Gruszki zwykle kupuję bez większego zastanowienia. Konferencje znam niemal na pamięć, a na klapsy czekam latem, bo kojarzą mi się z owocami jedzonymi prosto z drzewa. Tym razem w Biedronce moją uwagę zwróciły jednak niewielkie owoce o rumianej skórce. Wyglądały trochę tak, jakby ktoś skrzyżował klasyczną gruszkę z wyjątkowo dorodnym jabłkiem.

Najważniejsza okazała się jednak konsystencja. Nie przepadam za gruszkami, które po osiągnięciu dojrzałości robią się mączyste i rozpadają pod nożem. Tutaj dostałam coś zupełnie innego: wyraźne chrupnięcie, sporo soku i słodycz, która nie przytłacza. Taka gruszka aż prosi się, żeby wykorzystać ją nie tylko do deseru.

Co to za gruszka QTee?

Mowa o gruszce QTee, znanej również jako Celina. Powstała ze skrzyżowania odmian Williams i Broket July. Jej znakiem rozpoznawczym jest charakterystyczny czerwony rumieniec na zielono-żółtej skórce. QTee jest też mniejsza i bardziej krągła niż długa, smukła konferencja.

Dla mnie ciekawszy od wyglądu jest jednak jej miąższ. QTee można jeść, kiedy nadal pozostaje lekko twarda. Wtedy przyjemnie chrupie, ale jednocześnie jest soczysta i słodka. Jeżeli poleży dłużej w temperaturze pokojowej, staje się bardziej miękka.

I właśnie tutaj widzę jej największą przewagę w kuchni. Konferencję często kupuję twardą, czekam na odpowiedni moment, a później nagle okazuje się, że trzeba zjeść ją natychmiast. QTee dobrze smakuje także wtedy, kiedy jest jeszcze jędrna.

QTee jest odmianą letnią, a jej europejski sezon przypada mniej więcej od połowy sierpnia do końca listopada. Za 1 kg w Biedronce zapłacisz ok. 10 zł.

Redakcja MojeGotowanie.pl

QTee zamiast konferencji. Różnicę czuć przy pierwszym kęsie

Jeśli lubisz bardzo miękkie gruszki, ociekające sokiem po osiągnięciu pełnej dojrzałości, konferencja nadal może być twoim numerem jeden. QTee gra trochę w innej kategorii. Jej mocną stroną jest połączenie soczystości z jędrnością.

To szczególnie ważne, gdy chcesz wykorzystać gruszkę w daniu, w którym kawałki powinny zachować strukturę. Do sałatki nie chcę owocu, który po wymieszaniu z dressingiem zamieni się w miękką masę. Do deski serów również wolę plaster, który mogę wziąć w palce. QTee świetnie pasuje do takich zastosowań.

Pokrój ją w cienkie łódeczki i podaj z serem pleśniowym, camembertem albo dojrzewającym cheddarem. Dodaj kilka orzechów włoskich i odrobinę miodu. To jedna z tych przekąsek, które wyglądają na bardziej pracochłonne, niż są w rzeczywistości.

Ja najbardziej lubię połączenie gruszki z serem kozim, rukolą i prażonymi orzechami. Do tego prosty sos z oliwy, musztardy i odrobiny miodu. Słodycz owocu świetnie kontrastuje z ostrzejszym serem i lekko gorzkawą rukolą.

Gruszki QTee do sałatek i na kanapki

Pierwszą QTee radzę zjeść bez niczego. Dopiero wtedy wiadomo, z czym ma się do czynienia. Następne możesz już potraktować bardziej kulinarnie.

  • Do deski serów - pokrój gruszkę w cienkie plasterki i zestaw z gorgonzolą, kozim serem lub camembertem.
  • Do sałatki - połącz z rukolą, fetą, orzechami i winegretem.
  • Na grzance - posmaruj pieczywo ricottą, dodaj plasterki gruszki, miód i posiekane pistacje.
  • Do owsianki - pokrój ją w kostkę i wrzuć na sam koniec, żeby zachowała chrupkość.
  • Do pieczonego mięsa - podsmaż ćwiartki na maśle i podaj do kaczki albo wieprzowiny.
  • Do deseru - skarmelizuj kawałki na patelni z masłem, brązowym cukrem i szczyptą cynamonu.
  • Do kanapki - połącz cienkie plastry z szynką dojrzewającą i miękkim serem.

Mnie najbardziej przekonuje wersja z patelni. Przekrój gruszkę na ćwiartki, usuń środek i wrzuć na rozgrzane masło. Smaż krótko, tylko do lekkiego zrumienienia. Dodaj łyżeczkę miodu i odrobinę tymianku. Podaj na grzance z gorgonzolą. Masz przekąskę, którą da się przygotować w kilka minut, a smakuje jak coś zamówionego w dobrej winiarni.

Jak wybierać i przechowywać QTee?

Nie czekaj, aż QTee zrobi się zupełnie miękka. To ważne, szczególnie jeśli przy innych gruszkach masz zwyczaj sprawdzania palcem, czy owoc już mocno ustępuje pod naciskiem. Tę odmianę można jeść jeszcze lekko twardą. Wtedy właśnie ma bardzo przyjemną, jędrną strukturę.

Jeżeli kupisz twardsze sztuki, zostaw je na krótko w temperaturze pokojowej. Gdy osiągną konsystencję, którą lubisz, przełóż je do lodówki. Chłodna QTee smakuje mi szczególnie dobrze pokrojona w cienkie plasterki.

Nie przejmuj się też nierównym rumieńcem. Jedna sztuka może być mocno czerwona, druga bardziej zielono-żółta. Takie różnice w wybarwieniu są dla tej odmiany naturalne.