Zimą częściej szukam w kuchni czegoś konkretnego, co rozgrzeje i nasyci na dłużej. Ale nie zawsze mam ochotę na ciężkie, tłuste dania, po których człowiek tylko marzy o drzemce. Dlatego coraz częściej sięgam po mięso, które daje głęboki smak i sytość, ale bez całego tego balastu. Ostatnio trafiłam na kawałek, który idealnie wpisuje się w te potrzeby – trochę zapomniany, trochę niedoceniany, a jednak wyjątkowy. I co najważniejsze: pasuje zarówno do codziennego obiadu, jak i do gotowania „na zapas”.
Dlaczego warto zainteresować się tym mięsem?
Golonka z indyka to kawałek, który nadal wielu osobom umyka przy sklepowej ladzie. A szkoda, bo to jedno z bardziej niedocenionych mięs. Mowa tu o dolnej części nogi – tuż pod udźcem, a nad stawem skokowym. Mięso jest tam ciemniejsze, bardziej zwarte i aromatyczne niż pierś, ale znacznie mniej tłuste niż klasyczna wieprzowa golonka.
Jeśli kojarzysz wieprzową golonkę z PRL-owskich biesiad – z tłuszczem, chrzanem i bursztynowym napojem – to indycza wersja jest jej mniej popularnym kuzynem. Nadal zawiera dużo kolagenu, ale jest lżejsza, a porcje są mniejsze, więc wygodniejsze do obróbki i serwowania.
Co ważne: golonka z indyka to mięso „pracujące”, więc przyrządzona szybko może być twarda. Trzeba dać jej czas i cierpliwość. W zamian odwdzięczy się smakiem, który świetnie pasuje do rozgrzewającej domowej kuchni.
Ideał do wywaru pełnego kolagenu
Jeśli robisz w domu rosół, bulion warzywny albo długo gotowany wywar, golonka z indyka może iść w parze z innymi mięsami, kośćmi i tuszkami. Ma w sobie dużo tkanki łącznej, która podczas gotowania się rozpada i daje naturalną, lekko galaretowatą konsystencję.
To właśnie dlatego ten kawałek świetnie nadaje się do zup i sosów. Wprowadza do nich głębię smaku, a przy okazji jest źródłem kolagenu. Wywar z dodatkiem golonki z indyka sprawdzi się świetnie jako baza do domowej zupy pho, ramenów, krupników, a nawet do bigosu, jeśli chcesz dodać mu wyrazistości bez tłustszych kawałków.
Warto też pamiętać: golonka z indyka nie jest droga. To oznacza, że możesz spokojnie wrzucić ją do garnka z innymi składnikami, nie myśląc, że marnujesz drogie mięso. Po ugotowaniu możesz oddzielić je od kości i dodać do kaszy, naleśników na krokiety albo zrobić pastę kanapkową.
Jak można przygotować golonkę z indyka?
Golonka z indyka wymaga trochę więcej czasu, ale nie jest trudna w przygotowaniu. Masz kilka sprawdzonych opcji:
- Duszenie – wrzuć mięso na podsmażoną cebulę z czosnkiem, dodaj trochę bulionu i duś pod przykryciem 1,5–2 godziny. Dorzuć zioła, np. liść laurowy, ziele angielskie, majeranek.
- Pieczenie – marynuj golonkę przez kilka godzin (np. w mieszance musztardy, miodu, czosnku i oliwy), a potem piecz w naczyniu żaroodpornym ok. 2 godziny w 180 stopniach. Skórka będzie chrupiąca, a mięso miękkie.
- Gotowanie – idealne do zup i wywarów. Gotuj ok. 2–3 godziny na małym ogniu z warzywami. Po ugotowaniu mięso możesz użyć do farszu albo dodać do sałatki.
- W wolnowarze – jeśli masz, to naprawdę polecam. 6–8 godzin na „low” i otrzymujesz mięso, które rozpada się przy dotknięciu widelca.
Nie bój się przypraw – indycza golonka lubi mocne smaki: czosnek, paprykę, rozmaryn, tymianek. Można też dodać trochę soku z cytryny albo musztardy dla przełamania.
Fot. Adobe Stock, Sławomir Fajer
Gdzie ją kupić i ile kosztuje?
Aktualnie najlepsza okazja to Lidl, gdzie od 26 do 28 stycznia golonka z indyka (marki Rzeźnik) kosztuje tylko 12,99 zł za kg zamiast 16,99 zł. To aż 23% taniej. Warto skorzystać, bo promocja jest ograniczona do 3 kg na paragon, a taki kawałek spokojnie zmieścisz w zamrażarce i zużyjesz przez najbliższe tygodnie. Nie potrzebujesz karty, aplikacji ani kuponu.
Fot. Lidl.pl

















