W czasach, gdy modne są skomplikowane ciasta i desery z długą listą składników, stare przepisy z PRL-u znów zaczynają budzić zainteresowanie. Nic dziwnego, bo często okazuje się, że to właśnie one najlepiej łączą prostotę, oszczędność i domowy smak. Jednym z takich przysmaków jest kultowa zupa nic, którą część osób pamięta z dzieciństwa, a młodsi znają co najwyżej z opowieści. A szkoda, bo to prawdziwy przykład na to, że z kilku podstawowych produktów da się wyczarować coś delikatnego i wyjątkowo smacznego.

Zupa nic - trochę historii

Zupa nic to tradycyjny polski deser mleczny przygotowywany na bazie mleka, żółtek, cukru i wanilii, z dodatkiem puszystych pianek z białek. Choć sam opis brzmi niepozornie, to właśnie minimalizm składników sprawia, że smak jest tak wyraźny i przyjemny. Dla wielu osób zupa nic to przede wszystkim smak dzieciństwa, ponieważ często pojawiała się w domach, gdy nie było dostępu do czekolad, gotowych deserów czy egzotycznych składników. Była przygotowywana przez mamy i babcie „na szybko”, ale z ogromną dbałością o szczegóły. Puszyste białkowe chmurki wyławiane łyżką z gorącego mleka to obraz, który wiele osób pamięta do dziś. Nie każdy zna jednak historię, która kryje się za tym przysmakiem. 

Wbrew pozorom zupa nic nie jest wynalazkiem PRL-u, choć to właśnie w tamtych czasach przeżywała swoją drugą młodość. Okazuje się, że korzenie tego przepisu sięgają jeszcze kuchni staropolskiej i wpływów francuskich, gdzie podobne desery mleczno-jajeczne były znane już wcześniej. Jednak dopiero realia powojenne sprawiły, że na dobre zadomowiła się w polskich domach. W czasach PRL-u zupa nic była jednym z tych deserów, które przygotowywało się „z tego, co jest pod ręką” i to właśnie w tym tkwił cały jej urok.

Jak zrobić zupę nic?

Przygotowanie zupy nic to bułka z masłem. Trzeba tylko podgrzać mleko, a żółtka utrzeć z cukrem na puszystą, jasną masę. Potem taki kogel-mogel zalewa się gorącym mlekiem, ciągle mieszając, aż stworzy się idealnie aksamitny, dość rzadki krem. Na koniec zostaje już tylko przygotować piankowe kluseczki, a to też nie wymaga wiele zachodu. Trzeba bowiem tylko ubić białka z cukrem i wykładać taką sztywną pianę łyżeczką na wrzątek. Po 2-3 minutach powstaną z tego urocze chmurki, które serwuje się na wystudzony krem mleczny i gotowe.

Co ciekawe, w różnych domach deser ten wyglądał nieco inaczej. Jedni robili go w bardziej płynnej formie, właśnie jak zupa, a inni wybierali gęstszą opcję, bardziej przypominającą budyń. Podobnie różniły się białkowe pianki - czasem były większe i bardziej zwarte, a w innym domu delikatne i rozpływające się w ustach. To właśnie pokazuje, jak bardzo była to potrawa „domowa”, bez jednego sztywnego przepisu. Poniżej znajdziesz jednak klasyczną, podstawową wersję, którą możesz ulepszać po swojemu do woli.


Fot. AdobeStock, seba tataru

Klasyczna zupa nic - przepis

Składniki:

  • 1 l mleka,
  • 4 średnie jajka,
  • 5 łyżek cukru,
  • 1 opakowanie cukru wanilinowego.

Sposób przygotowania:

  1. Mleko przelej do rondelka i zagotuj z cukrem wanilinowym. W międzyczasie wybij jajka do dwóch miseczek, oddzielając białka od żółtek.
  2. Żółtka utrzyj z cukrem, a następnie zalej je gorącym mlekiem z rondelka, ciągle mieszając. Gotową zupę odstaw do wystudzenia.
  3. Białka ubij na sztywną pianę, pod koniec dodając część cukru. Gotową pianę wykładaj łyżką na wrzątek i gotuj przez około 2-3 minuty, aż zamieni się w niewielkie chmurki białkowe. 
  4. Wystudzony mleczny deser podawaj w miseczkach lub pucharkach z białkowymi chmurkami na wierzchu.