Zasmażka działa, śmietana też, ale żadna z nich nie jest jedynym wyjściem z nieapetycznej zupowej „kałuży”. Znacznie ciekawszą podpowiedź daje kuchnia Afryki Północnej, w której drobne produkty zbożowe mają swoje stałe miejsce. Jeden z nich świetnie chłonie gorący płyn, więc można dzięki niemu mniej lub bardziej dyskretnie naprawić proporcje w garnku. Przy okazji nie tylko zagęszcza danie, lecz także dodaje mu treści. A najlepsze jest to, że cała operacja zajmuje zaledwie kilka minut.

Kilka łyżek i parę minut to przepis na sukces

Produktem, który doskonale poradzi sobie ze zbyt rzadką zupą, jest kuskus. Nie chodzi jednak o ugotowanie go osobno i dorzucenie do gotowego dania, jak ryżu do pomidorowej. Suchą kaszę należy wsypać bezpośrednio do garnka z gorącą potrawą. Zacznie chłonąć znajdujący się w nim płyn, zwiększy swoją objętość i w ten sposób zagęści całość.

Zacznij od 2–3 płaskich łyżek suchego kuskusu na 1 litr zupy. Wymieszaj, zmniejsz ogień i daj mu kilka minut. Możesz też wyłączyć palnik i przykryć garnek. Nie dosypuj kolejnej porcji od razu, nawet jeśli początkowo nie widzisz dużej różnicy. Kuskus potrzebuje chwili, żeby napęcznieć.

Do tego sposobu najlepiej nadaje się klasyczny, drobny kuskus błyskawiczny. Nie myl go z większym kuskusem perłowym, który potrzebuje dłuższej obróbki cieplnej. Ważne jest również, żeby nie zalewać wcześniej kuskusu wodą. Ma przecież wchłonąć nadmiar płynu właśnie z zupy.

Jeżeli po kilku minutach danie nadal jest zbyt rzadkie, dosyp jeszcze łyżkę. Warto działać stopniowo, ponieważ granica między gęstą zupą a daniem przepełnionym napęczniałym kuskusem jest dość cienka.

Które zupy można zagęścić „po marokańsku”?

Taki patent szczególnie dobrze sprawdza się w zupach pomidorowych, grzybowych, paprykowych i przeróżnych warzywnych, na przykład z kalafiora albo dyni czy marchewki. Kuskus pasuje do ich smaku, a jednocześnie zmienia lekką zupę w bardziej konkretny posiłek. Dobrze łączy się też z przyprawami charakterystycznymi dla kuchni Afryki Północnej, np. kminem rzymskim, kolendrą, papryką lub cynamonem.

Nie traktuj jednak kuskusu jako uniwersalnego zagęstnika. Nie dodawałabym go do rosołu czy innego klarownego bulionu, bo całkowicie zmieni charakter dania. Niekoniecznie pasuje również do tradycyjnego żurku, barszczu czerwonego czy ogórkowej.

Idealnie odegra swoją rolę w zupie krem. Jeśli po zmiksowaniu dyni, marchewki, cukinii lub papryki potrawa wciąż jest zbyt wodnista, możesz wsypać trochę kuskusu. Poczekaj, aż napęcznieje, a następnie ponownie użyj blendera. Ziarenka praktycznie znikną, a krem stanie się wyraźnie gęstszy.

Dlaczego ten patent działa?

Kuskus działa inaczej niż mąka. Nie tworzy klasycznej zawiesiny, lecz przede wszystkim wchłania część płynu znajdującego się w garnku. Pęczniejąc, zwiększa swoją objętość. Dzięki temu w zupie jest proporcjonalnie mniej wolnego wywaru, a więcej stałych składników.

Ma to dodatkową zaletę. Podczas odparowywania zupy ubywa wody, więc jej smak staje się bardziej skoncentrowany. Jeżeli danie było już dobrze posolone, po dłuższym gotowaniu może stać się za słone. Przy dodaniu kuskusu nie musisz redukować płynu, dlatego łatwiej zachować dotychczasowy smak.

Trzeba jednak pamiętać, że kuskus jest produktem pszennym, więc zawiera gluten. Jeśli gotujesz dla osoby, która musi go unikać, wybierz inną metodę. Zupę możesz wtedy zagęścić na przykład przez zmiksowanie części znajdujących się w niej ziemniaków, fasoli albo ciecierzycy.