Tak, żymlok może szokować, ale dla Ślązaków to duma i dziedzictwo. To danie, które pokazuje, jak głęboko zakorzenione są lokalne tradycje i jak wielką rolę odgrywa sentyment i smak dzieciństwa. Dla jednych będzie to kiełbasa nie do przełknięcia, dla innych jest kulinarną pamiątką po dawnych czasach, kiedy każdy składnik miał znaczenie, a wspólne gotowanie scalało rodzinę.

Zamiast od razu go oceniać, spróbuj żymloka w odpowiednim wydaniu. Może to nie będzie miłość od pierwszego kęsa, ale kto wie, może odkryjesz w nim coś, czego dotąd nie znałeś. W końcu kuchnia regionalna to nie tylko smak, ale i historia, wspomnienia i lokalna duma.

Żymlok: kiełbasa, która dzieli świat

Żymlok to śląska tradycja, o której mówi się dziś więcej niż kiedykolwiek. Trafił na listę Taste Atlas jako jedno z najbardziej kontrowersyjnych dań świata, zajmując 23. miejsce. Dla wielu obcokrajowców to kulinarny szok, ale dla mieszkańców Górnego Śląska to kawał historii i smaku.

Żymlok przygotowywany jest na bazie wieprzowiny, krwi, bułki pszennej, przypraw i soli. Z wyglądu i konsystencji przypomina nieco kaszankę, choć bez dodatku kaszy. To, co dla jednych jest odstręczające, czyli jej ciemna barwa, wilgotna struktura i intensywny aromat, dla innych jest tym, co w niej lubią najbardziej. To właśnie ta nietypowość sprawiła, że żymlok trafił na listę dań „najdziwniejszych”, ale też pozwoliła mu przetrwać dziesięciolecia jako jeden z symboli śląskiej kuchni.

Kiełbasa z tradycją i historią

Żymlok ma głęboko zakorzenioną w śląskich wsiach historię. Nazwa pochodzi od słowa „żymła”, czyli bułka, która stanowi nieodłączny składnik tej potrawy. Kiełbasa ta powstawała w czasie tradycyjnego świniobicia, czyli ważnego wydarzenia w każdej rodzinie, które przypadało zazwyczaj na jesień lub zimę. Z jednej świni robiono wiele różnych przetworów, a nic nie mogło się zmarnować. Właśnie wtedy z mięsa, podrobów, krwi i suchego pieczywa powstawał żymlok.

Gotowy wyrób trafiał do jelit i był gotowany lub wędzony, a później krojony na grube plastry, smażony na patelni lub pieczony. Jadano go z prostymi dodatkami: ogórkiem kiszonym, musztardą, cebulą i świeżym chlebem. 

Choć dziś żymlok nieco rzadziej pojawia się w domach, to wciąż można go kupić w śląskich masarniach, a starsze pokolenia chętnie przekazują jego smak i sposób przyrządzania młodszym.

Z piekarnika czy patelni?

Jeśli dotąd nie próbowałeś żymloka, możesz być zaskoczony jego smakiem, ale tylko pod warunkiem, że dobrze go przyrządzisz. Gdy tylko trafi na gorącą patelnię lub do piekarnika, jego aromat i konsystencja zupełnie się zmieniają.

Sposób 1: patelnia. Pokrój żymloka w grube plastry i smaż na maśle klarowanym lub smalcu. Po kilku minutach kiełbasa zacznie się przyrumieniać, a skórka stanie się lekko chrupiąca. Możesz dorzucić cebulę, a pod koniec smażenia lekko skropić octem jabłkowym, który podkręci smak.

Sposób 2: piekarnik. Przełóż żymloka do naczynia żaroodpornego, dodaj kilka ząbków czosnku i piórka cebuli. Skrop wszystko oliwą lub bulionem, przykryj folią i piecz w 180 stopniach przez ok. 30 minut. Na koniec zdejmij przykrycie i dopiecz przez kolejne 10 minut, aż wierzch się przyrumieni.

Oba sposoby pozwalają wydobyć z żymloka to, co najlepsze: głęboki, swojski smak i delikatną strukturę. Podawaj z chrzanem, kiszoną kapustą, ziemniakami lub klasyczną mizerią. A jeśli lubisz kuchnię Fusion, spróbuj z sosem musztardowo-miodowym albo nawet z dodatkiem karmelizowanej cebuli na grzance. Dobrze zbalansowane dodatki potrafią zdziałać cuda i zmienić opinię nawet najbardziej sceptycznych gości.