Na co dzień lubię testować różne kawowe nowości. Najczęściej sięgam po klasyczne espresso albo cappuccino, ale kiedy robi się cieplej, coraz częściej mam ochotę na coś chłodnego. Ostatnio podczas zakupów w Biedronce zauważyłam niewielką butelkę tuż przy kasach. Opakowanie wyglądało znajomo, ale najbardziej zaciekawił mnie napis informujący o wersji bez dodatku cukru.
Postanowiłam wrzucić ją do koszyka. Cena była znacznie niższa niż w kawiarni, więc uznałam, że warto sprawdzić, czy taki gotowy napój rzeczywiście może konkurować z kawą przygotowywaną przez baristów. Już po pierwszym łyku wiedziałam, że to był bardzo dobry zakup.
Frappuccino ze Starbucksa, czyli kultowa kawa w butelce
Produktem, który przykuł moją uwagę, było frappuccino ze Starbucksa w wersji karmelowej bez dodatku cukru. To gotowy napój kawowy sprzedawany w charakterystycznej szklanej butelce, który wystarczy schłodzić i otworzyć.
Popularność tego produktu nie jest przypadkowa. Marka Starbucks od lat kojarzy się z kawowymi napojami o deserowym charakterze. Wiele osób odwiedza kawiarnie właśnie po to, by napić się czegoś słodkiego, kremowego i przyjemnie kawowego. Butelkowane frappuccino pozwala uzyskać podobne doświadczenie bez konieczności odwiedzania lokalu.
Redakcja MojeGotowanie.pl
Największą zaletą jest wygoda. Nie trzeba czekać w kolejce, składać zamówienia ani zastanawiać się nad dodatkami. Napój jest gotowy do wypicia od razu. Wystarczy odkręcić zakrętkę i można cieszyć się kawową chwilą przyjemności w domu, pracy czy podczas podróży.
Właśnie dlatego uważam, że tytułowe stwierdzenie o zakupie „za grosze” jest w pełni uzasadnione. Za ułamek ceny, którą często zostawiamy w modnych kawiarniach, dostajemy produkt bardzo mocno nawiązujący do doświadczenia znanego ze Starbucksa. Za tę kawę zapłaciłam 6,99 zł, podczas gdy frappuccino w Starbucksie kosztuje ok. 20 paru złotych.
Jak smakuje frappuccino ze Starbucksa?
Smak był dla mnie największym zaskoczeniem. Spodziewałam się czegoś przeciętnego, tymczasem otrzymałam napój, który naprawdę przypomina kawę kupowaną w kawiarni.
Na pierwszy plan wysuwają się delikatne nuty karmelu. Nie są przesadnie intensywne ani sztuczne. Nadają kawie przyjemnej słodyczy i sprawiają, że napój bardziej przypomina deser niż klasyczną czarną kawę.
Jednocześnie wyraźnie wyczuwalny jest smak kawy. Nie jest dominujący ani gorzki, dzięki czemu produkt może przypaść do gustu również osobom, które na co dzień nie przepadają za bardzo mocnym espresso.
Bardzo spodobała mi się także kremowa konsystencja. Napój jest gładki, aksamitny i przyjemnie otula podniebienie. Najlepiej smakuje mocno schłodzony. Wtedy karmelowe nuty stają się jeszcze bardziej odświeżające.
Wersja, którą piłam, była oznaczona jako bez dodatku cukru, choć jak wyczytałam w domu zawiera substancje słodzące. Dzięki temu smak okazał się bardziej zbalansowany niż w wielu podobnych produktach dostępnych na rynku. Nie miałam wrażenia picia przesłodzonego deseru. Zamiast tego dostałam harmonijne połączenie mleka, kawy i karmelu.
Co to jest frappuccino i czym różni się od zwykłej kawy mrożonej?
Choć wiele osób używa tych nazw zamiennie, frappuccino i klasyczna kawa mrożona to nie to samo. Frappuccino to napój spopularyzowany przez sieć Starbucks, który łączy kawę z mlekiem oraz dodatkami nadającymi mu deserowy charakter. Często występuje w smakowych wariantach, takich jak karmel, wanilia czy czekolada.
Klasyczna kawa mrożona jest znacznie prostsza. Najczęściej powstaje z zaparzonej kawy schłodzonej i podanej z kostkami lodu. Czasami dodaje się do niej mleko lub syrop smakowy, ale główną rolę nadal odgrywa sam smak kawy.
Frappuccino wyróżnia się natomiast bardziej kremową konsystencją i łagodniejszym smakien. To napój, który znajduje się gdzieś pomiędzy kawą a deserem. Dzięki dodatkowi mleka i aromatów jest delikatniejszy, bardziej aksamitny i łatwiejszy w odbiorze dla osób, które nie przepadają za intensywną goryczką espresso.

















