Dziś nazwa glogierówka brzmi trochę jak hasło ze starego podręcznika botanicznego, ale kiedyś była dobrze znana na północnym wschodzie Polski. Jej historia splata się z Podlasiem, rodziną Glogerów i starymi sadami, w których liczył się nie tylko plon, znacznie miały także smak i wszechstronność owocu. Co ciekawe, wokół jego pochodzenia do dziś nie ma pełnej zgody, a sama odmiana potrafiła znaleźć zastosowanie znacznie szerzej niż tylko w deserach.

Jak glogierówka wiąże się z Podlasiem?

Nazwa odmiany prowadzi prosto do rodziny Glogerów. Szczególną rolę w jej rozpowszechnieniu odegrali Jan Gloger oraz jego syn Zygmunt, znany etnograf i autor „Encyklopedii staropolskiej”.

Historia samej odmiany nie jest jednak całkowicie jasna. Współczesne opracowania pomologiczne wskazują, że mogła pochodzić z Litwy lub Ukrainy. Zygmunt Gloger przekonywał z kolei, że jabłka te od dawna rosły na Podlasiu.

Według jego relacji Jan Gloger natrafił na stare drzewo tej odmiany w Zblutowie. Owoc tak mu się spodobał, że pobrał zrazy i zaczął rozmnażać jabłonie w rodzinnym majątku w Jeżewie. Nie stworzył więc nowej odmiany, lecz przyczynił się do jej zachowania i rozpowszechnienia.

Z czasem sadzonek i zrazów zaczęto szukać także poza regionem. Odmiana trafiła do innych części kraju, a nazwisko Glogerów na trwałe się z nią związało. Dziś można więc mówić o glogierówce jako o jabłku bardzo mocno wpisanym w tradycję Podlasia, nawet jeśli dokładnego miejsca jej narodzin nie da się wskazać ze stuprocentową pewnością.

Mała, jasna i niepozorna, ale smakiem nadrabia wygląd

Na tle współczesnych jabłek glogierówka może wyglądać skromnie. Owoce są niewielkie, najczęściej kuliste lub lekko stożkowate. Skórka jest cienka i gładka, początkowo jasnozielona, a w miarę dojrzewania staje się jaśniejsza, niemal żółtawa. Od strony słońca pojawia się delikatny różowoczerwony rumieniec.

W środku kryje się jasny, bardzo soczysty miąższ. Smak glogierówki określa się jako słodko-kwaskowaty lub winno-słodki. Nie jest przesadnie cukrowa ani mocno kwaśna. Ma za to wyraźny aromat, dzięki któremu trudno pomylić ją z bardziej neutralnymi odmianami.

Owoce zbiera się zwykle we wrześniu. Przy dobrych warunkach mogą być przechowywane jeszcze przez kilka kolejnych miesięcy. Sama jabłoń potrafi owocować obficie, choć ma skłonność do przemienności, czyli bardzo dobry sezon może przeplatać słabszym.

Glogierówka nie została jednak stworzona z myślą o współczesnym handlu. Cienka skórka i mały rozmiar sprawiają, że źle wypada w starciu z dużymi, odpornymi odmianami towarowymi. Dlatego dziś znacznie łatwiej spotkać ją w starym sadzie niż w supermarkecie.

Do czego przydaje się glogierówka?

Najprościej było oczywiście zjadać te jabłka prosto z drzewa. Soczysty miąższ oraz lekko kwaskowy smak sprawiają, że glogierówka dobrze sprawdza się jako jabłko deserowe. Szarlotka zyskuje dzięki niej niepowtarzalny charakter, ale stara odmiana nadaje się zarówno do słodkości na ciepło, jak i na zimno. Po ciekawe przepisy na wypieki z jesiennymi owocami polecam udać się na nasz kanał nadawczy. 

Niegdyś, kiedy owoców było dużo, trafiały również do kompotów i soków. Ich wyraźna kwasowość pomagała uzyskać napój o bardziej zdecydowanym smaku. Takie jabłka można było również suszyć albo przerabiać na przeciery i inne domowe przetwory.

Ciekawszym zastosowaniem było wkładanie jabłek do beczek z kiszoną kapustą. Zwyczaj dodawania całych owoców podczas fermentacji był dawniej dobrze znany. Jabłka oddawały kapuście część aromatu, a same po ukiszeniu stawały się kwaśno-słodką przekąską.

Glogierówki miały jeszcze jedną, niekoniecznie kulinarną funkcję. Niewielkie owoce wykorzystywano podobno jako ozdoby choinkowe. Zanim pojawiły się powszechnie bombki, na drzewkach wieszano to, co było pod ręką: orzechy, pierniki, słodycze i właśnie jabłka.

To dobrze pokazuje, jak inną rolę miały kiedyś owoce ze starego sadu. Nie były jedynie produktem kupowanym na kilogramy. Rosły obok domu, trafiały na stół, do beczki z kapustą, spiżarni, a czasem nawet na bożonarodzeniowe drzewko.