Kremy pistacjowe zrobiły w ostatnich miesiącach sporą karierę, a wszystko za sprawą viralowej czekolady dubajskiej. Dziś produkt ten trafia jednak już nie tylko do chrupiącego nadzienia z ciastem kataifi, ale także do naleśników, gofrów, owsianek, kremów i domowych deserów. Sama bardzo lubię pistacjowy smak, dlatego kiedy w Biedronce zauważyłam słoiczek w wersji bez cukru, od razu wylądował w moim koszyku. Chciałam sprawdzić, czy nie będzie przypadkiem mdły i już po pierwszej łyżeczce byłam zaskoczona.
Pasta pistacjowa bez dodatku cukru z Biedronki
Uwielbiam pistacje i testowałam już różne kremy pistacjowe, a ten marki Gustobello kojarzyłam od dawna z Biedronkowych półek. Ostatnio podczas zakupów wpadł jednak mi w oko podobny słoiczek, ale z niebieską wstawką i dopiskiem "0% dodatku cukrów". Pozstanowiłam przetestować tę nową wersję i od razu wrzuciłam słoiczek do kozyka.
Niedługo po rozpakowaniu zakupów w domu postanowiłam zanurzyć w nim łyżeczkę i już pierwszym spróbowaniu byłam pozytywnie zaskoczona. Okazało się, że pasta jest dokładnie taka, jak powinna - gładka, kremowa i mocno orzechowa z lekko słoną nutą. Nie odniosłam też wrażenia, że czegoś jej brakuje w porównaniu z klasycznymi mocno słodzonymi kremami.

Fot. materiały redakcyjne mojegotowanie.pl
Krem pistacjowy Gustobello bez dodatku cukru - skład
Na początek warto zwrócić uwagę na określenie „bez dodatku cukru” i nie należy mylić go z informacją „bez cukru”. Pierwsze oznacza, że podczas produkcji nie dodano do produktu cukrów jako składników słodzących. Produkt może jednak zawierać cukry występujące naturalnie w wykorzystanych surowcach.
Dlatego właśnie zawsze staram się zerknąć na wartości odżywcze, a tutaj w 100 g produktu znajduje się 563 kcal, 14 g białka, 45 g tłuszczu oraz 31 g węglowodanów. A jeśli chodzi o skład to na pierwszym miejscu mamy 45 procent pistacji. Pozostałe składniki to izomalt, tłuszcze roślinne (olej słonecznikowy i kakaowy), odtłuszczone mleko w proszku oraz lecytyny słonecznikowe.
Jak wykorzystać krem pistacjowy bez dodatku cukru?
Najprostszy sposób to oczywiście posmarowanie nim naleśników albo gofrów, ale ja znacznie częściej traktuję tę pastę jako dodatek. Łyżkę mieszam z jogurtem naturalnym lub skyrem, dokładam maliny i kilka posiekanych pistacji. W kilka minut mam deser, który wygląda znacznie bardziej odświętnie, niż wskazywałby na to nakład pracy.
Krem świetnie pasuje również do owsianki, kaszy manny czy puddingu chia. Można dodać go do sernika na zimno i różnego rodzaju kremów na bazie bitej śmietany czy mascarpone, których używasię do przekładania ciast i tortów.
Trzeba tylko pamiętać, że krem pistacjowy jest dość intensywny, dlatego nie trzeba używać go dużo. Ja traktuję więc ten krem właśnie jako dodatek, a nie coś, co wyjada się łyżką prosto ze słoika.


Obserwuj nas na Google














