźniejszy charakter niż wiele popularnych herbat ekspresowych. Jest mocna, ale odpowiednio przygotowana nie musi być nieprzyjemnie gorzka. Smak rozwija się stopniowo i dłużej pozostaje w ustach.

Nie wynika to wyłącznie z samego surowca. Ogromne znaczenie ma sposób parzenia. W Polsce torebkę zwykle zalewa się wrzątkiem, czeka kilka minut, a później wyjmuje. Turecka herbata przygotowywana jest natomiast powoli, w formie mocnej esencji, którą następnie rozcieńcza się gorącą wodą.

Dzięki temu każdy może łatwo regulować intensywność napoju. Więcej esencji oznacza napar ciemniejszy i mocniejszy, a większa ilość wody – łagodniejszy. Taki sposób pozwala wydobyć smak, którego trudno oczekiwać po torebce zanurzonej na chwilę w kubku, nawet tej z renomowanej firmy takiej jak Lipton.

Właśnie ten efekt zrobił na mnie największe wrażenie. Po wielu przeciętnych herbatach znów poczułem, że czarny napar może mieć własny charakter. Nie musi być tylko gorącym dodatkiem do śniadania ani bazą pod cytrynę i cukier.

Jak parzyć herbatę Çaykur Tiryaki?

Tradycyjnie używa się do tego podwójnego tureckiego czajnika. Dolna część służy do zagotowania wody, a w górnej przygotowuje się mocny koncentrat herbaciany. Niewielką ilość liści zalewa się gorącą wodą i pozostawia nad dolnym czajnikiem, aby napar spokojnie „dojrzewał” pod wpływem ciepła.

Nie trzeba jednak kupować specjalnego naczynia. W domu wystarczy mały czajniczek, zaparzacz albo odporna na wysoką temperaturę szklanka. Na około pół litra wody można zacząć od dwóch pełnych łyżeczek herbaty. Liście należy zalać wodą tuż po zagotowaniu i parzyć pod przykryciem około 10-15 minut. Powstałą esencję nalewa się do szklanki, a następnie uzupełnia gorącą wodą.

Przy pierwszej próbie lepiej użyć mniejszej ilości koncentratu. Tiryaki ma sporą moc i szybko pokazuje swój charakter. Gdy proporcje okażą się zbyt delikatne, wystarczy dolać trochę esencji. Parzenie jej jak zwykłej herbaty sypanej przez trzy minuty również jest możliwe, ale efekt będzie płytszy i mniej zbliżony do tego, co pije się w Turcji.