Włoskie słodkości kojarzą się przede wszystkim z tiramisu, panna cottą czy cannoli. Jest jednak jeszcze jeden przysmak, który szczególnie lubię za jego prostotę. Nie ma kremu, polewy ani wymyślnych dekoracji. Zamiast tego są solidna porcja migdałów i charakterystyczne chrupnięcie. Co ciekawe, pierwszy kęs może być zaskoczeniem. Te ciastka są znacznie twardsze od kruchych herbatników, do których jesteś przyzwyczajony. I właśnie takie mają być. Sekret kryje się w sposobie pieczenia i podawania.

Cantuccini to włoskie ciasteczka pieczone dwa razy

Mowa o cantuccini, czyli podłużnych, chrupiących ciasteczkach z migdałami. Są mocno związane z Toskanią, a szczególnie z okolicami Prato. Możesz spotkać również nazwę cantucci. W sklepach w Polsce pojawiają się w różnych wersjach (z pistacjami, orzechami, żurawiną, rodzynkami, czekoladą czy skórką pomarańczową, czasem jedna część ciastka jest dodatkowo zanurzona w czekoladzie) między innymi podczas tygodni włoskich. Warto zaglądać na półki Lidla czy Biedronki, choć dostępność konkretnych produktów i smaków może się zmieniać.

Najciekawszy jest sposób przygotowania cantuccini. Najpierw z ciasta formuje się podłużne wałki przypominające niewielkie bochenki. Trafiają do piekarnika i dopiero po pierwszym pieczeniu są krojone ukośnie na plastry. Następnie kawałki ponownie lądują w piekarniku. Drugie pieczenie je dosusza i sprawia, że stają się bardzo chrupiące.

Gdy pierwszy raz jadłam cantuccini, odruchowo potraktowałam je jak zwykłe ciastko do kawy. Szybko okazało się, że zdecydowanie lepiej smakują po zanurzeniu w napoju. Ich twardość nie jest wadą ani oznaką, że ciastka są stare. To ich najważniejsza cecha.

Klasyczne cantuccini zawierają całe lub grubo posiekane migdały. Możesz jednak trafić również na warianty z pistacjami, czekoladą, suszonymi owocami czy skórką pomarańczową. Jeśli próbujesz ich po raz pierwszy, zaczęłabym od najprostszej wersji migdałowej.

Adobe Stock, kuvona

Cantuccini a biscotti. Czy to jest to samo?

Przy włoskich ciasteczkach łatwo pogubić się w nazwach. Na opakowaniu możesz zobaczyć napis cantuccini, cantucci albo po prostu biscotti. Nie zawsze oznaczają dokładnie to samo.

Słowo biscotti jest we Włoszech szerokim określeniem ciastek. To liczba mnoga od słowa biscotto. Poza Włochami nazwa „biscotti” zaczęła być natomiast powszechnie używana właśnie w odniesieniu do podłużnych, dwukrotnie pieczonych włoskich ciasteczek.

Dlatego gdy w polskiej kawiarni zobaczysz „biscotti z migdałami”, najprawdopodobniej dostaniesz coś bardzo podobnego do cantuccini. We Włoszech samo słowo biscotti nie musi jednak oznaczać wyłącznie tego konkretnego wypieku.

Z czym jeść cantuccini?

Cantuccini możesz oczywiście chrupać bez żadnych dodatków, ale ich konsystencja wręcz zachęca do maczania. Na co dzień najlepiej podać je do kawy. Pasują do espresso, cappuccino czy zwykłej czarnej kawy. Ja szczególnie lubię zanurzyć cantuccini na sekundę lub dwie w gorącym napoju. Brzegi miękną, ale środek pozostaje chrupiący.

Możesz podać je także:

  • do espresso lub cappuccino,
  • do herbaty,
  • z gorącym kakao,
  • obok lodów waniliowych,
  • z mascarpone,
  • jako dodatek do deseru w pucharku,
  • pokruszone na wierzchu kremowego deseru.

Jeżeli zostało ci kilka ciasteczek, spróbuj pokruszyć je i wykorzystać podobnie jak herbatniki. Taka migdałowa posypka dobrze sprawdza się przy lodach, kremach i deserach z owocami.

Jak zrobić cantuccini w domu?

Domowe cantuccini wyglądają efektownie, ale nie wymagają cukierniczych umiejętności.

  1. Przygotuj około 250 g mąki, 150 g cukru, 2 jajka, 150 g migdałów i 1 łyżeczkę proszku do pieczenia. Dodaj wanilię albo skórkę otartą z pomarańczy. Ta ostatnia wersja jest jedną z moich ulubionych, bo cytrusowy aromat świetnie pasuje do migdałów.
  2. Wymieszaj składniki i zagnieć zwarte, lekko klejące ciasto. Dodaj migdały. Uformuj dwa podłużne wałki i ułóż na blasze z papierem do pieczenia. Piecz około 20-25 minut w 180 stopniach C, aż lekko się zezłocą.
  3. Wyjmij wałki i zostaw na kilka minut. Następnie ostrym nożem pokrój je ukośnie na plastry o grubości około 1,5-2 cm. Ułóż ciastka ponownie na blasze i piecz jeszcze około 10-15 minut. W połowie możesz je obrócić, żeby równomiernie się wysuszyły.