Egzotycznie brzmiąca nazwa może początkowo zniechęcać, zwłaszcza jeśli nie wiesz, co zrobić z zawartością niewielkiego opakowania. Tymczasem te grzyby są bardzo wdzięcznym składnikiem i nie wymagają znajomości skomplikowanych azjatyckich technik gotowania. Możesz potraktować je podobnie jak pieczarki, choć pod względem smaku i konsystencji mają do zaoferowania znacznie więcej.
Grzyby shimeji – co to jest?
Grzyby shimeji kojarzone są przede wszystkim z kuchnią japońską i szerzej – wschodnioazjatycką. Pod nazwą „shimeji” kryje się jednak nie jeden konkretny gatunek, lecz kilka różnych jadalnych grzybów. W polskich sklepach najczęściej spotkasz grzyby należące do rodzaju Hypsizygus, sprzedawane jako buna-shimeji oraz bunapi-shimeji.
Rozpoznasz je bez większego problemu. Rosną w zwartych kępkach, mają stosunkowo długie, jasne trzony i niewielkie, zaokrąglone kapelusze. Buna-shimeji ma kapelusze w odcieniach brązu i szarości, natomiast bunapi-shimeji jest kremowobiały. Ta druga odmiana jest hodowlaną, jasną formą brązowych shimeji.
Shimeji, które znajdziesz w sklepach, nie rosną w lasach Polsce, są produktem pochodzącym z kontrolowanych upraw. Bez większego trudu możesz natknąć się na nie w supermarketach i dyskontach, między innymi w Biedronce czy Lidlu. W zależności od sklepu, szukaj ich w dziale z warzywami lub w chłodni ze świeżymi grzybami.
Fot. Getty/iStock, oliakolvitz
Jak smakują grzyby shimeji?
To właśnie smak jest najlepszym argumentem za tym, żeby przynajmniej raz wrzucić opakowanie shimeji do koszyka. Jeśli pieczarki wydają ci się nieco mdłe, możesz być pozytywnie zaskoczony. Shimeji mają wyraźniejszy, głęboki, lekko orzechowy i wyraźnie grzybowy smak z charakterystyczną nutą umami.
Równie ważna jest ich konsystencja. Po krótkiej obróbce termicznej nie robią się miękkie i wodniste tak szybko jak pieczarki. Pozostają jędrne i lekko sprężyste, dzięki czemu znakomicie sprawdzają się w potrawach smażonych na dużym ogniu. Małe kapelusze przyjemnie kontrastują też z nieco bardziej chrupiącymi trzonkami.
Surowe shimeji mogą mieć nieprzyjemną, gorzkawą nutę. Najlepiej smakują po ugotowaniu, usmażeniu lub upieczeniu – pod wpływem temperatury gorycz ustępuje, a na pierwszy plan wychodzi przyjemny smak umami.
Jak przyrządzić i do czego dodać grzyby shimeji?
Przygotowanie shimeji jest prostsze, niż sugeruje ich egzotyczna nazwa. Grzyby sprzedawane są zwykle w całej kępce. Na jej dole znajduje się zbita podstawa, z której wyrastają trzony. Odetnij ją nożem, a następnie delikatnie rozdziel poszczególne grzybki palcami.
Jeżeli są czyste, nie musisz długo moczyć ich w wodzie. Usuń ewentualne zabrudzenia, a jeśli je płuczesz, zrób to szybko i dobrze osusz przed smażeniem. Nadmiar wody sprawi, że zamiast ładnie się przyrumienić, zaczną dusić się na patelni.
Najprostszym sposobem jest wrzucenie ich na mocno rozgrzaną patelnię z odrobiną oleju. Smaż przez kilka minut, aż zmiękną i lekko się zarumienią. Pod koniec możesz dodać masło, czosnek, pieprz oraz odrobinę sosu sojowego. Tak przygotowane shimeji możesz podać nawet na grzance albo jako dodatek do ziemniaków.
Jeżeli masz ochotę na bardziej azjatyckie smaki, połącz je z imbirem, czosnkiem, szczypiorkiem, sezamem i sosem sojowym. Świetnie pasują do makaronu udon i ramen, ryżu oraz smażonych warzyw. Możesz dorzucić je do bulionu, zupy miso albo ramenu. Dobrze łączą się także z tofu, kurczakiem, wieprzowiną i wołowiną.
Nie musisz jednak zamykać shimeji wyłącznie w kuchni azjatyckiej. Potraktuj je jak ciekawszego kuzyna pieczarki. Usmażone na maśle możesz dodać do jajecznicy lub omletu, podać z kaszą, wykorzystać w sosie śmietanowym albo dorzucić do risotta. Bardzo dobrze komponują się z cebulą, czosnkiem, natką pietruszki oraz tymiankiem. Dzięki temu łatwo połączysz egzotyczny produkt ze smakami, które dobrze znasz z polskiej kuchni.
Makaron z shimeji w 15 minut
Mój ulubiony przepis z tymi grzybami jest zarazem jednym z najprostszych. Na patelni podsmażam shimeji z cebulą i czosnkiem. Dodaję łyżkę sosu sojowego, niewielką ilość wody z gotowania makaronu oraz kawałek masła. Następnie wrzucam ugotowany makaron – może to być azjatycki udon, ale równie dobrze zwykłe spaghetti. Całość energicznie mieszam i posypuję szczypiorkiem. Ponieważ lubię ostrzejsze potrawy, dodaję na koniec płatki chili.
Sos z grzybów shimeji
Możesz też pójść w zupełnie inną stronę. Podsmaż shimeji na maśle, dodaj cebulę, zalej niewielką ilością śmietanki i dopraw pieprzem oraz tymiankiem. Otrzymasz prosty sos grzybowy pasujący do makaronu, klusek, placków ziemniaczanych albo mięsa. To dobry sposób, żeby oswoić shimeji, jeśli azjatyckie przyprawy nie należą jeszcze do stałych mieszkańców twojej kuchennej szafki.


Obserwuj nas na Google














