Po angielsku faworki nazywają się angel wings, czyli skrzydła anioła, i trudno o trafniejsze porównanie. Dobre faworki są jak coś nie z tego świata: lekkie, kruche, niemal ulotne. Chrupią pod zębami jak nienaruszony śnieg pod butami, zostawiając po sobie tylko odrobinę cukru pudru na języku i ochotę na kolejne. Ale właśnie ta delikatność jest największym wyzwaniem. Bo choć przepis wygląda niewinnie, to łatwo zrobić faworki ciężkie, twardawe albo nijakie. Sekret tkwi nie w składnikach, ale w sposobie obchodzenia się z ciastem – i tu zaczyna się cała magia.

Dlaczego tradycyjnie „okłada się” ciasto na faworki wałkiem?

W klasycznych przepisach na faworki znajdziesz informację, że ciasto należy bardzo mocno wybijać wałkiem. Nawet przez 15 czy 20 minut. Po co to wszystko? To właśnie ten proces odpowiada za napowietrzenie faworków. Dzięki temu podczas smażenia rosną, robią się lekkie i nie są twarde.

Chodzi o przerwanie siatki glutenowej. Gdy mąka łączy się z płynami i tłuszczem, zaczyna tworzyć się gluten – białko odpowiedzialne za elastyczność ciasta. W przypadku faworków wcale jej nie chcemy, bo zależy nam na kruchości. 

Problem w tym, że uderzanie ciasta wałkiem jest męczące i nie każdy ma czas. Tutaj z pomocą przychodzi trik, który może na dobre odmienić twoje podejście do tych karnawałowych słodkości. 

Ciasto na faworki bez tłuczenia? To możliwe

Zamiast wałka weź maszynkę do mielenia mięsa. Dokładnie tę samą, której używasz na przykład do pasztetu. Przepuść przez nią ciasto na faworki co najmniej dwa razy. Co się wtedy dzieje?

Po pierwsze, ciasto zostaje dokładnie napowietrzone. Mielenie wciąga do środka powietrze, rozluźnia strukturę, sprawia, że masa staje się bardziej puszysta.

Po drugie, rozrywa się siatka glutenowa, która naturalnie tworzy się w cieście. W efekcie masz masę, która jest zdecydowanie mniej sprężysta, a przez to lepiej się rozwałkowuje i po usmażeniu jest krucha i delikatna.

Jak przygotować ciasto idealne?

Jeśli chcesz, żeby trik z maszynką zadziałał, musisz odpowiednio przygotować ciasto. Kluczem jest dobry balans składników – zbyt twarde będzie ciężko przechodzić przez maszynkę, zbyt miękkie może się rwać i zatykać urządzenie.

Zadbaj o to, żeby:

  • użyć samych żółtek zamiast całych jaj – dzięki nim ciasto jest bardziej elastyczne i mniej wilgotne,
  • dodać odrobinę octu – pomaga w smażeniu, ale też wpływa na strukturę ciasta,
  • nie przesadzać z mąką – jeśli ciasto klei się do rąk, lekko podsypuj, ale nie zagniataj zbyt twardej masy,
  • po zagnieceniu odstaw ciasto na minimum 30 minut, żeby odpoczęło – wtedy gluten nieco zmięknie i mielenie pójdzie łatwiej.

Po odpoczynku, pokrój ciasto na mniejsze kawałki i zmiel je dwukrotnie. Potem rozwałkuj i formuj faworki jak zwykle.

Co jeszcze wpływa na kruchość faworków?

Technika to jedno, ale są jeszcze inne czynniki, które decydują o tym, czy faworki wyjdą kruche, takie jak:

  • Smażenie w odpowiedniej temperaturze – tłuszcz musi być dobrze rozgrzany, najlepiej do ok. 175–180°C
  • Rodzaj tłuszczu – tradycyjnie faworki smaży się na smalcu. Nadaje im to wyjątkowy smak i strukturę. Ale możesz też użyć oleju rzepakowego.
  • Cienkie rozwałkowanie – im cieńsze ciasto, tym lepszy efekt. Po dwukrotnym zmieleniu ciasto powinno być bardzo plastyczne – skorzystaj z tego i rozwałkuj je na grubość ok. 1 mm.

Po smażeniu odsącz faworki na ręczniku papierowym i luźno je rozłóż, zamiast układać jedne na drugich. Niech dobrze odparują i ostygną. Dzięki temu będą naprawdę kruche, a nie wilgotne.