To jedno z tych dań, które budzą skrajne emocje. Albo pokochasz od pierwszej łyżki, albo więcej nie podejdziesz. W Japonii to codzienny element śniadania, obok ryżu i miso. Tam dzieci jedzą je od małego, a dorośli chwalą za głęboki, umami smak. W Polsce? Jeśli spotkasz je w sklepie, raczej w dziale z „dziwactwami”. Ale to właśnie ono robi ostatnio furorę wśród foodies, ciekawych świata, otwartych na nowe tekstury i smaki.

Czym właściwie jest natto i skąd się wzięło?

Natto to sfermentowane ziarna soi. Brzmi niepozornie, ale sekret tkwi w fermentacji. Ziarna gotuje się, a potem poddaje działaniu specjalnych bakterii Bacillus subtilis natto. W efekcie powstaje produkt, który ciągnie się niczym rozciągliwy ser, a po wymieszaniu tworzy charakterystyczną, lepką pianę przypominającą pajęczą sieć.

Pochodzi z Japonii i ma tam ponad tysiącletnią historię. Według legendy, natto odkryto przypadkiem. Gotowaną soję zapakowano w słomiane worki i pozostawiono na słońcu. Gdy po kilku dniach je otwarto, soja była sfermentowana, ale miała zaskakująco dobry smak. Dziś produkcja natto jest kontrolowana, ale proces fermentacji pozostał praktycznie taki sam.

W Japonii to klasyka śniadania. Natto trafia na gorący ryż, często z dodatkiem surowego jajka, posiekanego szczypiorku, sosu sojowego i musztardy. Dla wielu to danie, które daje energię na cały dzień. W niektórych regionach Japonii dodaje się je też do zup, omletów, a nawet sushi.

Adobe Stock, Paylessimages

Jak smakuje natto?

To jeden z tych produktów, których nie da się pomylić z niczym innym. Pachnie intensywnie, wielu porównuje zapach do starego sera, amoniaku albo... starych skarpetek. Ale smak to zupełnie inna historia. Natto jest lekko orzechowe, słonawe, fermentowane, z wyraźną nutą umami. Ma też w sobie coś z kiszonej kapusty, pewną kwaśność i głębię, którą trudno opisać, ale łatwo zapamiętać.

Konsystencja natto to temat sam w sobie. Po wymieszaniu zaczyna się „ciągnąć”, zostawiając długie nitki. To może być bariera dla wielu osób, które nie są przyzwyczajone do tego typu tekstur. Jeśli jednak przymkniesz oko na wygląd, możesz odkryć smak, który wciąga.

Najbliżej mu chyba do polskich kiszonek, ogórków albo kapusty, jeśli chodzi o smak. Pod względem zapachu i fermentacji przypomina nieco oscypek przechowywany zbyt długo albo śledzia w occie. Konsystencja? Tu trudno o porównanie. Może nieco jak topiony ser, ale bardziej lepki.

Czy w Polsce można kupić natto?

Tak, choć nie wszędzie. Najłatwiej szukać w większych miastach, w sklepach azjatyckich. Natto zwykle sprzedawane jest w małych styropianowych pudełkach, zamrożone lub schłodzone. W środku znajdziesz też mini saszetki z sosem sojowym i musztardą karashi, to klasyczne dodatki w Japonii.

Jeśli chcesz spróbować natto, warto najpierw kupić jedno opakowanie i przetestować sam smak. Najlepiej smakuje świeżo po otwarciu, po dokładnym wymieszaniu. Możesz też spróbować przygotować je samodzielnie w domu, potrzebujesz do tego tylko gotowanej soi i kultury bakterii (np. z gotowego natto). Proces fermentacji trwa zwykle 24 godziny w cieple, a potem natto dojrzewa jeszcze kilka dni w lodówce.