To właśnie pod tą nazwą szpinak znany był przed wiekami. Kiedy pierwszy raz o tym przeczytałam, od razu spojrzałam na niego zupełnie inaczej. Niepozorne zielone listki mają bowiem znacznie ciekawszą historię, niż mogłoby się wydawać. Niektórzy mijają je obojętnie w sklepie, a to wielki błąd.

Dlaczego szpinak nazywany jest "Trawą Persji"?

Drugie imię szpinaku nie jest przypadkowe. Roślina wywodzi się z terenów dawnej Persji, czyli dzisiejszego Iranu. To właśnie stamtąd rozpoczęła swoją wielowiekową podróż.

Do Europy dotarła ponad tysiąc lat temu za sprawą Arabów, którzy około IX wieku przywieźli ją do Hiszpanii. Z Półwyspu Iberyjskiego szpinak szybko trafił do Francji, Włoch i Anglii. Początkowo był prawdziwą ciekawostką kulinarną, ale z czasem zdobywał coraz większą popularność.

Dopiero w XIX wieku, kiedy amerykańscy farmerzy zaczęli uprawiać go na większą skalę, szpinak stał się warzywem powszechnie dostępnym. Dziś można kupić go przez cały rok.

szpinak na patelniGetty/iStock, fermate

Na surowo smakuje zupełnie inaczej

Wiele osób nadal uważa, że szpinak nadaje się wyłącznie do duszenia. Tymczasem młode listki najlepiej smakują właśnie na surowo.

Bardzo często przygotowuję z nich sałatki. Świetnie komponują się z wędzonym łososiem, orzechami włoskimi i lekkim winegretem. Równie dobrze pasują do truskawek, ricotty i prażonych pestek słonecznika. Wystarczy kilka składników, by powstało danie, które wygląda efektownie i smakuje jeszcze lepiej.

Surowy szpinak można także dodać do kanapek, tortilli albo domowych wrapów. Dzięki delikatnym listkom zastępuje sałatę i wnosi znacznie więcej charakteru.

Wystarczy masło i czosnek

Choć bardzo lubię szpinak na surowo, równie chętnie przygotowuję go na ciepło. Mam na to jeden ulubiony sposób.

Na patelni rozpuszczam odrobinę masła, dodaję przeciśnięty przez praskę czosnek, a po chwili wrzucam garść świeżych liści. Szpinak potrzebuje zaledwie kilku minut. Gdy tylko lekko zwiędnie, jest gotowy.

Tak przygotowany świetnie smakuje z makaronem, pieczonym kurczakiem, rybą albo jajkiem sadzonym. Można dodać do niego odrobinę śmietanki i parmezanu, tworząc prosty sos do makaronu.

Najważniejsze jest jednak jedno - nie smażyć go zbyt długo. Wystarczy krótka chwila, by zachował przyjemną strukturę i świeży smak.

Popeye zrobił mu najlepszą reklamę

Trudno mówić o szpinaku, nie wspominając o Popeye'u. To właśnie ten komiksowy marynarz sprawił, że miliony dzieci na całym świecie dowiedziały się o zielonych liściach.

Twórcy kreskówki pokazując bohatera, który po zjedzeniu szpinaku zyskiwał niezwykłą siłę, chcieli zachęcić Amerykanów do częstszego sięgania po to warzywo. Pomysł okazał się na tyle skuteczny, że Popeye do dziś pozostaje jednym z najbardziej rozpoznawalnych ambasadorów szpinaku.

Jeśli do tej pory omijałeś szpinak szerokim łukiem, być może po prostu jadłeś go w niewłaściwej wersji. Zielona papka, którą dawniej nam serwowano, faktycznie skutecznie może zniechęcać... Ale młode, świeże liście mają delikatny smak i świetnie sprawdzają się zarówno w sałatkach, jak i po krótkim podsmażeniu na maśle z czosnkiem.