Pamiętam kuchnię mojej babci z czasów PRL. Na stole cerata w kwiaty, w tle radio, a na kuchence bulgoczący garnek z gulaszem. Babcia nie miała dostępu do wymyślnych przypraw. W sklepach wybór był skromny. A jednak jej kotlety smakowały inaczej niż wszystkie. Kiedyś podpatrzyłam, jak do mięsa dosypuje zielonkawy proszek z małej torebki. „To taka mieszanka, zawsze warto mieć pod ręką”, powiedziała. W tamtych czasach ratowała smak wędlin, podkręcała farsz do pierogów i sprawiała, że nawet zwykła zupa ziemniaczana nabierała charakteru. Dziś ta sama mieszanka leży na półce między solą a papryką. To pieprz ziołowy.
Co to jest pieprz ziołowy?
Pieprz ziołowy to gotowa mieszanka suszonych ziół i przypraw, która wbrew nazwie nie jest jednym rodzajem pieprzu. Najczęściej w składzie znajdziesz majeranek, kolendrę, kminek, cząber, liść laurowy, paprykę, gorczycę, a czasem też odrobinę pieprzu czarnego. Proporcje zależą od producenta, dlatego smak może się delikatnie różnić. To przyprawa typowo kuchenna, stworzona z myślą o mięsach, sosach i daniach jednogarnkowych. W PRL była sposobem na szybkie i tanie doprawienie obiadu, bez sięgania po kilka osobnych torebek ziół.
Jak smakuje pieprz ziołowy?
Smak jest złożony, ale nie ostry. Czuć w nim wyraźną nutę majeranku, lekką korzenność kolendry i charakterystyczny aromat kminku. Ma delikatną goryczkę i ziołową świeżość, która dobrze łączy się z mięsem i kapustą. Nie szczypie tak jak czarny pieprz, raczej otula danie i pogłębia jego smak. To przyprawa, która nie dominuje, tylko podkręca to, co już masz na talerzu.
Jedną z największych zalet tej przyprawy jest jej cena. W czasach PRL była dostępna i tania, dlatego gościła w niemal każdym domu. Dziś sytuacja wygląda podobnie. W Lidlu, Biedronce czy osiedlowym sklepie kupisz małą torebkę za kilka złotych. To jeden z tańszych sposobów na podkręcenie smaku potrawy.
Do czego dodać pieprz ziołowy?
Pieprz ziołowy ma lekko ziołowy, korzenny smak. Jest łagodniejszy niż czarny pieprz, ale bardziej złożony. Czuć w nim nutę majeranku, delikatną goryczkę kolendry i charakterystyczny aromat kminku. Dzięki temu pasuje do wielu tradycyjnych potraw. Możesz używać go na kilka sposobów:
- dodaj do mielonego mięsa na kotlety, pulpety i klopsy
- wsyp do gulaszu wołowego lub wieprzowego na etapie duszenia
- dopraw nim bigos i kapustę zasmażaną
- dodaj do farszu na pierogi z mięsem lub kapustą i grzybami
- posyp nim ziemniaki przed pieczeniem w piekarniku
- wymieszaj z oliwą i natrzyj karkówkę lub żeberka przed pieczeniem
- dosyp do domowego pasztetu lub pasty kanapkowej z fasoli
- użyj jako przyprawy do zup, zwłaszcza grochówki i krupniku
Ja najczęściej dodaję go do kotletów mielonych. Wystarczy jedna łyżeczka na pół kilograma mięsa, żeby smak stał się pełniejszy. Lubię też posypać nim podsmażaną cebulę do jajecznicy. To mały detal, ale robi różnicę. Pamiętaj, żeby nie przesadzić. To mieszanka kilku intensywnych ziół. Lepiej dodać mniej i w razie potrzeby dosypać więcej pod koniec gotowania. Dzięki temu zachowasz kontrolę nad smakiem i nie zdominuje całego dania.
















